I ty, Brutusie... Portal gazeta.pl masakruje politykę Adama Bodnara

Dla niemal każdego prokuratora jest absolutnie jasne, że sprawy „dwóch wież”, w której osobą podejrzewaną jest prezes partii o nazwie PiS, nie może prowadzić prokuratorka, która od lat nic innego nie robi, tylko walczy z tą partią. I nie ma najmniejszego znaczenia, czy ta walka jest słuszna, czy niesłuszna, problemem jest upolitycznienie tego śledztwa – mówi dr Piotr Turek. Krakowski prokurator nie zostawia suchej nitki na działalności Adama Bodnara w roli ministra sprawiedliwości. Wywiad opublikował portal gazeta.pl, część koncernu Agora, do którego należy radio TOK FM i „Gazeta Wyborcza”.

W rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim z lewicowego portalu gazeta.pl Turek ostro krytykuje działania obecnego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Prokurator nie ukrywa też niechęci do jego poprzednika, Zbigniewa Ziobry i wyraźnie stwierdza, że liczył na Bodnara. Ze słów Turka wynika, że się zawiódł.

Piotr Turek wskazuje, że prokuratorzy są karani za pomocą delegacji i odwoływania z nich.

„Opowieść, która obecnie te czystki uzasadnia, brzmi mniej więcej tak: w prokuraturze jest dwustu sprawiedliwych prokuratorów ze stowarzyszenia Lex Super Omnia, którzy dzielnie walczyli z pisowską władzą, a pozostali albo byli karierowiczami na usługach PiS-u, albo pozbawionymi kręgosłupa mięczakami – mówi. – Opowiada się duby smalone, że wszyscy prokuratorzy delegowani za Ziobry gdzieś w górę próbowali sobie zaskarbić jego łaski i załatwić jakieś przywileje, te kłamstwa się sprzedaje opinii publicznej. To nie jest prawda. Przez cały okres rządów PiS-u prowadzone były rozmaite trudne śledztwa, które nie miały żadnych wątków politycznych. Do takich skomplikowanych spraw prokuratorzy często są specjalnie delegowani, tak było zawsze. Wybiera się zdolnych, obiecujących ludzi z prokuratur okręgowych czy rejonowych, daje im się taką wielowątkową sprawę i delegację wyżej, żeby mogli się na tej sprawie skupić, a przy okazji sprawdzić zawodowo”.

Jak dodaje Piotr Turek, odnoszące się do prokuratorów przepisy z czasów Zbigniewa Ziobry (ostro potępiane przez opozycję) w ogóle się nie zmieniły.

Uszło na sucho

Zdaniem rozmówcy Grzegorza Sroczyńskiego, działalność śledcza „nadal jest upolityczniona, o czym świadczy oddanie sprawy «dwóch wież» antypisowskiej prokurator Wrzosek”. Chodzi o sprawę rzekomej korupcji przy próbie zbudowania wieżowców na terenach należących do partii PiS.  

„Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk powiedział, że nie widzi podstaw do wyłączenia Wrzosek, a nie widzi dlatego, że z nią porozmawiał i ona sama nie widzi takich podstaw – zauważa Turek. – Ta argumentacja wydawała mi się nieco dziwna, dopóki nie wyjaśnił tego sam pan premier Tusk, który na tłiterze ogłosił, że też nie widzi podstaw. Dla zwykłego prokuratora na dole to sygnał, że o tym, kto ma prowadzić które śledztwo, decyduje pan premier i jego ministrowie”.

Odnosząc się do śmierci Barbary Skrzypek krótko po przesłuchaniu w prokuraturze, Turek stwierdza:

„Gdyby za Ziobry w politycznej sprawie przesłuchiwano świadka bez dopuszczenia pełnomocnika, przesłuchujący prokurator byłby znany z agresywnych tłitów przeciwko PO, a świadek trzy dni później by zmarł na serce, cała Warszawa by była zablokowana przez manifestację i z połowy państw europejskich płynęłyby wyrazy krytyki”.

Zdegradować dowolną osobę

Zapytany, czy prokuratorzy czują nacisk na to, by rozliczać działaczy PiS, odpowiada:

Taki przekaz idzie cały czas. Nie twierdzę, że nie powinno być rozliczeń, tylko ta władza nie proponuje tak naprawdę realnych rozliczeń. Jeżeli byli w firmie ludzie, którzy się sprzeniewierzali ślubowaniu prokuratorskiemu, łamali prawo, od tego jest procedura dyscyplinarna. I najwyższą karą może być wydalenie ze służby. A ja nie widzę szczególnie wzmożonej działalności na tym polu, nie słychać, żeby wielu konkretnych ludzi rozliczano za konkretne czyny. Trwa natomiast bicie piany i słychać hasła o «wysługujących się prokuratorach», przy tym tworzy się klimat, żeby pod pozorem reorganizacji dowolną osobę można było zdegradować. Ten sam mechanizm stosuje się wobec tzw. neosędziów. Nie jest tak, że wyciąga się wyrok stronniczy albo głupi, bo niedouczony sędzia go wydał, albo stronniczy sędzia, więc trzeba to zbadać, wyciągnąć wobec tego sędziego konsekwencje. Zamiast tego całą grupę wrzuca się do jednego worka i destabilizuje się życie tym ludziom, trzyma ich pod groźbą, że was wyrzucimy albo zdegradujemy”.

Piotr Turek od 27 lat jest prokuratorem w Krakowie. Jako przedstawiciel Polski pracował m.in. w Europejskim Trybunale Praw Człowieka i Radzie Europy.

Źródło: gazeta.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama