Rodzina i wspólnota to podstawa. Co jeszcze jest potrzebne, by zrodziło się powołanie kapłańskie?

Katolickie wychowanie, czyjaś zachęta, rozeznawanie z pomocą modlitwy na różańcu i adoracji – to czynniki sprzyjające odkryciu powołania. Ostatecznie jednak, jak pisał św. Jan Paweł II, „każde powołanie kapłańskie w swej najgłębszej warstwie jest wielką tajemnicą”.

Nie istnieje recepta na znajdowanie nowych księży. Historia każdego, kto choćby rozważa myśl o wstąpieniu do seminarium jest indywidualna. Jak jednak mówił w 2016 r. papież Franciszek, powołanie zawsze rodzi się we wspólnocie Kościoła. „Bóg wzywa nas, byśmy byli częścią Kościoła i – po osiągnięciu pewnej dojrzałości w nim – daje nam konkretne powołanie” – mówił Ojciec Święty i dodawał:

„Od chwili pojawienia się powołania konieczne jest odpowiedni zmysł Kościoła. Nikt nie jest powołany wyłącznie dla określonego regionu, ani dla grupy czy ruchu kościelnego, lecz dla Kościoła i świata”.

Ubiegłoroczne badanie przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych pokazało, że w życiorysach seminarzystów powtarzają się często pewne wspólne elementy. Spośród 334 wyświęconych w 2023 r. księży ze 116 amerykańskich diecezji, którzy odpowiedzieli na pytania, prawie wszyscy byli wychowani po katolicku. 93 proc. zostało ochrzczonych w Kościele katolickim już w dzieciństwie, 96 proc. było wychowywanych przez swych naturalnych rodziców, 92 proc. w rodzinie, gdzie małżeństwo żyje razem. W 84 proc. przypadków oboje rodzice neoprezbitera byli katolikami. Co trzeci miał w rodzinie księdza lub zakonnika.

Nowi księża nie byli neofitami. 72 proc. było ministrantami, a połowa lektorami.

W rozeznaniu powołania pomagała adoracja Najświętszego Sakramentu (73 proc.) i regularny różaniec (66 proc.). Niemal połowa neoprezbiterów należała do jakichś wspólnot kościelnych czy grup biblijnych, a 27 proc. korzystało z duszpasterstwa akademickiego.

Badanie uczonych z Uniwersytetu Georgetown dało podobne wyniki, co kwestionariusz przeprowadzony przez nich rok później.

W 2024 r. 82 proc. neoprezbiterów stwierdziło, że oboje rodzice są katolikami, a 29 proc. miało posiadanie krewnego będącego księdzem lub zakonnikiem. 75 proc. badanych rozeznawało powołanie przed Najświętszym Sakramentem, 71 proc. modliło się na różańcu, a 40 proc. rozważało słowo z Pisma Świętego. Istotną pomocą w podjęciu decyzji o wstąpieniu do seminarium była czyjaś bezpośrednia zachęta. Aż 89 proc. respondentów otrzymało takie wsparcie. Zwykle od proboszcza (63 proc.), przyjaciela (41 proc.) lub znajomego z parafii (41 proc.).

Z pewnością powołaniom pomaga żywotność danej wspólnoty kościelnej.

Największe seminaria świata znajdują się w Enugu w Nigerii i w Ledalero w Indonezji, a zatem w krajach, w których katolicy są mniejszością, ale – także właśnie z tego powodu – do młodego Kościoła należą ludzie gorliwie wierzący.

We Francji stosunkowo dużo powołań powstaje w środowiskach tradycjonalistycznych, które starają się twardo trzymać zasad moralnych. Ponad 120 seminariów misyjnych na całym świecie prowadzą z kolei wspólnoty neokatechumenalne.

Oczywiście Bóg powołuje kogo chce, a statystyki nie odpowiedzą na wszystkie pytania. „Każde powołanie kapłańskie w swej najgłębszej warstwie jest wielką tajemnicą, jest darem, który nieskończenie przerasta człowieka” – pisał w książce „Dar i tajemnica” św. Jan Paweł II.

„Powołanie to jest Boży pomysł na najlepszą wersję życia doczesnego dla każdego z nas” – stwierdził z kolei ks. Marek Dziewiecki. Ostatecznie, niezależnie od czynników socjologicznych, odpowiedź na wezwanie zależy od powołanego.

 

Źródła: chiesadimiliano.it, warszawa.franciszkanie-warszawa.pl, youtube.com

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama