reklama

Skała i zgorszenie

Skała i zgorszenie


1. „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” Często mamy ochotę zapytać Boga o różne sprawy. Pytamy też o samego Boga: czy jest? gdzie jest? jaki jest? To są pytania religijne, ale zadane z pozycji filozofa. Tymczasem w religii nie chodzi o przepytywanie Boga. Wiara zaczyna się w momencie, kiedy to człowiek usłyszy pytanie Boga. To pytanie dochodzi do nas z głębi rzeczywistości, która nas otacza. Także z głębi nas samych. Płynie z Ewangelii głoszonej w Kościele. Dopiero kiedy usłyszymy pytanie Boga i próbujemy odpowiadać, budzi się w nas postawa religijna.
2. Na drodze wiary człowieka są momenty przełomowe. To te chwile, gdy pytanie Boga dochodzi do nas z całą siłą, gdy nie da się już wykręcić od odpowiedzi. Co ludzie sądzą o Jezusie? To tylko wstęp do zasadniczej kwestii: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Jezus wiedział przecież, kim jest. W Jego pytaniu chodzi o prawdę o Nim, ale żyjącą w uczniach. Kiedy między bliskimi sobie ludźmi pada pytanie: „Kim ja właściwie dla ciebie jestem?”, oznacza to krytyczny moment ich relacji, a nie teoretyzowanie. Jezus swoim pytaniem dotyka najgłębszego punktu mojego serca.
3. Piotr w łodzi powiedział Panu: „Jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie…”. Teraz już nie ma żadnego „jeśli”, jest już proste: „Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego”. A jak to jest ze mną? Jaki jest stan mojej przyjaźni z Jezusem? Chrześcijaństwo nie jest tylko zbiorem idei, zasad, obrzędów. W jego centrum jest Osoba – żywy Bóg, który podarował mi siebie w Jezusie. Niektórzy mówią: „wiara to moja prywatna sprawa”. Owszem, wiara jest czymś, co dotyka najgłębszej sfery w człowieku, ale zarazem musi być wyznana. Między tym, co w sercu, i tym, co na ustach, nie może być rozdźwięku.
4. „Ty Jesteś Piotr, czyli Skała”. Kiedy człowiek odpowiada wiarą na pytanie Boga, dowiaduje się także sporo o sobie samym, odkrywa nową tożsamość. Piotr usłyszał, że jest skałą. Kto wierzy i wyznaje tę wiarę, ten staje się skałą, na której Jezus buduje swój Kościół. Tak łatwo jednak zapomnieć, kto tu rządzi. Piotr poczuł się na tyle mocny, że bierze Jezusa na bok i prawi Mu kazanie. „Tak dobrze nam idzie, Panie, tyle cudów, tylu ludzi… O jakim krzyżu Ty mówisz, jakie cierpienie?! Jak możesz zapowiadać własną klęskę?” Ile razy próbujemy przeciągnąć Boga na swoją stronę, chcemy głosić Mu kazania? Skąd wiemy lepiej od Boga, jak powinien być urządzony świat?
5. W pewnym sensie Jezus jest kuszony przez swojego najbliższego ucznia, przyjaciela. To musiało być trudne. Zdarza się nieraz, że bliscy nam ludzie dobrze radzą, apelują do naszego rozsądku: „Po co się będziesz narażał, wychylał, musisz się jakoś wreszcie urządzić, zadbać o zdrowie, o siebie…”. W tych głosach może nawet nie ma złej woli, nieraz jest szczera troska, a jednak… to może być diabelstwo, które chce nas odwieść od Bożego wezwania. Nasza własna słabość plus głos „rozsądnych” przyjaciół – to najlepsza droga do dezercji, do ucieczki od zadań, od krzyża odpowiedzialności za misję, za powołanie, za Kościół. Czasem trzeba powiedzieć komuś mocno, jak Jezus Piotrowi. Prawdziwa przyjaźń nie boi się prawdy, przetrwa takie sytuacje. Prawdziwy przyjaciel nie będzie cię odciągał od woli Boga.

« 1 »

Tu możesz nas wesprzeć

Darowizna

reklama

Pekao