Trzy słowa, które potrafią odmienić życie. „Jezu, ufam Tobie!” – najkrótsza i najtrudniejsza modlitwa świata

To krótkie wezwanie, które streszcza całe nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia, jest zarazem jedną z najbardziej wymagających modlitw. To właśnie na zaufaniu Bogu i czynnej miłości wobec bliźnich opiera się przesłanie, jakie Jezus przekazał przez św. s. Faustynę – przesłanie, które od niemal wieku przemienia serca i prowadzi do źródła łaski.

Istota nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego opiera się na dwóch filarach: zaufaniu Bogu, które objawia się w pełnieniu Jego woli i zawierzeniu się Mu, oraz postawie miłosierdzia wobec bliźnich. Jezus chciał, byśmy nie tylko modlili się do Niego i odwoływali do zasług Jego bolesnej męki i śmierci, ale też kształtowali w sobie ewangeliczną miłość wobec innych. Podając konkretne formy kultu Miłosierdzia Bożego, nasz Pan dołączył do nich konkretne obietnice. Wypełnią się one także i w naszym życiu, jeśli będziemy łączyć je z postawą ufności wobec Boga i miłosierdziem wobec braci. Jezus podczas uroczystej mowy na Górze Błogosławieństw zapewnił: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7).

W promieniach miłości

W tym roku minęło 95 lat od chwili, gdy Pan Jezus powiedział s. Faustynie: „Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: «Jezu, ufam Tobie». Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie” (Dz. 47). Co wtedy zobaczyła s. F. Kowalska?

„Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady” (Dz. 47). Chrystus wyjaśnił potem, że oznaczają one krew i wodę: „Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz – te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia Mojego wówczas, kiedy konające serce Moje zostało włócznią otwarte na krzyżu” (Dz. 299).

Wizerunek przedstawia Jezusa zmartwychwstałego z ranami na dłoniach i stopach. Jego spojrzenie jest takie samo jak spojrzenie z krzyża.

„Mimo złości szatana…”

Jezus obiecał s. Faustynie: „Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: «Jezu, ufam Tobie»” (Dz. 327). „Przez obraz ten udzielać będę wiele łask dla dusz, a przeto niech ma przystęp wszelka dusza do niego” (Dz. 570). W kwietniu 1938 r. s. F. Kowalska zanotowała: „Dziś ujrzałam chwałę Bożą, która płynie z obrazu tego. Wiele dusz doznaje łask, choć o nich głośno nie mówią. Choć różne są koleje jego, Bóg otrzymuje chwałę przezeń, i wysiłki szatana, i złych ludzi rozbijają się i obracają w nicość. Mimo złości szatana miłosierdzie Boże zatriumfuje nad całym światem i czczone będzie przez wszystkie dusze” (Dz. 1789).

Obraz Jezusa Miłosiernego jest dziś znany i czczony na każdym kontynencie. Przyciąga tajemniczym światłem, miłością i łagodnością. Przed tym obrazem ludzie doznają nawrócenia, duchowego i fizycznego uzdrowienia i pocieszenia. To jedyny obraz w historii Kościoła namalowany na życzenie samego Jezusa. W tym wizerunku przemawia do nas każdy jego element.

Ostatnia deska ratunku

To nie przypadek, że na małych obrazkach z Jezusem Miłosiernym drukuje się tekst Koronki do Miłosierdzia Bożego. Tych dwóch spraw nie da się od siebie oddzielić. Słowa tej modlitwy zostały podyktowane przez Chrystusa s. Faustynie we wrześniu 1935 r. „Przez odmawianie tej Koronki podoba Mi się dać wszystko, o co Mnie [ludzie] prosić będą (Dz. 1541), jeżeli to (…) będzie zgodne z wolą Moją” (Dz. 1731) - obiecał Jezus. Podkreślał: „Każdej duszy (…), która odmawiać będzie tę Koronkę, bronię w godzinie śmierci jako swej chwały, albo [jeśli] przy konającym inni [ją] odmówią, wtedy [konający] dostąpią tego samego odpustu. Kiedy przy konającym odmawiają tę Koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę” (Dz. 811). Chrystus zapewniał: „Chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę Koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia Mojego” (Dz. 687). „Przez odmawianie tej Koronki zbliżasz ludzkość do Mnie” (Dz. 929) - mówił s. Faustynie. Prosił, by kapłani podawali tę modlitwę grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku (por. Dz. 687).

Czy nie jest to zaskakujące, że ludzie, którym nieraz daleko do Kościoła i wypełniania przykazań, z nieznanych nam powodów modlą się Koronką do Miłosierdzia Bożego? Bywa, że jest ona jedyną modlitwą, jaką praktykują. W swoim zagubieniu duchowym, nałogach, chorobach, chwytają za różaniec i powtarzają: „…miej miłosierdzie dla nas…”. Takich świadectw jest naprawdę dużo i trzeba się nimi cieszyć.

Odpust nad odpustami

Od lat drugą Niedzielę Wielkanocną obchodzimy jako Niedzielę Miłosierdzia. „Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia” (Dz. 299). „Pragnę, aby święto Miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego. Która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski” (Dz. 699) - zapewnił Jezus. Jeśli rzeczywiście wypełnimy warunki stawiane przez Zbawiciela, w Święto Miłosierdzia dostąpimy jakby „drugiego chrztu”. Takiego odpustu nie można zyskać żadnego innego dnia. W Niedzielę Miłosierdzia warto jednak prosić także o wszelkie inne potrzebne nam dobra. To szczególny czas łaski. Ufajmy, że otrzymamy wszystko, co tylko jest zgodne z wolą Bożą. A jest nią na pewno nawrócenie i zbawienie innych. Wołajmy więc tego dnia za tymi, którzy się pogubili, odeszli od wiary, potrzebują nawrócenia. Zawierzmy ich Jezusowi Miłosiernemu.

Sercem na Golgocie

Formą kultu Bożego Miłosierdzia jest także Godzina Miłosierdzia. „O trzeciej godzinie – mówił Pan Jezus do s. Faustyny – błagaj Mojego miłosierdzia, szczególnie dla grzeszników, i choć przez krótki moment zagłębiaj się w Mojej męce, szczególnie w Moim opuszczeniu w chwili konania. Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego” (Dz. 1320).

W tej godzinie nie chodzi o modlitwę Koronką do Bożego Miłosierdzia. Celem owej godziny jest uczczenie śmierci Pana Jezusa. Owszem, można to uczynić, odmawiając koronkę, ale też np. Drogę krzyżową czy nawet krótki akt strzelisty, w którym podziękujemy Jezusowi za mękę i śmierć dla naszego zbawienia. W Godzinie Miłosierdzia chodzi o zatrzymanie się i choć chwilowe zwrócenie myśli i serca ku Jezusowi, który umiera za nasze grzechy. „Choć przez krótki moment – prosił Pan Jezus – zagłębiaj się w Mojej męce, szczególnie w Moim opuszczeniu w chwili konania” (Dz. 1320). W innym miejscu zapewniał: „W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i dla innych” (Dz. 1572).

Godzina Miłosierdzia ma nas wyrywać z codzienności, z szarej rzeczywistości dnia i prowadzić ku cierpiącemu Jezusowi, do Jego Boskiego Serca, na Golgotę. Nie ma konieczności praktykowania jej w kościele, bo przecież nie zawsze mamy nawet taką możliwość. Zatrzymać się przy Jezusie możemy wszędzie tam, gdzie jesteśmy: na ulicy, w domu, w sklepie, pracy. Nie trzeba wtedy wielkich słów. Wystarczy proste: „Jezu, dziękuję. Jezu, kocham Cię. Jezu, ufam Tobie!”.

Potrzeba naszego świadectwa

Ostatnią z form kultu Miłosierdzia Bożego jest szerzenie jego czci. „Dusze, które szerzą cześć miłosierdzia Mojego, osłaniam przez życie całe, jak czuła matka swe niemowlę, a w godzinę śmierci nie będę im Sędzią, ale miłosiernym Zbawicielem” (Dz. 1075) - obiecywał Jezus. Prosił s. Faustynę, a przez nią i nas: „Pisz, mów duszom o tym wielkim miłosierdziu Moim, bo blisko jest dzień straszliwy, dzień Mojej sprawiedliwości” (Dz. 965). „Nie ustawaj w głoszeniu miłosierdzia Mojego” (Dz. 1521). „Mów światu całemu o niepojętym miłosierdziu Moim” (Dz. 699). „Niech pozna cała ludzkość niezgłębione miłosierdzie Moje. Jest to znak na czasy ostateczne, po nim nadejdzie dzień sprawiedliwy” (Dz. 848).

Jak czynić to na co dzień? Po pierwsze, przez czynienie miłosierdzia wobec bliźnich. Po drugie, przez modlitwę, a po trzecie – przez świadectwo życia. Skoro sami usłyszeliśmy o Jezusie Miłosiernym, odmawiamy koronkę i czcimy obraz Króla Miłosierdzia, to uczmy tego innych. Mówmy ludziom o tym, że Bóg jest dobry, że chce nam przebaczać, że czeka na nas i pociąga ku sobie przez swego Syna Jezusa Chrystusa. My nie możemy nie mówić o tym, co sami otrzymaliśmy i usłyszeliśmy! 
„Zapisz, córko Moja, te słowa: Wszystkim duszom, które uwielbiać będą to Moje miłosierdzie i szerzyć jego cześć, zachęcając inne dusze do ufności w Moje miłosierdzie – dusze te w godzinę śmierci nie doznają przerażenia. Miłosierdzie Moje osłoni je w tej ostatniej walce...” (Dz. 1540). 

Miłosierdzie Boże jest dla nas ratunkiem i ocaleniem, ale też wyzwaniem. Uczyńmy wszystko, by modlitwa „Jezu, ufam Tobie!” stała się wołaniem każdego człowieka.

Źródło: Echo Katolickie 15/2026
 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..