Cyberprzestępcy coraz częściej przejmują konta na WhatsApp, wykorzystując zaufanie do znajomych i proste techniki phishingowe. Wystarczy zeskanować podstawiony kod QR lub wpisać kod weryfikacyjny, by oddać kontrolę nad swoim kontem oszustom. Ekspert wyjaśnia, jak działa ten mechanizm i jak uchronić się przed atakiem.
Ataki, które opisał CERT wpisują się w charakter kampanii phishingowych. Phishing to rodzaj cyberataku, w którym wykorzystuje się fałszywe wiadomości e-mail, SMS-y, połączenia telefoniczne lub strony internetowe w celu nakłonienia odbiorców do przekazania poufnych informacji lub zainstalowania złośliwego oprogramowania.
Przestępcy uzyskują dostęp do kont użytkowników, parując z nimi własne urządzenia - po zeskanowaniu za pomocą aplikacji podstawionego kodu QR lub wpisaniu kodu weryfikacyjnego. W niedzielę wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha poinformował, że jego konto zostało zaatakowane.
„Jeśli ktoś na WhtasApp dostał ode mnie wiadomość z linkiem do głosowania, proszę nie klikać. To wirus!” – napisał na X wiceszef MS.
Według relacji rzecznika Wód Polskich podobny atak dotknął również kilku pracowników tej instytucji.
Niezależny konsultant i badacz z Department of War Studies na King’s College London dr Łukasz Olejnik zaznaczył w rozmowie z PAP, że w przypadku takich ataków liczy się to, że wiadomość przychodzi od „wiarygodnego” i znanego „kontaktu”. „To zwiększa szanse, że ofiara „połknie haczyk” – dodał.
Jego zdaniem krytycznym momentem jest zatwierdzenie całej operacji po zeskanowaniu podanego przez oszusta w linku kodu QR, gdyż pozwala to na dodanie urządzenia oszusta jako „legalnego”, zatwierdzonego urządzenia w aplikacji WhatsApp. „Nie jest to przełamanie żadnych zabezpieczeń, a po prostu skłonienie ofiary by „strzeliła sobie w stopę”. Bo od tego momentu atakujący mają kontrolę nad kontem. Mogą próbować infekować inne ofiary, wysyłać wrogą propagandę, a także przeglądać wcześniejsze rozmowy tejże ofiary” – zauważył.
Ekspert zwrócił uwagę, że w tym sensie cyberprzestępca może mieć podwójny zysk - finansowy oraz wywiadowczy. Zapytany o ewentualny udział obcych służb w tym ataku podkreślił, że obecnie nic na to nie wskazuje. „Rosyjskie grupy już takie rzeczy robiły. Nawet jeśli to nie są obce służby, to przejęte dane i tak mogą do nich trafić” – przestrzegł.
Rozmówca PAP zaznaczył, że podłączone urządzenie może uzyskać dostęp do zsynchronizowanych rozmów, nowych wiadomości, kontaktów i grup, a następnie pisać w imieniu właściciela konta. „To ogromne niebezpieczeństwo i wielkie ryzyko. Rzeczywista skala szkody zależy od czasu utrzymania dostępu i od tego, jaką komunikację prowadzono przez konto ofiary. Jest to jednak ogromne zagrożenie” – dodał.
PAP zapytała dr Olejnika o to, jak użytkownik może rozpoznać, że ma do czynienia z phishingiem. Ekspert zauważył, że sygnałem ostrzegawczym może być nieoczekiwana prośba o zrobienie czegoś np. oddanie głosu. Jak mówił, może to być też pilna przysługa lub wejście na zewnętrzną stronę, szczególnie gdy pojawia się żądanie podania numeru telefonu, przepisania kodu albo zeskanowania kodu QR.
„Znajomy nadawca tutaj zwiększa ryzyko, że ofiara połknie haczyk, nie pomyśli pięć razy i zrobi sobie i innym krzywdę. Każdą nietypową prośbę należy potwierdzić z nadawcą innym kanałem. W aplikacji WhatsApp warto regularnie sprawdzać listę połączonych urządzeń” – doradził dr Olejnik.
Według CERT Polska w 2025 r. odnotowano ponad 78 tys. incydentów o charakterze phishinowym, co stanowiło 30 proc. wszystkich zarejestrowanych oszustw komputerowych. Najczęściej w kampaniach phishingowych wykorzystywane było nieuprawnione użycie wizerunków serwisów sprzedażowych np. OLX (28,4 tys. zdarzeń), Allegro (22,5 tys. zdarzeń) ale także próby pozyskania poświadczeń do skrzynek elektronicznych (2,5 tys. przypadków).
Źródło: 