Postawa przewodniczącej sejmowej Komisji Edukacji i Nauki Krystyny Szumilas, która podczas prac komisji w sprawie projektu „Tak dla religii i etyki w szkole” nie pozwoliła na przedstawienie racji stronom i przerwała posiedzenie, jest wystarczającą motywacją dla jej odwołania – wskazują posłowie opozycji. Odrębny wniosek o zajęcie się tą sprawą skierowany zostanie do sejmowej komisji etyki.
Wielomiesięczna praca, starannie przygotowany projekt ustawy, 500 tysięcy podpisów pod projektem. To wszystko nie miało znaczenia dla przewodniczącej Komisji Edukacji i Nauki, Krystyny Szumilas. Powołując się na opinię Biura Analiz Sejmowych uznała, że nie warto wysłuchać stron i zakończyła posiedzenie komisji, a następnie opuściła salę.
Projekt od września ubiegłego roku czekał w „zamrażarce sejmowej”. Gdy za sprawą grupy posłów PiS udało się wreszcie 13 maja doprowadzić do sytuacji, w której miano się zająć szczegółowym rozpatrzeniem projektu, przewodnicząca komisji po prostu ucięła obrady powołując się opinię Biura Analiz Sejmowych.
Trudno pojąć, jak w demokratycznym państwie prawa w taki sposób można traktować debatę. Biuro Analiz Sejmowych nie jest organem nadrzędnym, a jedynie ciałem pomocniczym. Jego opinie należy brać pod uwagę, ale nie wolno ich traktować na zasadzie „Roma locuta, causa finita”.
Nie wolno godzić się na arogancję władzy
Brak woli dialogu, autorytarna postawa – nie takie cechy powinny charakteryzować osobę przewodniczącą pracy sejmowej komisji. Takiego stylu prowadzenia obrad nie można akceptować, dlatego też posłowie Prawa i Sprawiedliwości, ale także innych partii i ugrupowań, m.in. poseł Marcin Józefaciuk zapowiedzieli złożenie wniosku o odwołanie Krystyny Szumilas z pełnionej przez nią funkcji, a ponadto wniosek do sejmowej komisji etyki oraz postulat powrotu do rozpatrywania rozpatrzenia projektu obywatelskiego
„Reagujemy na to, chcemy, żeby opinia publiczna miała świadomość tego, jak to się odbywało i co się w tym miejscu, gdzie prawo powinno być szanowane i respektowane. Składamy wniosek o odwołanie pani przewodniczącej, składamy wniosek do komisji etyki i prosimy o ponowne o ponowne zwołanie komisji w trybie artykułu 152 regulaminu Sejmu w celu rozpatrywania tego projektu” – poinformowali wczoraj posłowie podczas konferencji prasowej w Sejmie.
Demonstracyjny brak szacunku dla głosu obywateli
Poseł Dariusz Piątkowski podkreślał, że postępowanie Krystyny Szumilas jest także rażąco sprzeczne z deklarowaną przez koalicję postawą szacunku dla obywateli:
„Gdy koalicja 13 grudnia przejmowała władzę, mówiła o przywracaniu praworządności i słuchaniu obywateli. To słuchanie obywateli wygląda w ten sposób, że nie pozwala się na rozpatrywanie obywatelskich projektów ustaw, nawet popartych przez kilkaset tysięcy Polaków. To dotknęło także tego projektu obywatelskiego dotyczącego lekcji religii i etyki. Nie korzystając z regulaminu, tylko wbrew regulaminowi i wbrew dobrze przyjętej praktyce pani Szumilas uniemożliwiła pracę nad projektem ustawy, który przeszedł już pierwsze czytanie w Sejmie we wrześniu ubiegłego roku. Przez kilka miesięcy był mrożony między innymi przez panią Szumilas. Był to czas między innymi na to, aby uzyskać chociażby opinię Ministerstwa Edukacji, jak podchodzą do tego projektu ustawy. A właśnie z powodu braku opinii ministerstwa do tego projektu pani Szumilas pod tym pretekstem przerwała wczoraj posiedzenie komisji nie informując kiedy i czy w ogóle będzie rozpatrywany ten projekt.”
Mirosława Stachowiak-Różecka zwróciła uwagę, że nie jest to pierwsze zachowanie tego typu w wykonaniu Krystyny Szumilas. Jej antydemokratyczna postawa, niechęć do dialogu ujawniała się już wcześniej przy innych okazjach.
„Wczoraj na komisji było wiele osób, była strona społeczna, byli wnioskodawcy i oni zostali zlekceważeni. I zostało zlekceważonych pół miliona Polaków, którzy się podpisali pod tym projektem. (…) Przed nami była dyskusja co do szczegółów i ja się pytam, pani Przewodnicząca, koalicjo rządząca, czego baliście się w tej dyskusji? Dlaczego baliście się dyskutować na temat tego wniosku? Wszystko można było przedyskutować, ale strach był przed czym? Przed prawdą, którą byście usłyszeli od ludzi. Naprawdę to co się wczoraj wydarzyło, jest haniebne z punktu widzenia parlamentaryzmu”.
„To kwestia standardów parlamentaryzmu”
W podobnym tonie wypowiedział się poseł Marcin Józefaciuk, który dostał się do Sejmu z list Koalicji Obywatelskiej. Jego słowa świadczą o tym, że choć nie jest zwolennikiem tego konkretnego projektu ustawy, nie może zaakceptować stylu działania Krystyny Szumilas, blokującej debatę i zamykającej usta tym, którzy mają inną opinię niż jej własna.
„Szanowni państwo, może trochę dziwić moja obecność w tym miejscu. Nigdy nie ukrywałem, że nie byłem zwolennikiem projektu, natomiast zawsze jestem zwolennikiem rozmowy, dyskusji, debaty. Znalazłem czas osobny, żeby porozmawiać z wnioskodawcami. Wczoraj byłem gotów również przeprowadzić dyskusję i debatę pogłębioną. Również interweniowałem, żeby doszło do spotkania komisji w sprawie inicjatywy obywatelskiej. To nie jest jedyna inicjatywa obywatelska, która jest mrożona na poziomie komisji. Jest jeszcze druga w sprawie zrównania wypłat nauczycieli ze średnią w gospodarstwie, gdzie podkomisja od ponad roku już nie jest zwoływana. Dlatego wczoraj to co się zadziało już tak naprawdę przechyliło czary goryczy, bo to nie jest tak naprawdę kwestia sporu politycznego i spraw politycznych czy jakichkolwiek antypatii. To jest kwestia standardów parlamentaryzmu. Od miesięcy tak naprawdę obserwujemy przerywanie wypowiedzi posłów, arbitralne ograniczanie czasu, nierówne traktowanie uczestników debaty, ignorowanie czy też w sposób polemiczny prowadzenie komisji i stronniczy. A kulminacją były słowa przewodniczącej: «Nie muszę czytać regulaminu»”.
Sprawa zerwania obrad sejmowej komisji to coś więcej niż tylko kolejny element niezwykle spolaryzowanego sporu politycznego w naszym kraju. To cios zadany demokracji, który domaga się głośnego sprzeciwu. Jeśli nadal będziemy pozwalać na tak drastyczne łamanie zasad demokratycznych, zamiast demokracji będziemy mieć coraz dalej postępujący autorytaryzm, coraz większą arogancję władzy, która nie zachowuje nawet pozorów woli wysłuchania obywateli, bo ma swoje „biuro analiz”, które zawsze można poprosić o wydanie stosownej opinii…