Każdego miesiąca papież zaprasza nas do modlitwy w konkretnej intencji. Ta przeznaczona na maj brzmi: „Aby wszyscy mieli dostęp do pożywienia”. Leon XIV wskazuje na problem, który chcielibyśmy przemilczeć: „miliony naszych braci i sióstr cierpią głód, podczas gdy na naszych stołach marnuje się tak wiele jedzenia”. Chrześcijanie nie mogą pozostać obojętni. Chodzi o modlitwę, ale także o przemianę serca.
Intencja modlitewna wskazuje, że chodzi o coś znacznie więcej niż zaopatrzenie w żywność. Chodzi o przemianę serca, tak aby odzyskać wdzięczność dla Stwórcy, który daje nam pokarm i aby dostrzec bliźnich, którzy tego pokarmu nie mają, zarówno w naszym własnym kraju, jak i na całym świecie.
Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów nieba,
Tęskno mi, Panie.
– pisał w XIX wieku nasz narodowy wieszcz, Cyprian Kamil Norwid.
Ile w nas zostało tej postawy szacunku dla darów nieba? Czy dziś Norwid mógłby napisać podobne słowa?
Głód poważnym problemem i w Polsce, i na całym świecie
Żyjemy w świecie, w którym głód jest powszechnym zjawiskiem. Dotyczy to także Polski. Szacunkowe dane podawane przez Fundację Donateo wskazują, że problem głodu i niedożywienia dotyka w naszym kraju od 1,4 do 2,5 mln osób, w tym ponad 500 tys. dzieci żyjących w skrajnym ubóstwie.
Intencją papieża jest nie tylko modlitwa o zaopatrzenie w pokarm. To wezwanie do nawrócenia: do odzyskania wdzięczności za to, co otrzymujemy, do ponownego nauczenia się umiaru, a jednocześnie – do otwarcia swoich oczu i serca na potrzeby naszych braci i sióstr.
Kultura wygody
Jedzenie jest dziś dobrem, które wydaje się łatwo osiągalne. Można je zamówić o dowolnej porze, kurier przywiezie je w ciągu kilku minut. Możemy jeść warzywa i owoce poza sezonem, nie zastanawiając się nad łańcuchami dostaw, możemy niemal dowolnie układać własne menu. To, co jest tak łatwo dostępne, zaczyna wydawać się mniej cenne. Straciliśmy szacunek dla „darów z nieba”. Marnotrawstwo stało się normą, a wdzięczność dla Stwórcy zanikła.
Piszący dla azjatyckiego portalu katolickiego UCA News Lavoisier Fernandes powołuje się na własne doświadczenie:
„Pracując w branży łańcucha dostaw, kiedyś natknąłem się na przesyłkę mleka, które zostało prawidłowo wyprodukowane i bezpiecznie zapakowane, ale błędnie oznaczone dla innego supermarketu. Sam produkt był całkowicie nadający się do spożycia. Nic z nim nie było nie tak. Jednak ponieważ nie mógł wejść do właściwego kanału dystrybucji, cała dostawa została zniszczona. Łącznie 6 800 kartonów – ponad 13 000 litrów mleka. Wystarczająco, by zaopatrzyć małe miasteczko na jeden dzień.”
To tylko jeden przykład. Tego rodzaju marnotrawstwo dotyczy całego świata, w tym Polski. Wystarczy zajrzeć na zaplecze supermarketów i dyskontów spożywczych, aby się o tym przekonać. Według Indeksu Wydatków Żywnościowych Programu Środowiska ONZ (2024), około jedna piąta całej żywności produkowanej na potrzeby ludzi jest tracona lub marnowana każdego roku. To około miliarda posiłków dziennie.
Żywność marnuje się niemal na każdym etapie – już w momencie skupu koncerny spożywcze kierują się wygórowanymi normami i nie przyjmują produktów, które ich nie spełniają, choć z powodzeniem nadawałyby się do konsumpcji. Krzywe ogórki i marchewki, za duże lub za małe buraki, nierówno wybarwione owoce – to tylko niektóre z wielu przykładów. Marnotrawstwo pojawia się na kolejnych etapach łańcucha dystrybucji, ale tym, co na nie pozwala, są także postawy konsumentów – czyli nas samych. Około 60 procent żywności marnuje się bowiem w gospodarstwach domowych. Nawet jeśli nie mamy wpływu na koncerny spożywcze, możemy zweryfikować własne postawy, własne zwyczaje i ograniczyć marnotrawstwo.
Biblia jednoznacznie o szacunku dla pożywienia i dla bliźniego
Biblia nie posługuje się wprawdzie słowem „marnotrawstwo”, wskazuje jednak jednoznacznie na szacunek dla Bożych darów oraz konieczność wrażliwości na potrzeby bliźnich. Po rozmnożeniu chleba Chrystus nakazuje uczniom: „Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic się nie zmarnowało.” Nie chodzi o porządki, ale o szacunek dla pożywienia. Nawet to, co wydaje się nadmiarowe, nie powinno się zmarnować.
Biblijny nakaz dziesięciny, powtarzany w wielu fragmentach Starego Testamentu, miał wyrabiać w Izraelitach postawę wdzięczności w stosunku do Boga za dary, które otrzymali od Niego (por. Lb 18,12; Pwt 14,22). W wielu Psalmach pojawiają się wątki związane z uprawą roli i hodowlą zwierząt. Jeden z nich, Psalm 67 wprost wiąże Boże błogosławieństwo dla pracy rolnika z głoszeniem Słowa Bożego i zbawieniem. Nie są to więc kwestie odległe od siebie.
Szacunek dla darów pochodzących od Stwórcy musi się jednocześnie łączyć z szacunkiem dla bliźniego i wrażliwością na jego potrzeby. Pisze o tym Jakub w swym liście: wiara bez uczynków jest martwa. Jeśli brat lub siostra nie mają co jeść, same słowa, zapewniające ich o pokoju. Trzeba dostrzec ich potrzeby i wyjść im naprzeciw. Mówi o tym także Jezus w jednym z końcowych rozdziałów Ewangelii Mateusza: „Byłem głodny, a daliście mi jeść” (Mt 25,35). Liczą się nie deklaracje, lecz działanie.
To, jak podchodzimy do pożywienia, jest nierozerwalnie związane z tym, co wierzy się o Bogu i bliźnim. Religijność nie może być oderwana od życia, a więc także – od zdobywania pokarmu i dzielenia się nim z potrzebującymi.
Papież Franciszek opisał współistnienie głodu i marnotrawstwa jako „prawdziwy skandal”. Gdy jedzenie jest wyrzucane, „to jakby zostało skradzione ze stołu biednych”. Marnotrawstwo nie jest sprawą prywatną. Mówi o tym także Katechizm Kościoła Katolickiego, wiążąc marnotrawstwo ze złamaniem zasady sprawiedliwości, a także z brakiem roztropności, umiaru oraz miłości bliźniego (KKK 2409, 2446-2447, Kompendium Katechizmu 506).
Od świadomości do nawyku
Większość z nas zdaje sobie sprawę z tego, że jedzenie jest marnowane. Problem leży nie tyle w świadomości, co w dojrzałości moralnej, w kształtowaniu własnych postaw. Przemiana wymaga wyrabiania w sobie tego, co tradycyjna teologia moralna określa mianem cnót. Mówiąc bardziej potocznym językiem, chodzi o zmianę nawyków i wyrabianie w sobie nowych wzorców zachowania.
Potrzebujemy większej samodyscypliny i większej uważności. Oto konkretne kroki, które mogą nam pomóc wyrabiać w sobie jedno i drugie:
W swojej modlitwie Ojciec Święty prosi Boga: „Ty, który zesłałeś nam Swojego umiłowanego Syna Jezusa, chleb łamany na życie świata… daj nam nowe serce, głodne sprawiedliwości i spragnione braterstwa… Rozbudź w nas nową świadomość, abyśmy nauczyli się dziękować za każdy posiłek, spożywać z prostotą, dzielić się z radością i troszczyć się o owoce ziemi jako Twój dar, przeznaczony dla wszystkich, a nie tylko dla nielicznych”.
Nie przechodźmy obojętnie wobec tych słów. Współczesny świat pogrążony jest w zabójczej kulturze konsumpcjonizmu, oddalającej nas zarówno od Boga, jak i od naszych bliźnich. Potraktujmy poważnie papieskie wezwanie do modlitwy, a za modlitwą niech pójdą konkretne czyny i przemiana naszych serc.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.