Prorocze słowa Weigla: historyczna ignorancja i amoralność obecnych władz USA jest porażająca

W felietonie pisanym dwa tygodnie przed amerykańską operacją militarną przeciw Iranowi George Weigel ostrzegał: polityka siły w stosunkach międzynarodowych jest prostą drogą do katastrofy. Dziś administracja USA nie wie, co dalej zrobić, a słowa Weigla brzmią proroczo.

Swój felieton Weigel rozpoczyna od przypomnienia klasycznego tekstu – dialogu melijskiego z Historii wojny peloponeskiej Tukidydesa. W roku 416 p.Ch. wyspiarskie państwo Melos zachowywało neutralność w wojnie między lokalnymi supermocarstwami, Atenami i Spartą. Delegacja dyplomatyczna z Aten udaje się na Melos, domagając się, by Melijczycy dołączyli do sojuszu ateńskiego. Melijczycy jednak odmawiają, powołując się przede wszystkim na zasadę sprawiedliwości. Ateńczycy nie zważają na zasady, sięgają po siłę i zwyciężają Melos. Tamtejsi mężczyźni zostają wymordowani, kobiety i dzieci sprzedane do niewoli, a terytorium zostaje skolonizowane przez Ateny. Ateńska filozofia streszcza się w słowach, które wypowiadają do przywódców melijskich:

„Wiecie równie dobrze jak my, że prawda, jak to bywa, obowiązuje tylko między równymi władzą, podczas gdy silni robią, co mogą, a słabi cierpią, co muszą.”

Amerykanie jak Ateńczycy

Taką właśnie filozofię, jak z przerażeniem zauważa Weigel, wyznaje obecna administracja USA. Stephen Miller, zastępca szefa sztabu Białego Domu dał temu wyraz podczas swego występu w CNN na początku stycznia, kiedy to powiedział Jake'owi Tapperowi:

„Żyjemy w świecie, w którym można mówić ile się chce o międzynarodowych uprzejmościach i innych sprawach, ale żyjemy w świecie, w realnym świecie. Ten świat rządzi się siłą, rządzi się mocą, rządzi się władzą. To są żelazne prawa świata, które istnieją od zarania dziejów.”

Tukidydesie, dzwoń do biura – podsumowuje ten wywód Weigel, sugerując z przekąsem, że Miller naruszył być może prawa autorskie starożytnego greckiego historyka. Nie ma tu jednak powodu do śmiechu. Amerykański myśliciel pisze ostro:

„Tyrada Millera była nie tylko moralnie odrażająca; była ona ignorancją historyczną i strategicznym idiotyzmem”.

Prawo pięści rządzi światem?

Jeśli chodzi o kwestie etyczne, uznanie zasady, że siła stanowi prawo, jest czystym barbarzyństwem, jest uznaniem racji szkolnego bandyty zastraszającego słabszych kolegów. Takie rozumowanie samo w sobie jest klęską, prowadzącą do moralnej degradacji społeczeństwa. Trzeba je odrzucić z całą mocą, tak jak to zrobił angielski król Jerzy VI w obliczu hitlerowskiej inwazji na Polskę. Wypowiadając wojnę Niemcom argumentował, że uległość Wielkiej Brytanii wobec Niemiec oznaczałaby akceptację brutalnej ateńskiej definicji stosunków międzynarodowych wyrażonej w dialogu melijskim.

„Jesteśmy powołani, wraz z naszymi sojusznikami, by stawić czoła zasadzie, która, gdyby zwyciężyła, byłaby śmiertelnym zagrożeniem dla każdego cywilizowanego porządku na świecie.
Ta zasada pozwala państwu, w egoistycznej pogoni za władzą, lekceważyć własne traktaty i uroczyste zobowiązania; sankcjonuje ona użycie siły lub groźby użycia siły wobec suwerenności i niezależności innych państw.
Taka zasada, pozbawiona wszelkiego kamuflażu, jest po prostu czystą prymitywną doktryną, że «silniejszy ma zawsze rację»”.

To, co było jasne dla Jerzego VI, wydaje się przerastać możliwości intelektualne obecnego zastępcy szefa sztabu USA.

To nie inwazja zakończyła zimną wojnę

Jako dowód na historyczną ignorancję Millera Weigel przytacza jeszcze świeższe fakty historyczne. W latach 80-tych XX wieku sowieckie imperium rozsypało się jak domek z kart nie w wyniku inwazji ani wojny między NATO i Układem Warszawskim, ale dzięki działaniu „miękkiej siły”, która podważyła podstawy komunistycznej tyranii. Tą miękką siłą była

„rewolucja sumienia ukształtowana przez człowieka, którego jedyną armią była Gwardia Szwajcarska, papieża Jana Pawła II”

To, co wydawało się niemożliwe od 1945 roku, stało się faktem. Siła militarna reżimów okazuje się niczym w starciu z autentyczną siłą moralną społeczeństw.

Logika totalitarystów

Weigel przyznaje, że totalitarni przywódcy rządzą się własną logiką. Nie do utrzymania jest teza, że jakiekolwiek buńczuczne słowa Millera dały przyzwolenie Putinowi na podbój Ukrainy czy Xi Jinpingowi na przejęcie Tajwanu. Totalitarni wodzowie działają według własnej amoralnej kalkulacji, a nie według domniemanych pozwoleń wydawanych przez amerykańskich biurokratów.

Nie zwalnia to jednak w żadnym stopniu ani Millera, ani kogokolwiek, kto uważa się za cywilizowanego człowieka z poszanowania zasad etyki w sferze relacji międzynarodowych. Słowa Millera odbierają wszelką moc jakimkolwiek próbom wskazywania na wyższość demokracji nad rosyjskim czy chińskim imperializmem. Jeśli uznamy, że światem rządzi prawo pięści, tracimy wszelką moralną przewagę nad barbarzyńskim przeciwnikiem.

Interes narodowy nie uzasadnia lekceważenia etyki

Real politic w amerykańskim wydaniu oznacza, że pierwszorzędnym celem był zawsze interes narodowy, a nie bycie „żandarmem świata” (skądinąd, oskarżenia o to, że jest odwrotnie, nieustannie pojawiają się w przestrzeni publicznej). Uznanie interesu narodowego za najważniejszy cel nie może jednak oznaczać, że z pola widzenia znika etyka – podkreśla Weigel.

„Definiowanie interesu narodowego obejmuje przeprowadzenie «inwentaryzacji» zasad moralnych narodu i ich roztropne wdrożenie. Od czasów II wojny światowej te właśnie zasady uczyniły Stany Zjednoczone godnym zaufania (choć często irytującym) supermocarstwem, przynajmniej w oczach cywilizowanych narodów świata. Roztrwonienie tego zaufania – wysadzenie go w powietrze przez głupie, działające jak zapalnik wypowiedzi w CNN – to niewiarygodna głupota” – kończy swój felieton Weigel.

Czas pokazał, że nie chodziło tylko o głupie wypowiedzi. Za słowami pełnymi ignorancji i buty poszły niestety działania, a prezydent USA zmuszony jest teraz do domagania się wsparcia u sojuszników z NATO, którymi jeszcze całkiem niedawno publicznie pomiatał i wyśmiewał ich zdolności militarne.

Źródło: georgeweigel.com

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama