Ks. prof. Jerzy Szymik: wiara dotyczy mnie osobiście, ale nie może być sprowadzona do „prywatności”

Wiara dotyczy mnie osobiście, ale nie jest sprawą prywatną, nie może być sprywatyzowana ­– podkreślał ks. prof. Jerzy Szymik podczas II Spotkania Przyjaciół Opoki w Warszawie. Odejście od wiary sprawia, że nasze życie rozpada się na kawałki, dlatego warto wierności wierze bronić za wszelką cenę.

W chwili, w której w niedzielę po homilii wstajemy, aby złożyć wyznanie wiary, spotykają się dwie rzeczywistości: moja osobista wiara oraz obiektywna wiara Kościoła. Nie można tych rzeczywistości rozdzielać – podkreślał ks. prof. Jerzy Szymik.

„Wiarę zawsze wyznaje się w ten sposób, że ona dotyczy mnie osobiście i to ja wierzę, nikt za mnie wierzyć nie może. Natomiast to, w co wierzę, czyli treść wiary, właśnie ona jest wiarą Kościoła, to znaczy ta treść wiary nie jest przeze mnie wykoncypowana, nie jest wymędrkowana z mojego ego, nie jest sprywatyzowana. Jest osobista, ale jest wiarą Kościoła. Wierzę w to, w co wierzy Kościół. Tu się spotyka jakby ta liczba pojedyncza «ja wierzę» z «my» Kościoła”.

Wiara traktowana jako sprawa prywatna to grząski grunt, na którym nie znajdziemy pewnego oparcia dla swojego życia. Opoką dla mojego życia może być tylko wiara, która opiera się na „czymś trwałym, czymś większym ode mnie, od tego, co ja sam byłbym w stanie wymyśleć czy pragnąć”. W tym sensie wiara jest – mówiąc potocznie – bezpieczna, czy też w sensie teologicznym – zbawcza.

Zrozumienie tej prawdy jest ważne zarówno w odniesieniu do własnego życia, jak i w sytuacjach, gdy na rozmaitych areopagach zmagamy się z mnóstwem opinii i przekonań. Wiara w sensie obiektywnym, kościelnym jest ostoją, twardym gruntem, na którym stoimy, tocząc walkę o prawdę.

Jednocześnie trzeba jednak dostrzec, że

„wiara nie jest wygodną drogą. Każdy, kto ją oferuje jako taką, jest wskazany na porażkę. Wiara stawia człowiekowi najwyższe wymagania, dlatego nie jest łatwą drogą, a stawia najwyższe wymagania dlatego, ponieważ ma o człowieku wielkie wyobrażenie – o tym, kim jest człowiek i do czego jest zdolny”.

Wiara to zaufanie oraz akceptacja prawdy

Ks. Szymik zwrócił następnie uwagę na dwa wymiary wiary: egzystencjalny oraz intelektualny. Ten pierwszy zawiera się już w samym łacińskim słowie „fides”

„Łacińskie słowo oznaczające wiarę, słowo «fides», ma ten sam rdzeń, co słowo «fiducia», zaufanie. Bo wiara w gruncie rzeczy, jest zdolnością do zaufania.”

Ten wymiar jest nieodłączny od drugiego, od akceptacji prawdy:

„Wiara jest akceptacją prawdy, której ufamy. Na szali, której ufamy jej aż tak, że na szali tego zaufania kładziemy nasze życie i naszą śmierć. Czyli wiara jest zarazem aktem intelektualnym i egzystencjalnym. Jako taka synteza aktu intelektualnego i egzystencjalnego, jest aktem duchowym.”

Choć w sferze medialnej wiara przedstawiana jest jako jakaś niższa forma poznania, w rzeczywistości jest odwrotnie – wiara otwiera przed nami nowe możliwości poznawcze.

„Wraz z wiarą otwiera się przed nami taki fundament i przestrzeń poznania, wraz z akceptacją Boga. Jednym z najwyższych aktów rozumu jest uznać rozumność wiary”.

Innymi słowy, mamy do wyboru uznać, że ludzki rozum jest miarą wszechrzeczy albo też dostrzec ograniczenia naszego rozumu i uznać, że potrzebujemy czegoś więcej: zaufać Boskiemu Logosowi – Słowu, które stworzyło świat i nadaje mu sens.

„Wiara, która za swój początek przyjmuje Boski Logos, wychodzi od prymatu wolności. Bo jeśli rzeczywistość, zgodnie z wiarą, ma swój początek w najwyższym rozumie, którego sensem zarazem jest miłość, który jest miłością i jako taki usensownia wszystko, nadaje sens rzeczywistości, to wolność, a nie determinizm jest tym czymś, co «nakręca» życie. W ten sposób wiara zabezpiecza i chroni ludzką wolność.”

Wiara nie jest więc czymś irracjonalnym, ale jest

„odpowiedzią wolności na Wolność, jest hymnem ku czci wolności i zabezpieczeniem wolności w życiu człowieka”.

Maryjność wiary: „tak” powiedziane Bogu

Gdy przyjrzymy się postawie Maryi, możemy lepiej zrozumieć, na czym polega wiara, która staje się opoką w życiu.

„«Czy jesteś gotowa przyjąć wezwanie i plan Boga dotyczący twojego życia?» Chyba tak należy rozumieć pytanie anioła podczas zwiastowania. W tym jej «fiat», «niech mi się stanie» ukazuje się czym jest właściwie wiara. Oto młodziutka żydowska dziewczyna przekazuje właściwie Bogu, czek in blanco na swoje przyszłe życie.”

Zamiast ludzkich kalkulacji jest więc powierzenie się bez lęku Temu, któremu warto zaufać. Maryja ufała, choć nie mogła dostrzec w pełni Bożego działania w dalszych etapach historii zbawienia: w narodzeniu Jezusa, w ucieczce do Egiptu, w zmartwychwstaniu.

„Zostały z nią mniej więcej to, co z nami: cierpliwość, trwanie w półmroku, ufność, zgoda na ból, niezłomność, niewidzialność łaski.”

I właśnie dlatego – wbrew krytykom kultu maryjnego – postawa Maryi jest niezwykłym skarbem katolicyzmu.

„Chodzi o to, abyśmy się dali wciągnąć w jej wiarę, w ten kształt wiary, w ten akt duchowy, na którym zostało ufundowane jej życie. (16:41) Tak rozumiem maryjny komponent kościelności wiary”

Wiara Marii Magdaleny

W swej refleksji ks. Szymik zwrócił uwagę na jeszcze jedną postać kobiecą: na Marię Magdalenę. To ona

„jako pierwsza ujrzała Pana i także dziś przychodzi z wizjonerską prostotą swojego serca w nasz uprzedmiotowiony i hiper-zindywidualizowany świat”.

I to ona mówi „z bezczelną odwagą” – a Kościół powtarza za nią: „Chrystus zmartwychwstał”. Słyszy oskarżenia: „kim ty właściwie jesteś, nierządnico ze swoją niesławną przeszłością?” Słyszy, a Kościół razem z nią: „babskie gadanie”, „ty marna III Ligo, ty masz mieć klucz do przyszłości?” Te pytania wykładowca zostawił bez odpowiedzi, zachęcając słuchaczy do ich przemyślenia, do zastanowienia się nad analogią postaci Marii Magdaleny oraz Kościoła.

Wiara jest tym, czego oczekuje od nas Bóg

Kontynuując refleksję ks. Szymik wskazywał, że wiara jest czymś głęboko biblijnym, czymś, czego wyraźnie wymaga od nas Jezus, bez czego „nie można podobać się Bogu”.

„Cała Biblia jest zbiorem tekstów które na różne sposoby  starają się uzasadnić swoją główną tezę – konieczność wiary w Boga dla człowieka. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że Bóg jest i że Ty nagradza tych, którzy go szukają.”

Dlatego też, jak zauważył mówca, czymś sztucznym jest tak zwany „dialog z ateizmem”

„Jakoby dało się dogadać poza tą absolutnie najważniejszą kwestią dla życia ludzkiego. Oczywiście rozumiem, że powinniśmy rozmawiać, żeby nie wysadzić ziemi w powietrze, jasne. Ale o czym?”

Wiara nie jest szukaniem na oślep, ale jest „szukaniem Boga, który znajduje”. To pójście pod prąd współczesnemu pojmowaniu religijności jako nieustannego poszukiwania. Tymczasem człowiek jest „capax Dei” – nosi w sobie pragnienie Boga i otwarcie na Boga, a wiara jest „dotarciem do portu, szukaniem Boga, który [nas] znajduje”. Wiara wymaga jednocześnie pokory – uznania, że sam nie udzielę sobie odpowiedzi na wszystkie pytania, że mój rozum jest ograniczony, że staje w obliczu tajemnicy.

Wiara wreszcie jest czymś, co nadaje światu spójność, co pozwala scalić rzeczywistość, coraz bardziej pokawałkowaną i niespójną. Współczesny świat coraz dalej odchodzi od tej spójności, gubi się w chaosie, misz-maszu. Tymczasem wiara

„w tej wielości widzi centrum, które tę wielość organizuje. Dostrzega w tej wielości to, co istotne i ostateczne.”

Wiara, która przynosi owoce i warta, by dla niej cierpieć

Kończąc wykład ks. prof. Szymik wrócił do pierwszej myśli: wiara nie jest i nie może być czymś prywatnym, sprywatyzowanym, ukrytym, choć tego właśnie chciałby od nas świat.

„Nie chcę się nigdzie narażać ani nikogo nie bulwersować. To jak w Jezusowej przypowieści o talentach, kiedy sługa przyjmuje talent wiary i natychmiast go zakopuje, być może w przekonaniu, że w ten sposób zachowa skarb w stanie nienaruszonym i bezpiecznym. Ale ta postawa absolutnie nie odpowiada dynamice wiary, jej wielkości, jej naturze.”

Zgodnie ze słowami Jezusa, mamy iść i przynosić owoc, pomnażać talent. Do istoty wiary należy więc „przyjmowanie odpowiedzialności za siebie nawzajem”.

Jest więc jasne, że wiara nie jest czymś łatwym. Jest przymierzem z Bogiem i wiąże się z konkretnymi zobowiązaniami. Tak jak znakiem przymierza Boga z Abrahamem były przerąbane na pół zwierzęta ofiarne, tak też w naszym życiu:

„jeśli zerwę przymierzę, wówczas moje życie zostanie porąbane na kawałki, rozleci się. O to się toczy bój, by wytrwać w tym przymierzu. To jest cena cierpienia. Stawiamy na kartę Słowa, która znaczy dla nas więcej niż życie. Wiemy, że odejście od wiary porąbie nasze życie, że nie możemy tego zrobić, że jesteśmy to winni przede wszystkim samemu sobie. Warto wierności wierze bronić za wszelką cenę i żadna nie jest zbyt wysoka” – podsumował ks. Szymik.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »