Planned Parenthood przyznaje się do porażki i wycofuje pozew. Zwycięstwo pro-life jest jednak tylko częściowe

Planned Parenthood wycofało pozew przeciwko administracji Trumpa dotyczący ustawy, która odcięła finansowanie usług aborcyjnych z pieniędzy publicznych. Właściciele tej sieci placówek aborcyjnych uznali, że nie mają szansę na wygranie sprawy w sądzie.

Oznacza to koniec trwającej miesiącami batalii prawnej między gigantem aborcyjnym a administracją Trumpa o zapewnienie pochodzących z pieniędzy publicznych refundacji Medicaid dla organizacji aborcyjnych.

Dobrowolna rezygnacja z pozwu

W zeszły piątek sieć Planned Parenthood dobrowolnie wycofała federalny pozew przeciwko sekretarzowi ds. zdrowia i opieki społecznej Robertowi F. Kennedy'emu Jr. Organizacja podała, że „pozew ten nie służy dobrze jej klientom”, co jest dość dziwnym uzasadnieniem. Chodziło raczej o to, że sprawa nie miała szans zakończyć się pozytywnym wyrokiem dla Planned Parenthood.

Wcześniej w grudniu 2005 r. trzyosobowy skład sędziowski Sądu Apelacyjnego 1. Okręgu USA zawiesił nakaz sądu niższej instancji, który blokował egzekwowanie Trumpowskiej ustawy „One Big Beatiful Bill Act”, co skłoniło Planned Parenthood do podjęcia decyzji o wycofaniu pozwu.

„Piękna ustawa”: nie dla finansowania aborcji z pieniędzy podatników

Jak wcześniej informowało Live Action News, Planned Parenthood początkowo złożyło pozew przeciwko sekretarzowi ds. zdrowia i opieki społecznej Robertowi F. Kennedy'emu Jr. po podpisaniu przez prezydenta Trumpa ustawy „One Big Beautiful Bill Act” 4 lipca 2025 roku.

Ustawa ta stanowi, że organizacje planowania rodziny lub zdrowia reprodukcyjnego, które otrzymały w 2023 roku ponad 800 tys. dolarów z funduszy Medicaid i dokonują w swych placówkach aborcji, nie mogą otrzymać tych środków w ciągu kolejnego roku, chyba że zaprzestaną dokonywać aborcji na życzenie. Ponieważ Planned Parenthood nie chce zaprzestać tego procederu – przynosi on bowiem korporacji ponad 200 milionów dolarów szacowanych rocznych przychodów, aborcyjna sieć złożyła pozew w sądzie federalnym w Bostonie w lipcu, zaraz po podpisaniu ustawy przez prezydenta.

Sędzia Indira Talwani wydała tymczasowe orzeczenie, zawieszające obowiązywanie ustawy Trumpa w zaledwie kilka godzin po złożeniu wniosku przez Planned Parenthood. Federalny sąd apelacyjny zniósł ten jednak ten wyrok, umożliwiając egzekwowanie prawa. Kolejny pozew złożyły 22 stany, w których większość mają Demokraci, dołączył do nich także stołeczny Dystrykt Kolumbii. Sędzia Talwani ponownie wydała tymczasowe orzeczenie dotyczące wstrzymania działania ustawy pozbawiającej PP finansowania z Medicaid. W grudniu jednak trzyosobowy skład sędziowski Sądu Apelacyjnego 1. Okręgu Stanów Zjednoczonych pozbawił mocy prawnej orzeczenie sądu niższej instancji.

Połowiczne zwycięstwo

Odcięcie Planned Parenthood od funduszy federalnych jest małym sukcesem obrońców życia. Na skutek „Pięknej ustawy” aborcyjna organizacja zmuszona została do zamknięcia ponad 50 placówek w 2025 roku, przyznając, że bez finansowania Medicaid nie jest możliwe dalsze ich prowadzenie.

Jest to jednak połowiczne zwycięstwo. Planned Parenthood zmieniło strategię, rozszerzając „wirtualne ośrodki zdrowia” i zamykając stacjonarne placówki. Oznacza to, że Planned Parenthood nadal dokonuje aborcji chirurgicznych, a jednocześnie na coraz większą skalę sprzedaje pigułki aborcyjne, nie zapewniając kobietom opieki medycznej, narażając życie ich samych i pozbawiając życia ich nienarodzone dzieci.

Tylko w roku 2023-24 Planned Parenthood przyczyniło się do śmierci 402 230 dzieci w łonach matek. To bezprecedensowa liczba, najwyższa w historii. W tym okresie Planned Parenthood posiadało 40 proc. udziału w rynku aborcyjnym, zabijając średnio 1 102 nienarodzone osoby dziennie przez aborcję – prawie 46 na godzinę, jedno dziecko co 78 sekund.

Odcięcie od funduszy publicznych jest więc jedynie małym krokiem, który, choć sam w sobie potrzebny, nie powstrzymuje hekatomby nienarodzonych dzieci w USA. Potrzebna jest dalsza modlitwa i zdecydowane działania pro-life zarówno o charakterze prawnym, jak i edukacyjnym. Potrzeba zmiany świadomości społecznej odnośnie do aborcji, a także zapewnienia realnej pomocy kobietom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej. Taką pomocą z całą pewnością nie jest zabójstwo ich nienarodzonego dziecka.

Źródło: Live Action

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama