Relacje polsko-ukraińskie wchodzą w kolejny etap napięć. Zdaniem prof. Mieczysława Ryby decyzja o utworzeniu Panteonu Narodowego nie jest przypadkowa, stanowi element szerszej strategii władz w Kijowie. Historyk ostrzega, że konsekwencją mogą być dalsze trudności we współpracy z Polską – od ekshumacji ofiar Wołynia po udział Polski w odbudowie Ukrainy.
Zapowiedź utworzenia w Ukrainie Panteonu Narodowego wywołała w Polsce liczne komentarze i obawy, że mogą zostać w nim uhonorowani także przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i UPA, w tym Stepan Bandera oraz Roman Szuchewycz. Zdaniem prof. Mieczysława Ryby z KUL-u decyzja Wołodymyra Zełenskiego jest kolejnym krokiem w kierunku zaostrzenia relacji z Polską.
Dalsza eskalacja
„Bandera i Szuchewycz już dziś funkcjonują w ukraińskim panteonie bohaterów. Stawia się im pomniki, ich imionami nazywa się jednostki wojskowe. Nie widzę tu żadnego kroku wstecz. Wręcz przeciwnie – był w tym pewnie jakiś plan, czyli Zełenski chciał rozdrażnić Polaków takim, a nie innym nazwaniem tejże jednostki, więc mamy do czynienia z dalszą eskalacją” – ocenił w rozmowie z portalem Pch24.pl historyk.
Według profesora trudno uznać moment ogłoszenia projektu za przypadkowy.
„Nawet jeśli pomysł powstał wcześniej, to jego uzasadnienie: „że nikt nam nie będzie narzucał jakich będziemy mieć bohaterów, jakie wzorce, do jakich tradycji się odwoływać”, jest jednoznacznie skierowane do Polski, do tych wydarzeń, które miały miejsce przez ostatnie tygodnie” – podkreśla.
„W sytuacji napiętych relacji można było poczekać z jego ogłoszeniem. Tymczasem wybrano właśnie ten moment” – podkreślił, dodając, że postawa Zełenskiego jest „bardzo frontalna”.
Prof. Ryba zwrócił uwagę, że rozczarowanie postawą władz Ukrainy wykracza dziś poza środowiska prawicowe i przestaje to być spór jednego środowiska politycznego. Jednocześnie historyk przekonywał, że Polska nie powinna rezygnować z realistycznego spojrzenia na swoje interesy.
„Dla Polski korzystne jest samo istnienie państwa ukraińskiego, bo lepiej mieć między sobą a Rosją nie jedno, lecz kilka państw. To jednak nie oznacza, że powinniśmy idealizować ukraińskie elity” – powiedział.
Lekcja politycznego realizmu
Zdaniem profesora wojna doprowadziła do szybkiego otrzeźwienia w ocenie polityki Kijowa. „Przede wszystkim powinniśmy dramatycznie urealnić swoje spojrzenie na Ukrainę” – przestrzega. „Przeszliśmy przyspieszoną lekcję realizmu politycznego. Trzeba przestać patrzeć na Ukrainę przez pryzmat idealistycznych wyobrażeń i zacząć kierować się własnym interesem państwowym” – stwierdził.
Prof. Ryba ocenił, że ukraińskie elity polityczne kierują się przede wszystkim własnym interesem. Zwrócił uwagę, że wielu przedstawicieli tej elity wywodzi się ze środowiska oligarchicznego, a mimo różnych biografii i pochodzenia – także samego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego – nie mają oporów przed odwoływaniem się do tradycji ukraińskiego nacjonalizmu, obejmującej również postacie odpowiedzialne za zbrodnie na Polakach, Żydach i przedstawicielach innych narodowości.
Interesy elit
Zdaniem historyka taka polityka jest niekorzystna dla samej Ukrainy jako państwa, może jednak służyć utrzymaniu obecnych elit przy władzy poprzez mobilizowanie nastrojów nacjonalistycznych. Profesor wskazał również, że wojna stworzyła mechanizmy, dzięki którym część wpływowych środowisk nadal czerpie znaczne korzyści finansowe. Jako przykład podał ukraińskiego oligarchę Rinata Achmetowa, który mimo utraty zakładów przemysłowych w Donbasie i Mariupolu wciąż finansuje klub Szachtar Donieck.
„Widać, że istnieją mechanizmy, dzięki którym wojna nie przeszkadza niektórym w dalszym bogaceniu się. Można odnieść wrażenie, że dla części elit przedłużający się konflikt nie jest niekorzystny” – stwierdził.
Militarne zaplecze Europy
Według prof. Ryby obecne władze Ukrainy próbują przedstawiać swój kraj jako przyszłe militarne zaplecze Europy – państwo dysponujące doświadczoną armią, która mogłaby odgrywać rolę gwaranta bezpieczeństwa w regionie. W jego ocenie jest to jednak projekt, którego Ukraina nie będzie w stanie utrzymać w dłuższej perspektywie.
Mechanizm kłamstwa katyńskiego
Prof. Ryba ocenił, że perspektywy dalszych ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej pozostają niepewne. Zwrócił uwagę, że prowadzone dotychczas m.in. w Hucie Pieniackiej prace miały charakter przygotowawczy i służyły lokalizacji miejsc pochówku, natomiast właściwe ekshumacje wymagają odrębnych zgód władz ukraińskich.
Historyk wyraził wątpliwość, czy takie pozwolenia zostaną wydane. Zaznaczył również, że podczas dotychczasowych prac strona ukraińska miała przedstawiać ofiary jako Polaków zamordowanych przez niemiecką żandarmerię. „To przypomina mechanizm znany z tzw. kłamstwa katyńskiego, gdy odpowiedzialność za zbrodnię przypisywano Niemcom” – stwierdził.
W ocenie profesora w relacjach wokół ekshumacji pojawia się wiele prób relatywizowania odpowiedzialności za zbrodnie oraz zrównywania ofiar po obu stronach konfliktu. Podkreślił jednocześnie, że w Polsce nie ma przeszkód dla prowadzenia ekshumacji szczątków obywateli ukraińskich.
„Obawiam się, że narracja zmierza w kierunku stawiania znaku równości między ofiarami obu stron i uzależniania kolejnych działań od upamiętniania UPA w Polsce. To może znacząco utrudnić dalsze prace ekshumacyjne” – ocenił prof. Ryba.
Polska konkurentem w regionie
Pytany o perspektywy udziału Polski w odbudowie Ukrainy, prof. Ryba wyraził sceptycyzm. Nieobecność prezydenta Ukrainy na konferencji w Gdańsku nazwał „policzkiem wymierzonym w rząd Tuska”.
Jego zdaniem działania władz w Kijowie wskazują, że Polska nie jest postrzegana jako preferowany partner gospodarczy.
„Wygląda na to, że Ukraina prowadzi politykę, która ma ograniczyć korzyści Polski z przyszłej odbudowy. Choć geografia sprawia, że całkowite pominięcie naszego kraju jest praktycznie niemożliwe, widać już sygnały, że kontrakty częściej trafiają do innych państw” – ocenił.
Jako przykład wskazał działania władz Lwowa wobec polskich przedsiębiorców oraz zawieranie umów z firmami spoza Polski. Historyk uważa, że ukraińskie elity postrzegają Polskę jako swojego głównego konkurenta w regionie. W ich ocenie Polska osiągnęła wyższy poziom rozwoju gospodarczego i zajmuje pozycję, do której aspiruje dziś Ukraina. Stąd próba budowania strategicznych relacji z Niemcami kosztem współpracy z Warszawą – podkreśla historyk.
„Chcą grać w pierwszej lidze europejskiej” – mówił prof. Ryba.
Zdaniem prof. Ryby celem Kijowa jest przedstawienie Ukrainy jako przyszłego filaru bezpieczeństwa Europy Środkowej i partnera Berlina, który mógłby zastąpić dawną współpracę niemiecko-rosyjską. W tej koncepcji – jak ocenił – Polska staje się konkurentem.
Pojednanie oznacza asymilację i zagrożenie
Profesor zwrócił również uwagę na czynnik kulturowy. Podkreślił, że Ukraińcy mieszkający w Polsce stosunkowo szybko uczą się języka i integrują z naszym społeczeństwem. W Niemczech proces ten przebiega znacznie wolniej. To również może być postrzegane przez część ukraińskich elit jako zagrożenie dla ich wizji budowania odrębnej tożsamości narodowej.
Wyjaśnił także, że dla Ukrainy pojednanie oznacza asymilację i zagrożenie. „Ukraińscy nacjonaliści nienawidzą tej miłości polskiej, bo ona jest atrakcyjna, przyciąga, nie zniewala. Więc trzeba wygenerować konflikt, bo widzą zagrożenie, a sami mają ambicje i wyobrażenie, że są mocarstwem” – mówił prof. Ryba.
W interesie Polski
Historyk odniósł się także do gospodarczej przyszłości Ukrainy. Jego zdaniem konflikt z Polską będzie dla Kijowa bardziej kosztowny niż dla Warszawy.
„Polska również poniesie pewne straty, bo dobre relacje z Ukrainą leżą w naszym interesie. Jednak Ukraina straci nieporównywalnie więcej. To państwo utrzymuje się dzięki zagranicznej pomocy, zmaga się z ogromnym kryzysem demograficznym, a znaczna część jego najbogatszych regionów została zniszczona lub jest okupowana” – ocenił.
Profesor zaznaczył jednocześnie, że Polska nie powinna odrzucać zwykłych Ukraińców. Zdaniem historyka pomoc udzielona uchodźcom była moralnie słuszna i zgodna z chrześcijańskim obowiązkiem. Nie więc należy przenosić sporu z władzami Ukrainy na ludzi, którzy uczciwie pracują w Polsce.
„Trzeba natomiast twardo reagować na wszelkie działania wymierzone w interes państwa polskiego” – podkreślił.
Na zakończenie prof. Ryba ocenił, że polityka obecnych elit w Kijowie może w dłuższej perspektywie okazać się szkodliwa przede wszystkim dla samej Ukrainy.
„Ukraina odrzuca dziś partnera, który był wobec niej najbardziej życzliwy. Z geopolitycznego punktu widzenia jest to działanie nieracjonalne i w dłuższej perspektywie może przynieść jej znacznie większe straty niż Polsce” – podsumował.
PROF. RYBA: KTO ZNAJDZIE SIĘ W PANTEONIE NARODOWYM ZEŁENSKIEGO?Źródło: Pch24.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.