Kolejna sygnalistka anonimowo zadzwoniła do studia kanału Zero! To lekarka z 30-letnim stażem. „Też mamy takiego ‘Dawidka’. Nikt nie reaguje. Ja myślę, że ja też za chwilę stracę pracę […] Rozumiem ludzi, że boją się być sygnalistami, bo to zawsze się dla nich źle kończy” – powiedziała.
W wywiadzie w Kanale Zero były pracownik Szpitala Południowego dr Emil Jędrzejewski stwierdził m.in., że na SOR tej placówki procedury medyczne były wykonywane wadliwie. W wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów. Teraz kolejna lekarka, która anonimowo zadzwoniła do studia, opisuje podobną sytuację, ale w innym szpitalu. Powiedziała, że historia, którą opisuje dr Jędrzejewski „nie jest odosobniona i takich sytuacji jest znacznie, znaczenie więcej”.
„Za chwilę stracę pracę”
„Ja pozwolę się nie przedstawić, bo jestem lekarzem. 30 lat już pracuję w ochronie zdrowia. Pracowałam już w kilku szpitalach w Polsce, zawsze zarządzanych przez różnych miernych, ale wiernych. I w konflikcie personelu z tymi urzędasami zawsze przegrywa personel. To dzieje się wszędzie, w każdym szpitalu w Polsce praktycznie. Teraz sama jestem w podobnej sytuacji, gdzie piszę, monituję, też mamy takiego ‘Dawidka’. Nikt nie reaguje. Ja myślę, że ja też za chwilę stracę pracę” – powiedziała lekarka.
Lekarka wskazała m.in. na nieprawidłowości przy opisywaniu badań, opóźnienia w diagnostyce onkologicznej oraz ograniczanie dostępu do badań lekarzom o wyższych kompetencjach. Jak zaznaczyła, problemy te trwają od wielu miesięcy.
Szokujący telefon do Kanału Zero od lekarki ze Szpitala Południowego⚠️
— Andrzej #PiS2027 (@hardaszian) June 24, 2026
To kolejny przykład na PATOLOGIĘ w tym szpitalu 👇 pic.twitter.com/iWBey3FuTB
Zdaniem rozmówczyni sytuacja ta nie jest odosobniona. Przywołała własne doświadczenia z innych szpitali, gdzie – jak twierdzi – w sporach między personelem a kierownictwem konsekwencje ponosili pracownicy, a nie osoby zarządzające placówkami.
„Z takich drobnych rzeczy to nieprawidłowości w opisywaniu badań, spowalnianie diagnostyki onkologicznej, niedopuszczanie lekarzy z wyższymi kompetencjami do wykonywania badań. Lista jest długa. Monitujemy na ten temat. Nikt nic nie robi. Od pół roku to już trwa ponad praktycznie” – mówiła anonimowo lekarka.
„Tak zawsze jest. Pracowałam w szpitalu, gdzie w konflikcie z dyrekcją dwa oddziały zamknięto. Odeszli fantastyczni specjaliści. Dyrektor nie stracił pracy. Tak wygląda w chwili obecnej polska ochrona zdrowia. I właściwie chyba nic już więcej nie chce mi się nawet dodawać. Rozumiem ludzi, że boją się być sygnalistami, bo to zawsze się dla nich źle kończy" – dodała.
To pewien trend
Inna lekarka, która dodzwoniła się do Kanału Zero powiedziała, że takich przypadków nieprawidłowości w szpitalach „jest znacznie, znacznie więcej”.
„To nie jest odosobniony przypadek. Również była sygnalistką, która wykazała wyprowadzanie kwot ze szpitala. Sprawę zgłosiłam właścicielowi szpitala, chodzi tutaj o marszałka. W nagrodę zostałam zwolniona dyscyplinarnie z pracy, dwa lat trwało postępowanie sądowe o przywrócenie do pracy, wyrok przywracający mnie do pracy nie został wykonany. Szkalowane były dwie inne osoby, które były zastraszane przez dyrekcję szpitala, żądając bardzo wysokich kwot za naruszenie dóbr osobistych” – mówiła anonimowo lekarka.
Dodała, że obydwie osoby miały z powodu szykan problemy psychiczne. „Takie historie pojawiają się bardzo, bardzo często” – dodaje.
„Właściciel szpitala nie podjął żadnych działań. Osoby, które były sygnalistami skończyły bez pracy, z trudnościami ze znalezieniem kolejnego zatrudnienia. Natomiast osoba, która zarządza szpitalem zatrudniła swoich znajomych, w tym wieloletniego partnera” – mówi lekarka.
„Jest to pewien trend, sygnalista, zwolnienie z prawy, bezczynności właścicieli szpitala, kariera” – dodała.
Ej, @donaldtusk, kolejna Pani doktor niewiarygodna. Ty to masz pecha, wzięli się na twój DWÓR @Obywatelska_KO ‼️ 👇#StopPATOwladzy pic.twitter.com/MiqmwQbQ0p
— 🇵🇱Polka🇵🇱 (@2025_EwaPolka) June 24, 2026
Do do informacji ws. funkcjonowania SOR-u w Szpitalu Południowym w Warszawie odniósł się prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasz Jankowski. Przedstawił on trzy postulaty, które mają poprawić sytuację w systemie ochrony zdrowia. Zapowiedział także złożenie wniosku o zawieszenie Dawidowi Kacprzykowi prawa do wykonywania zawodu.
Jankowski poinformował także, że medycy nie zgłaszali tego typu nieprawidłowości do NIL, jako że bali się o swoją pracę. W tym kontekście mówił o problemie systemowym i przedstawił postulaty zmian w przepisach, które mogłyby poprawić sytuację.
Źródło: Kanał Zero
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.