„Niewiele, bo zaledwie dwa razy w życiu, było mi dane towarzyszyć osobom bezpośrednio w chwili ich odchodzenia z tego świata” – pisze w komentarzu do dzisiejszych czytań ks. Antoni Bartoszek. W święto Ofiarowania Pańskiego wspomina umieranie starszej kobiety w szpitalu.
„Niewiele, bo zaledwie dwa razy w życiu, było mi dane towarzyszyć osobom bezpośrednio w chwili ich odchodzenia z tego świata” – pisze w komentarzu do dzisiejszych czytań ks. Antoni Bartoszek. W święto Ofiarowania Pańskiego wspomina umieranie starszej kobiety w szpitalu.
„Odmawiałem kompletę, czyli brewiarzową modlitwę na zakończenie dnia. W trakcie modlitwy psalmem zauważyłem, że jej oddech mocno spowolnił. Kontynuowałem modlitwę. Nastąpiła antyfona, a w niej słowa Jezusa przed śmiercią na krzyżu: «W ręce Twoje, Panie, Powierzam ducha mojego». Jej oddech stawał się coraz słabszy i płytszy. W czasie, gdy odmawiałem Pieśń Symeona, tę z dzisiejszej Ewangelii, przestała oddychać” – pisze ks. Bartoszek.
Przypomina, że w święto Ofiarowania Pańskiego światło świecy nabiera podwójnego znaczenia. To Światło Chrystusa, ale też obraz Maryi, „która jako pełna łaski, najjaśniej świeci światłem Chrystusa”.
„Jest to światło Matki Bożej Gromnicznej. Gromy szatańskich pokus mogą pojawić się w chwili umierania. Dlatego na godzinę śmierci potrzebujemy wstawiennictwa Maryi, o które prosimy przez całe życie: «módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej»” – pisze ks. Antoni Bartoszek.
Więcej w komentarzu do dzisiejszych czytań: