Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania dotyczącego publikacji fotografii z sekcji zwłok, które były zamieszczane w mediach społecznościowych przez koordynatora prosektorium Warszawskiego Szpitala Południowego. Śledczy uznali, że publikacje nie stanowiły znieważenia zwłok, lecz miały służyć celom edukacyjnym.
Sprawa ujrzała światło dzienne po publikacji portalu Zero.pl, który opisał nieprawidłowości dotyczące funkcjonowania prosektorium. Wśród stawianych zarzutów znalazły się m.in. promowanie firmy pogrzebowej powiązanej z jedną ze współpracownic, publikowanie zdjęć ciał i szczątków ludzkich w mediach społecznościowych oraz wykorzystywanie prosektorium jako planu filmowego.
Dwa zawiadomienia do prokuratury
Nowe kierownictwo Szpitala Południowego poinformowało, że jeszcze poprzedni zarząd zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia dwóch przestępstw: założenia podsłuchu w prosektorium oraz naruszenia tajemnicy lekarskiej poprzez publikowanie zdjęć z sekcji zwłok.
Postępowanie dotyczące rzekomego podsłuchu zostało umorzone. Jak wyjaśnił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Antoni Skiba, urządzenie zostało szczegółowo zbadane.
„Ustalono, że nie znajdowało się na nim jakiekolwiek nagranie. Nie doszło do nagrania jakichkolwiek osób. Nie zostało stwierdzone, iż mamy do czynienia z działaniem w celu nagrania i powzięcia informacji, która jest zastrzeżona dla kogokolwiek, i to postępowanie zostało umorzone” – powiedział prok. Skiba.
Zdjęcia edukacyjne
Prokuratura odmówiła również wszczęcia śledztwa w sprawie zdjęć z sekcji zwłok. W uzasadnieniu wskazano, że publikacje miały popularyzować wiedzę z zakresu tanatologii, przyczyn śmierci oraz zmian ujawnianych podczas sekcji.
„Żaden z postów nie zawiera w swoim opisie treści, które wskazywałyby na intencję znieważenia zwłok będących przedmiotem badań. Wprost przeciwnie – część postów (…) podkreśla kwestię konieczności rozwijania wiedzy w tym zakresie, aby zapewnić zmarłym godny pochówek, a ich rodzinom umożliwić pożegnanie osoby najbliższej w sposób możliwie najbardziej ograniczający traumę z tym związaną. Brak realizacji znamion tego przestępstwa nie budzi zatem wątpliwości” – przekazał PAP rzecznik warszawskiej prokuratury.
Śledczy uznali również, że nie doszło do naruszenia tajemnicy lekarskiej, ponieważ fotografie nie umożliwiały identyfikacji zmarłych.
Prok. Skiba odniósł się także do doniesień o rzekomym narzucaniu rodzinom wyboru konkretnej firmy pogrzebowej.
„Analizowany był materiał dowodowy w tym zakresie. Przesłuchiwani byli świadkowie i takie praktyki nie zostały stwierdzone. Nie zostały również zarejestrowane” – wyjaśnił.
32 postępowania dotyczące Szpitala Południowego
Niezależnie od tych rozstrzygnięć prokuratura nadal prowadzi śledztwo dotyczące podejrzenia podrobienia kart zgonu 20 osób. Według śledczych na dokumentach miały zostać umieszczone pieczęcie koordynatora prosektorium oraz podpis osoby nieuprawnionej.
Łącznie prokuratura prowadzi 32 postępowania dotyczące Warszawskiego Szpitala Południowego. Jak poinformował prok. Skiba, sprawa publikacji zdjęć nie została uwzględniona w tym zestawieniu z powodu błędu w danych rejestracyjnych placówki, przez co do czasu wtorkowej konferencji prasowej nie była mu znana.
Źródło: PAP
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.