Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Maciej Sablik

OSTATNI PLASTEREK SZYNKI



Rodacy, popatrzcie uważnie na świąteczny stół, powąchajcie te dary Boże, zróbcie zdjęcia, postarajcie się zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Może to już jedno z ostatnich śniadań wielkanocnych, które jest tradycyjne w formie i treści. Od lat dochodzi co prawda do zamachów, wykonywanych przez komanda dietetyków przekonujących, że cholesterol oraz inne substancje, o których nie wypada mówić przy stole, to wrogowie zdrowia, długiego życia i dobrego samopoczucia. Jednak to raczej malowanki graficiarzy w porównaniu ze skoordynowaną akcją terrorystyczną wymierzoną przeciwko elementarnym podstawom żywienia społecznego. Dietetycy — mniej lub bardziej namolnie — starali się przekonać do swoich racji. Ostatnie zakazy, nakazy, protokoły i ekspertyzy rodem z Unii Europejskiej skazują nas na racje żywnościowe o składzie zasadniczo odmiennym od dotychczasowych przyzwyczajeń.

Adio szyneczko — spłonęłaś ze świnką podejrzaną o pryszczycę. Adio kiełbasko, żegnajcie flaczki — rozsadniki BSE lub innych, niezidentyfikowanych jeszcze chorób abecadłowych. Pomidory też adio — jeszcze dozwolone, ale wszak od dawna hodowane bez dostępu do słońca, karmione kroplówką, nigdy nie zakorzenione w prawdziwej glebie. Od tego można oszaleć, więc wkrótce wasza czerwień stanie się oznaką choroby wściekłych warzyw. I cóż nam pozostanie? Może szarańcza? Chyba że i za hodowlę szarańczy wezmą się twórcy spożywczego cudu, który na naszych oczach zamienia się w jeden wielki humbug, można by powiedzieć: humbuger.

A może w Holandii, przodującej ostatnio w rewolucyjnych rozwiązaniach, uda się ochronić przed eutanazją dwa ostatnie zdrowe serdelki i połączyć je nierozerwalnym węzłem? Też się nie rozmnożą, ale po pewnym czasie będą mogły zaadoptować śledzika i zapanuje szczęście powszechne. Nie ma co liczyć na klonowanie, co kiedyś wydawało się rozwiązaniem idealnym: nareszcie wszyscy jedli by to samo jajko i byliby zadowoleni, bo wszyscy mają wszak takie same żołądki. Niestety, Ian Wilmut, twórca (ojciec?) owieczki Dolly, wyznał ostatnio, że Dolly okazała się dość chorowita; kwęka, stęka i narzeka. Był taki pomysł, żeby hodować klony jako żywe magazyny organów zastępczych dla klonowanych osobników. Przykład Dolly może świadczyć o tym, że to raczej klonowany osobnik będzie musiał wspomagać swojego klona.

Ludzie mówią, że zdrowy jest magnez i dolomit. Tak więc niewykluczone, iż wkrótce ustawimy na stole baranka z cukru (do oglądania) oraz mały ogródek skalny (do jedzenia). Wciąż jeszcze ekolodzy będą niezadowoleni, bo zjadanie skał jednak niszczy środowisko, a wiadomo, że naturalne środowisko to taki całokształt, w którym nie ma człowieka, jeno ekolodzy. Do czasu zezwoli się im na konsumpcję powietrza i czystej wody, a potem będą musieli ewolucyjnie wytworzyć chlorofil i pobierać energię bezpośrednio ze słońca. Żeby ich tylko jakaś niedobita krowa nie zjadła! Na szczęście według koncepcji przew. Korwina-Millera będą mogli na swych grządkach trzymać broń palną dla obrony przed przeżuwaczami.


opr. mg/mg



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: choroba Unia Europejska żywność BSE gospodarka rolna zdrowa żywność