Do katastrofy doszło w bazie Edwards Air Base w południowej Kalifornii tuż po starcie – podało konto bazy na platformie X. W wypadku zginęła cała ośmioosobowa załoga samolotu. B-52 to największy bombowiec, jakim dysponują państwa NATO.
Jak przekazała baza, do wypadku doszło o godz. 11.20 czasu lokalnego (godz. 20.20 w Polsce), tuż po starcie rutynowej misji testowej samolotu z ośmioma osobami na pokładzie.
„Wstępne dowody wskazują, że katastrofa byłą niemożliwa do przeżycia. Służby ratunkowe są na miejscu zdarzenia, a władze ustalają tożsamość wszystkich ofiar. Katastrofa jest obecnie przedmiotem śledztwa” – podały w komunikacie Siły Powietrzne USA.
Obrazy z miejsca wydarzenia pokazują dużą kolumnę czarnego dymu i spaloną ziemię na pustyni Mojave, ok. 150 km od Los Angeles, gdzie znajduje się baza.
Latający gigant
B-52 to jeden z najstarszych samolotów amerykańskich sił powietrznych. Po raz pierwszy wszedł do służby w 1955 roku. Ma być wykorzystywany co najmniej do 2050 r. Ten ciężki bombowiec dalekiego zasięgu, zazwyczaj przewożący pięcioosobową załogę, może przenosić do 32 ton bomb i innej amunicji. Jest zdolny do przenoszenia ładunków jądrowych. Większy od niego jest rosyjski Tu-160, który może przenieść 45 ton pocisków. Jeszcze większy był amerykański B-36 o rozpiętości skrzydeł wynoszącej 70 m, ale w 1959 r. wycofano go ze służby i zastąpiono właśnie B-52.
Bombardował Iran
Mimo że produkcja B-52 została wstrzymana dekady temu, Siły Powietrzne USA posiadają 76 tych bombowców w swoim arsenale (to modele B-52H), głównie stacjonujących w bazie Minot w Dakocie Północnej (jednym z miejsc stacjonowania głowic jądrowych) i Barksdale w Luizjanie. Część z nich uczestniczyło w bombardowaniu Iranu podczas tegorocznej wojny.
Według agencji AP, poniedziałkowy wypadek był pierwszą katastrofą bombowca B-52 Stratofortress od czasu wypadku tego samego typu bombowca na wyspie Guam w maju 2016 roku. Wtedy cała siedmioosobowa załoga tego samolotu przeżyła.
Wcześniej B-52 rozbił się w 2008 r. w Oceanie Spokojnym u wybrzeży Guamu podczas przygotowań do przelotu w ramach parady. Zginęło sześć osób.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
Źródło: 