Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

"Tygodnik Powszechny" nr 25/2009


Ewa Kiedio

My, antyklerykalni

Niektórzy radzą wszystkich księży, czyli gejów, pijawki i rozpustników, wystrzelać.
Ale także miłujące córki i synowie Kościoła zaczynają mówić o sobie: „antyklerykał”.

Kiedy umierał Jan Paweł II, Katarzyna Nowak podejrzewała, że Papież nie żyje już od kilku dni. — Watykan ukrywa informację o jego śmierci, żeby zarobić na szumie medialnym i utrzymać swoje wpływy — twierdziła. Spytana, skąd ta niechęć do Kościoła, absolwentka prawa wymienia jednym tchem: „wtrącanie się w politykę, obłuda, łamanie deklarowanych zasad, tuszowanie afer, nienawiść do homoseksualistów, sprawa in vitro”.

I jeszcze jedno: — Czemu osoby, które same mają trwać w celibacie, chcą decydować o życiu rodzin? Ja nie wypowiadam się o chemii, biotechnologii czy innych dziedzinach, w których brak mi wiedzy i doświadczenia — tłumaczy.

Między wójtem a plebanem

Dobrze pamięta swoje zdziwienie, gdy jako dziecko wysłuchiwała ciągnących się w nieskończoność kazań na temat wyborów prezydenckich. Był 1995 r., starcie Kwaśniewskiego i Wałęsy. — Już wtedy pojęłam, że większość czasu przeznaczonego na przedstawianie życia Chrystusa wypełnia się politycznymi dyrdymałami. Obecnie omijam kościoły szerokim łukiem, chyba że są ciekawe architektonicznie. Jestem więc pewnie postrzegana jako ateistka, bo nie uczęszczam na Mszę. Ale wierzę w Boga i realizuję Jego naukę, opieram swoje życie na szacunku i miłości do bliźnich.

Jak wynika z badań Centrum Myśli Jana Pawła II, Polacy są w większości zadowoleni z odpowiedzi dawanych przez Kościół w kwestiach związanych ze sferą duchową (72 proc.). Znacznie mniej osób przyjmuje jego zdanie w kwestiach społecznych i politycznych (odpowiednio 31 proc. i 22 proc.). Przekłada się to na stosunek do duchownych zabierających głos w tych sprawach. — Polacy widzą Kościół w ściśle zdefiniowanej sferze tematów, na których się on zna: kwestie duchowe, religijne, częściowo moralne — tłumaczy Maria Rogaczewska, socjolog religii. — Postawy antyklerykalne są pobudzane szczególnie wtedy, gdy Kościół przekracza tę granicę. Mówiąc obrazowo, jest źle widziane, gdy ksiądz opuszcza kruchtę i pojawia się w karczmie. Przyjmuje się, że pleban ma swoją plebanię i uniknie zatargów, jeśli pozwoli innym żyć po swojemu.

Księże władzo!

Jeszcze trudniej znoszenie wypowiedzi duchownych przychodzi tym, którzy deklarują się jako ateiści. — Przed kamerę wychodzi sobie pan w koloratce i mówi, że nie może być aborcji i eutanazji, bo to niezgodne z nauką Kościoła. Zaraz, zaraz, przecież ja nie muszę przyjmować tej nauki! — irytuje się Marcin Duda, pracownik branży transport-spedycja-
-logistyka. — Za chwilę wychodzi inny supermądry ksiądz, który zabiera głos w tematach, na które nie powinien się wypowiadać, bo podobno nigdy w życiu nie uprawiał seksu. Swoją drogą, wiem, co się dzieje w seminariach — ironizuje.

Głos hierarchów jest według Dudy zbyt często brany pod uwagę jako głos większości społeczeństwa, czyli 95 proc. (dane ustalane na podstawie liczby chrztów). Aby zaniżyć te statystyki i przyczynić się do zmniejszenia władzy kleru w Polsce, zdecydował się na akt apostazji: formalne zerwanie związków z Kościołem.

— Religia została stworzona po to, by zarządzać ludźmi i uprzywilejowanej grupie dać władzę nad innymi — mówi z naciskiem. — W Księdze Kapłańskiej znajdziemy nawet instruktaż, jak utrzymywać kapłanów. Księża są natrętni, narzucają nam swoją wolę i wykorzystują to, że są silni. To totalni hipokryci. Nawołują do miłości bliźniego, ale budują wielkie kościoły zamiast domów dla bezdomnych. Nie życzę sobie, żeby Kościół był utrzymywany z moich podatków. Wolałbym, żeby szły na szpitale, które są w opłakanym stanie. A jeżeli ktoś chce wierzyć, może nawet przelewać dla księży całą swoją pensję.

Do zminimalizowania wpływów Kościoła dążą w zorganizowany sposób środowiska związane z portalem Racjonalista.pl i Polskim Stowarzyszeniem Racjonalistów. — Antyklerykalizm nie jest dla mnie walką z klerem, lecz sprzeciwem wobec klerykalizacji państwa. Wynika to logicznie z ateizmu — mówi redaktor naczelny portalu i b. prezes PSR, Mariusz Agnosiewicz. — Nie podzielamy nauk Kościoła, a tym samym wizji społecznego przekazywania ludziom kościelnych prawd. Sprzeciwiamy się jakiemukolwiek wpływowi Kościoła na życie polityczne oraz publiczne, dążymy do zepchnięcia religii jeśli nie w niebyt, to do sfery prywatnej. Niskie pobudki antyklerykalizmu, takie jak irytacja arogancją kleru czy rażącym bogaceniem się na państwowym garnuszku, staram się minimalizować, gdyż są poboczne i nie dotykają istoty mojego antyklerykalizmu.

Z zakonnicą w klubie

Jeśli wpisać hasło „ksiądz” w wyszukiwarce serwisu YouTube, na pierwszych pozycjach wyskoczą filmy: „Ksiądz pedofil”, „Zakonnica i ksiądz w klubie Cień” (element głośnej kampanii reklamowej), „Ojciec Dyrektor — moja pierwsza dziewczyna to ksiądz”, „Ksiądz katolicki nawołuje do palenia gejów”. Między nimi jeszcze kilka kabaretowych skeczy. Filmy upamiętniające ks. Popiełuszkę i ks. Twardowskiego pojawiają się znacznie dalej. W internecie znajdziemy także pokaźną liczbę karykatur: księża z rozwianą sutanną goniący małych chłopców, księża obfitych kształtów potrząsający tacą, a także zdjęcie wiewiórki w papieskich szatach z podpisem „Karol Wojtyła w kolejnym wcieleniu”. Członkowie forów dyskusyjnych o tematyce antyklerykalnej rozważają wprowadzenie przymusowej kastracji wszystkich księży oraz zastanawiają się, czy prawdą jest, że Karol Wojtyła podczas II wojny światowej pracował jako sprzedawca Cyklonu B.

— Fanatyzm wielu antyklerykałów oraz prymitywne środki wyrażania dezaprobaty sprawiają, że to, co się dziś najczęściej nazywa antyklerykalizmem, nie bardzo do mnie przemawia — mówi Agnosiewicz. — Czasami dochodzę do wniosku, że wielu antyklerykałom chodzi o to, aby się na księżach wyżyć, a nie by powiedzieć, co niewłaściwego jest w postępowaniu kleru. Ileż ja otrzymałem antyklerykalnej twórczości „artystycznej”! Zdjęcie o. Rydzyka, na które pies robi kupkę, nie jest przejawem racjonalizmu, lecz fanatyzmu. Strzeżmy się przed takim antyklerykalizmem! — podkreśla naczelny Racjonalisty.pl.

Nieobojętni

— Kocham Kościół, właśnie dlatego jestem antyklerykałem — mówi pragnący zachować anonimowość były seminarzysta. — Gdy zetknąłem się głębiej z Kościołem instytucjonalnym, zobaczyłem, jak bardzo potrzebne jest zmniejszenie bariery między świeckimi a duchowieństwem, zlikwidowanie próżnej paradności kleru, przyjęcie przez księży postawy służebnej.

Wśród wiernych, także tych, którzy silnie angażują się w życie Kościoła i należą do różnorodnych wspólnot, tego typu poglądów nie brakuje. — „Antyklerykalizm” to słowo napiętnowane, ale według mnie to zdrowa postawa, polegająca na dostrzeganiu, że ksiądz, często wbrew temu, co sam o sobie uważa, nie jest specjalistą od wszystkiego: od marketingu, zaopatrzenia, bioetyki i wystroju wnętrz. I wcale nie musi! Ma być wzorem modlitwy i życia — wskazuje student teologii ukształtowany przez formację oazową.

Inny głos, również od członka Ruchu Światło-Życie: — Pierwszy raz zrozumiałem, że coś mi nie pasuje w polskim Kościele, gdy we Francji zobaczyłem życie tamtejszych diecezji, wolne od bogactwa, drogich samochodów, przywilejów władzy. Denerwuje mnie przyzwyczajenie księży do przyjmowania hołdu i podarunków, a także to, że niektórzy z nich wchodzą w polityczne układy gwarantujące nietykalność i swobodę biznesową.

O zmianie pracy myśli urzędniczka jednej z kościelnych organizacji. Od czasu, gdy przez księdza-pracodawcę została spytana, czy nie planuje kolejnej ciąży, trudno jej uczestniczyć w odprawianej przez niego Mszy. Kazania na temat troski Kościoła o rodzinę i wychowanie dzieci najpewniej by nie zniosła.

— Traktują mnie z wyższością, bo jestem kobietą — mówi. — Jeśli ktoś jest mężczyzną, a do tego jeszcze księdzem, uważa się za ideał, za jakąś... — szuka odpowiedniego słowa. — Za absolutnie doskonałą kulę!

W hierarchii prestiżu zawodów ksiądz znajduje się niżej niż sprzątaczka i sprzedawca. Wysoką rangę przyznaje mu zaledwie 42 proc. badanych (CBOS, styczeń 2009).

— Kościół ma problem z tym, co to znaczy być księdzem we współczesnych czasach — mówi Maria Rogaczewska. — Kiedyś można było opierać autorytet wyłącznie na tym, że jest się księdzem. Tak nadal postrzega się to na wsi, ale w mieście szacunek trzeba sobie zdobyć charyzmą, jakością podejścia do ludzi, a przede wszystkim zgodnością między głoszonymi wartościami i życiem — dodaje.

— Księża często nie potrafią sobie poradzić, napotkawszy postawy antyklerykalne — przyznaje psycholog Ewa Kusz, prowadząca terapię osób konsekrowanych i księży. — A przecież każda krytyka wnosi coś pozytywnego, niezależnie od tego, czy jest słuszna. Stanowi szansę na skonfrontowanie się z cudzą opinią, przyjrzenie się, czy coś z tych zarzutów jest prawdą i co można by ewentualnie zmienić. Informacja zwrotna zawsze jest cenna, najgorsza jest obojętność.

— Ateizm i antyklerykalizm są szansą na oddestylowanie tego,co stanowi chrześcijaństwo wysokiej próby, od tego, co powinno się wypalić w ogniu sporów. Dobrze, jeśli się tego pozbędziemy i pójdziemy w głąb — mowi o. Michał Paluch, dominikanin. — W tym sensie nurt kontestacji może oddać chrześcijaństwu przysługę, oddawał ją zresztą przez wieki.


tygodnik.onet.pl


opr. aw/aw



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: ksiądz ateizm duchowni Kościół instytucjonalny kaplan antyklerykał
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W