Leonardo Derek, chłopiec pochodzący z Ghany, opowiedział Leonowi XIV, jak jego historia zaczęła się na Lampedusie. Stracił mamę, przybył na wyspę sam, płacząc. „Przekazałem Papieżowi piłkę, żeby ją przekazał innemu dziecku. Bo, kiedy przybyłem na Lampedusę i płakałem, ktoś też mi dał piłkę, abym nie płakał” – powiedział chłopiec Vatican News.
Leonardo, wraz ze swoimi przybranymi rodzicami Walterem Montaną i Marią Eleną Poderati z Palermo, w sobotę rano powitał Leona XIV na brzegu morza na Lampedusie. To wyspa, która była pierwszym europejskim lądem, na którym przed laty stanął chłopiec.
Jak wszystko się zaczęło
Kiedy Papież podszedł do tej rodziny, Leonardo przekazał mu piłkę i list, w którym opisał w skrócie swoją historię.
„Opowiedziałem o tym, jak wszystko zaczęło się tutaj, na Lampedusie” – mówi chłopiec. „A zaczęło się od tego, że dostałem piłkę” – mówi.
Dodaje, że kiedy znalazł się na Lampedusie, płakał. Wtedy ktoś przekazał mu papierową piłkę i chłopiec zaczął grać, zapominając o swoim dramacie.
Papież wziął piłkę, mam nadzieję, że ją przekaże dalej
„Przestałem płakać. Dlatego dziś chciałem podarować Papieżowi piłkę, która symbolizuje właśnie początek mojej historii. Chciałem, żeby Papież przekazał ją innemu dziecku” – Mówi Leonardo Vatican News. „Papież wziął tę piłkę i myślę, że to znaczy, że naprawdę przekaże ją jakiemuś dziecku” – dodaje chłopiec.
W liście przekazanym również Papieżowi Leonardo napisał, że na początku na Lampedusie znalazł się sam. „Straciłem wszystko, a nade wszystko – mamę” – napisał. Opisał historię z piłką i dodał: „A teraz ta piłka, którą Tobie przekazuję niech sprawi, że inne dziecko stanie się szczęśliwe, tak jak ja.”
Stracił wszystko, ale zaczął nowe życie
Leonardo opowiedział także, jak dowiedział się, że będzie witać Papieża na Lampedusie. Powiedziała mu o tym jego przybrana mama. „Wyskoczyłem wtedy z kanapy z radości i powiedziałem: Wow!. Nie cieszyłem się z tego, że jadę na Lampedusę, bo przecież już ją znam. Po prostu nie wiedziałem, że to ja będę tym chłopcem. Na szczęście jestem tutaj i mogę spotkać Papieża” – opowiada chłopiec.
Dodaje, że teraz cały czas gra w piłkę z kolegami ze szkoły, bo piłka stała się symbolem jego szczęścia.
Jeden ze wzruszających momentów Leona XIV na Lampedusie. 11-letni Leonardo mówi Papieżowi o tym, jak przybył na wyspę sam, stracił mamę, jak pocieszyła go gra w piłkę. Przekazał piłkę Papieżowi, by ten dał ją innemu dziecku. Razem poszli do Bramy Europy.https://t.co/4tflmwZ2ue pic.twitter.com/PYe8u7juVf
— Vatican News PL (@VaticanNewsPL) 4 lipca 2026
Źródło: vaticannews.va/pl