Unia Europejska się wyludnia. Najmniej dzieci odkąd prowadzone są badania

Polska jest czwarta od końca, ale fatalnie jest wszędzie. W żadnym kraju UE dzietność nie osiąga poziomu zastępowalności pokoleń. „Mamy za to do czynienia z próbą zamiatania problemu pod dywan i wysuwania pseudorecept” – komentuje prof. Arkadiusz Jabłoński z KUL.

Według Eurostatu, w 2024 r. w UE urodziło się 3,55 mln dzieci, co stanowi spadek o 3,3 proc. w porównaniu z 3,67 mln urodzeń w 2023 r. Średni współczynnik dzietności w 2024 r. wyniósł 1,34 na kobietę i był najniższy od początku prowadzenia unijnych statystyk, czyli od 2001 r.

W 2024 r. najwyższy wskaźnik dzietności w Unii odnotowano w Bułgarii – 1,72 dziecka na kobietę. Kolejne miejsca zajęły Francja (1,61) oraz Słowenia (1,52). Najniższe wartości zanotowano na Malcie (1,01), w Hiszpanii (1,10) i na Litwie (1,11), ale również w Polsce – 1,14.

Nie chodzi o pieniądze

Wbrew obiegowym poglądom, główną przyczyną demograficznej zapaści nie jest ekonomia – podkreśla prof. Arkadiusz Jabłoński, filozof i socjolog z KUL. Najwyższy wskaźnik dzietności ma bowiem Bułgaria, najbiedniejszy kraj UE. Zdaniem prof. Jabłońskiego ważniejsze są „ramy kulturowe, w jakie wtłoczone zostały europejskie społeczeństwa”.

„A te są tak silnie zakorzenione – zwłaszcza wśród młodych ludzi, którzy dodatkowo mają m.in. problemy w nawiązywaniu głębszych relacji – że tylko mądrze prowadzona polityka, która koncentrowałaby się na budowaniu pozytywnego myślenia o dzieciach, o rodzinie, mogłaby ten trend przełamać. Na razie nie ma takiego pomysłu. Mamy za to do czynienia z próbą zamiatania problemu pod dywan i wysuwania pseudorecept, takich jak sprowadzanie migracji z krajów biedniejszych”

– tłumaczy prof. Jabłoński w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Podobnego zdania jest dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS, ekonomista, choć przestrzega on, by „czynnika ekonomicznego” nie lekceważyć.

„Narastający niepokój dotyczący zatrudnienia czy trudna sytuacja na rynku mieszkaniowym determinują słabe perspektywy dla rozwoju rodziny” – uważa polityk.

Źródło: „Nasz Dziennik”

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama