Prezydent USA Donald Trump ani jego administracja nie dostrzegli kluczowej roli Libanu w konflikcie na Bliskim Wschodzie oraz w drodze do pokoju w tym regionie – ocenił politolog dr hab. Łukasz Fyderek z UJ.
W ogłoszonym we wtorek zawieszeniu broni między USA i Iranem, Waszyngton, podobnie jak Izrael, stanął na stanowisku, że nie obejmuje ono walk z Hezbollahem prowadzonych na południu Libanu. Natomiast zdaniem Iranu, a także Pakistanu, który jest mediatorem w tej sprawie, rozejm obejmuje wszystkie fronty, także libański.
Zdaniem dr. hab. Łukasza Fyderka, dyrektora Instytutu Bliskiego i dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego, rozbieżność ta wynika z faktu, że „amerykański przywódca uznał rolę Libanu za trzeciorzędną i nieistotną, zaś władze w Izraelu uważają ją za kwestię absolutnie kluczową”. „Niedostrzeżenie tego przez administrację Białego Domu pokazuje, że nadrzędnym celem Trumpa jest walka z Iranem. Jest to też efekt tego, że profesjonalistów od polityki zagranicznej zostało w otoczeniu Trumpa bardzo niewielu” – wyjaśnił ekspert.
Tymczasem dla bezpieczeństwa Izraela Liban jest kluczowy, ocenił ekspert, z uwagi na to, że Hezbollah może ostrzeliwać północ tego kraju. „Po ogłoszeniu zawieszenia ognia, sprawa ta jest szczególnie ważna dla premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Izraelska opozycja zaczęła bardzo mocno wykorzystywać fakt, że decyzja o zawieszeniu broni nie była konsultowana z Izraelem, lecz podjęta wyłącznie przez Trumpa w porozumieniu z Irańczykami i Pakistańczykami” – zwrócił uwagę politolog. Z kolei szef izraelskiego rządu będzie próbował uzyskać jakieś zwycięstwo w walce z Hezbollahem, w związku z październikowymi wyborami do Knesetu.
Fyderek podkreślił zarazem, że zawieszenie broni między USA a Iranem jest też dla Izraela korzystne z punktu widzenia kampanii libańskiej.
„W perspektywie militarnej przez ostatnie tygodnie, ofensywa lądowa wojsk izraelskich posuwała się znacznie wolniej, niż zakładali Izraelczycy. Napotykała bowiem znaczny opór Hezbollahu i izraelskie siły ponosiły większe, niż szacowano straty. Teraz izraelskie lotnictwo nie musi operować nad Iranem, może całą swoją siłę ognia skoncentrować nad Libanem, co niestety czyni z bardzo negatywnymi skutkami, nie tylko dla Hezbollahu, ale przede wszystkim dla libańskich cywili” – zaznaczył rozmówca.
W czwartek Netanjahu zapowiedział, że jego kraj rozpocznie negocjacje z Libanem tak szybko, jak to możliwe. Według doniesień medialnych, w przyszłym tygodniu libańscy urzędnicy udadzą się do Waszyngtonu na rozmowy. Jednocześnie w tym samy czasie trwa wymiana ognia między Hezbollahem a wojskami izraelskimi.
Zdaniem Fyderka „rozwiązanie problemu Hezbollahu, skuteczne i długofalowe, właściwie jest możliwe tylko przy założeniu współdziałania Libańczyków, którzy swoimi siłami rozbroją to ugrupowanie, zneutralizują i sprowadzą do roli standardowej partii politycznej”.
„Działania Izraela uderzają nie tylko w Hezbollah, ale i w libańskich cywili. To doprowadza do sytuacji, że dla Libańczyków Izrael staje się większym problemem niż Hezbollah. To Izrael zabija ich braci, niszczy ich domy, szkoły, szpitale, miejsca kultu, a nie Hezbollah. Pamiętajmy, że Liban jest demokracją. Choć jest dysfunkcjonalnym, słabym państwem, to jednak opinia publiczna ma istotne znaczenie” – podkreślił ekspert.
W jego opinii wciąż trwające starcia między Hezbollahem a Izraelem mogą nadwyrężyć zawieszenie broni oraz negatywnie wpłynąć na negocjacje pokojowe, które rozpoczynają się w sobotę w stolicy Pakistanu Islamabadzie.
„Jeśli Trump zmieni swoją percepcję w sprawie Libanu, może wywrzeć nacisk na Izrael, by ten zaprzestał ataków. Byłoby to też zgodne z postulatami Europejczyków i większości członków społeczności międzynarodowej. Oczywiście, to co myśli społeczność międzynarodowa jest drugorzędne dla Trumpa, natomiast to, że Irańczycy tak mocno stawiają sprawę Libanu, daje nadzieję na zawieszenie broni także w tym kraju. Dla Libańczyków będzie to korzyść humanitarna, choć będzie miało to również negatywne skutki, bo w przyszłości Iran będzie mógł twierdzić, że to on obronił Liban przed Izraelem, co może przysparzać zwolenników Hezbollahowi” – zwrócił uwagę ekspert.
Zdaniem rozmówcy, Trump może próbować przekonać Netanjahu do zakończenia operacji w Libanie, odwołując się do rzeczowej argumentacji, swojego przeczucia lub grożąc ograniczeniem napływu broni, tak jak w przeszłości robili poprzedni prezydenci. Ale czy tak zrobi i którą metodę wybierze, trudno dziś przewidzieć.
Źródło: 