Dyskryminacja szkół katolickich we Włoszech

Włochy są tym krajem w Europie, w którym najbardziej prześladuje się szkolnictwo niepaństwowe, w tym również katolickie – jest ono dyskryminowane przez rząd i traktowane jak niewidzialne. Placówki te nie zostały włączone w proces umożliwiający ich otwarcie po wyjściu z izolacji spowodowanej pandemią.

Wiele włoskich rodzin dotknął kryzys ekonomiczny, który nie pozwala na ponowne wpisanie dzieci na listę w szkołach niepaństwowych. Są to rodziny, które płacą za edukację podwójnie. Pierwszy raz przez ogólny system podatkowy, a drugi raz płacąc za wybór konkretnej szkoły poza systemem szkół państwowych. W tej chwili te rodziny nie są w stanie pozwolić sobie na dodatkowe opłaty. Tysiące uczniów, gdy szkoły katolickie zamkną swoje podwoje, będzie musiało zostać wchłoniętych przez szkolnictwo państwowe, co będzie dużo kosztowało społeczeństwo, gdyż każdy uczeń kosztuje państwo około 8,5 tys. euro. Dodatkowo państwo będzie musiało zatrudnić nowych nauczycieli i znaleźć dla tych uczniów miejsce. To nie będzie łatwe. Władze nie chciały zainwestować miliarda euro, aby wesprzeć szkolnictwo równorzędne, to teraz będą musiały wydać znacznie więcej. 30 proc szkół katolickich jest zagrożonych w swoim istnieniu. O tym trudnym problemie opowiedział Radiu Watykańskiemu o. Luigi Gaetani, przewodniczący Włoskiej Konferencji Przełożonych Zakonnych. 

„Powiedzieliśmy rządowi: to, co mamy, udostępniamy. Przede wszystkim przestrzenie, które mają zasadnicze znaczenie dla zagwarantowania bezpieczeństwa naszych dzieci. Moglibyśmy przenieść więcej klas – w tym nauczycieli – z państwowej szkoły publicznej do sal lekcyjnych szkół niepublicznych, dostępnych w pobliżu - zauważa o. Gaetani. Albo można by wykorzystać te sto szkół, które są teraz zamknięte, do tworzenia nowych przestrzeni. Wciąż jednak nikt nas o to nie pytał.“

źródło: Krzysztof Ołdakowski SJ, Vatican News

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama