Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Commercium Prudens

NAPISZ MI, PROSZĘ, CO CZUJESZ

ISBN: 978-83-61533-70-2
wyd.: Wydawnictwo PETRUS 2010




WSTĘP

W twojej ręce jest świat. W twojej białej ręce.
Gdy zechcesz, będzie jasny, genialny, gorący,
Muzyczny, malarski, kwitnący, szumiący...
Nie będzie więcej zimy.
Będzie primavera.
Powiedz mu niechaj żyje lub niechaj umiera.
Powiedz. Powiedz prędzej.
/M.Pawlikowska-Jasnorzewska/

Kiedy kobieta i mężczyzna doświadczają tego, co świat zwykł nazywać zakochaniem, mają to wyjątkowe poczucie, że od tej chwili ich życie nabiera nowego kształtu, nowego sensu, ma szanse rozkwitnąć w całej swojej pełni. Rodząca się miłość zaspokaja dotychczasowe oczekiwania, pragnienia, skupia w sobie wszystkie głęboko skrywane tęsknoty. I wydaje się, że teraz będzie już harmonijnie, pięknie, „symfonicznie”...

Jakież bywa zatem zdziwienie, kiedy w tę absolutną doskonałość, wyjątkowe porozumienie dusz i harmonię serc, zaczynają wkradać się napięcia, drobne i większe niedomówienia i konflikty. Zdziwieni zakochani zaczynają zadawać sobie pytanie o to, co się dzieje, dlaczego pomimo płomiennego uczucia i wielkiego pragnienia bycia razem coraz trudniej o porozumienie. Zdarza się i tak, że przy pierwszych tego typu sygnałach uciekają w popłochu, zrywając związek w przeświadczeniu, że dokonali złego wyboru i najlepsze, co mogą zrobić to się wycofać.

Warto jednak zadać sobie wówczas trud i podjąć ten szczególny wysiłek, jakim jest otwarcie się przed Nim/Nią i odkrycie swoich pragnień, oczekiwań, tęsknot z jednoczesną gotowością do przyjęcia tychże z drugiej strony. Nie jest przecież tak, że jesteśmy identyczni, różnimy się ogromnie przede wszystkim dlatego, że jesteśmy inni jako osoby, jako ludzie ukształtowani przez różne środowiska, rodziny, doświadczenia i indywidualną historię życia. Ale różnimy się także znacząco jako kobieta i mężczyzna. Inaczej odczuwamy, inaczej mówimy, inaczej odbieramy świat. Dużo w nas tej „inności” ale jest ona i powinna być dla nas wzajemnie bardzo intrygująca i warta wysiłku by ją zgłębić.

Różnice wynikające z płci to nie tyle bariera i przeszkoda w harmonijnym byciu razem, co raczej niezwykłe spoiwo mogące łączyć i wzmacniać naszą wzajemną komplementarność. Gdyby nie było tego, co męskie, trudno byłoby określić to, co kobiece i co znaczy być kobietą. Mężczyzna ma szansę zdefiniować swoją tożsamość przez odniesienie do tego, co kobiece — przez odniesienie do tej konkretnej i jedynej kobiety. Męskość i kobiecość to jak awers i rewers tej samej monety. Nie jesteśmy gorsi od siebie ani lepsi. Jesteśmy inni. Ale ta inność nadaje smaku, wzbogaca, nasyca relacje niepowtarzalnym kolorytem. Chciejmy tylko spojrzeć na nią w taki właśnie sposób.

„Mężczyzna to wojownik, kobieta to opiekunka”. To twierdzenie zdaje się trafnie oddawać naturę i pochodzenie wielu bardzo istotnych różnic między nami. Dla mężczyzny istotne są osiągnięcia i „zdobycze” — wszystko to, co potwierdza jego wartość w oczach innych mężczyzn ale i kobiet. Mężczyzna buduje swoje relacje opierając je na potrzebie potwierdzenia swojej pozycji w hierarchii, potwierdzenia statusu. Dla kobiety najistotniejsze są serdeczne więzi i głębokie relacje. On potrzebuje adrenaliny do walki — ona potrzebuje ukojenia w przepaści jego ramion. Dla niego bliskość to poczucie pewności, że jest wspierany, podziwiany, szanowany, ważny. Dla niej bliskość to poczucie współprzeżywania, poczucie bycia zrozumianą. Dlatego ona chce mówić mu o tym, czym żyje, o tym, czego doświadcza, o tym, czym się martwi i o czym marzy. Mężczyzna — wojownik nie chce się otwierać, nie widzi potrzeby, nie ma nawet tak rozwiniętych jak ona zdolności nazywania i drobiazgowego opisywania emocji i świata przeżyć. Dla kobiety „być blisko”, to współodczuwać, współprzeżywać, troszczyć się.

Trudno jednak znaleźć w mężczyźnie takiego rozmówcę, jakim bywa przyjaciółka. Mówimy inaczej. Mężczyzna mówi o konkretach — kobieta o emocjach. Mężczyzna ma potrzebę mówienia tylko o tym, co postrzega jako problem, zadanie do rozwiązania, kobieta ma potrzebę mówienia o wszystkim, czym żyje, dzielenia się swoim światem i współprzeżywania najmniejszych nawet drobiazgów — to idealna „kobieca” bliskość. W kobiecym języku dominują zdrobnienia, określenia stanów emocjonalnych i opisy przeżyć. W języku męskim ich miejsce zajmują konkrety, precyzyjnie ułożone szczegóły i logiczne konstrukcje zdarzeń. Opowieść o tym samym wydarzeniu konstruowana przez kobietę i mężczyznę to bez wątpienia nie ta sama opowieść. Czasem, kiedy się słucha tego samego zdarzenia opowiedzianego przez kobietę i mężczyznę, nie można oprzeć się wrażeniu, że każda z osób uczestniczyła w zupełnie innym zdarzeniu.

Znane powiedzenie brzmi „dla mężczyzny świat jest całym sercem — dla kobiety serce jest całym światem”. To bardzo prawdziwa teza. Naturalne dla mężczyzn jest zainteresowanie światem, rozwiązywanie problemów i konstruowanie pomysłów. Zainteresowania kobiet skupiają się wokół relacji, związków i ich tajemnic, dlatego to właśnie kobiety czytają prasę zwierzeń, romanse i oglądają romantyczne komedie albo filmy obyczajowe. Typowe „męskie” kino to kino akcji, sensacja czy dokument. Kobietę angażują problemy przyjaciółek, koleżanek, rodziny. Mężczyzna nie zadaje sobie wysiłku, by je zgłębiać i drobiazgowo analizować, dopóki nie jest to od niego wymagane. Większość mężczyzn jest przekonanych, że kobiety mówią stanowczo zbyt wiele, zbyt często (praktycznie ciągle) i generalnie o niczym. Z perspektywy mężczyzny większość wypowiedzi kobiet jest zbytecznych — nie służą przecież rozwiązywaniu istotnych problemów ani podejmowaniu decyzji. Nic z nich nie wynika i nie niosą za sobą jakichś istotnych zmian. I najgorsze jest to, że kobiecie bardzo zależy, aby mężczyzna wysłuchał ją do końca. Niewątpliwie wymaga to od niego wiele samozaparcia i wyrozumiałości. Dla niej jednak fakt, że ukochany mężczyzna ją słucha jest nie do przecenienia. To dowód najgłębszej więzi, troski i miłości. To sygnał autentycznego zainteresowania nią i jej światem. Mężczyzna słuchający kobietę to wyjątkowy skarb, także dlatego, że wysiłek wkładany przez mężczyznę w utrzymanie koncentracji na wielominutowych perorach kobiet nie daje się porównać z niczym, przez to zasługuje na najwyższe uznanie.

Bywa jednak i tak, że w zupełnie niespodziewanym momencie rodzą się w całkiem głębokiej i satysfakcjonującej relacji ekstremalne negatywne emocje. Potrafią nagle zdominować myślenie i przeżycia zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Taką sytuacją jest dla kobiety zagrożenie ze strony innej kobiety. Sytuacja realnego lub całkiem wyimaginowanego (nawet dużo częściej ta) zagrożenia związku budzi w kobiecie skrajne emocje. Nic nie znaczący dla mężczyzny telefon od koleżanki z pracy, dla jego żony będzie już jednoznacznym i wyrazistym sygnałem alarmowym. W swojej wyobraźni przechodzi w jednej chwili przez kolejne etapy tej sytuacji, które nieuchronnie (i to pewne!) prowadzą do zdrady i porzucenia jej i rodziny. Dla usprawiedliwienia tej pozornie wyolbrzymionej reakcji kobiet można przyjąć perspektywę socjobiologii, która jednoznacznie wskazuje na ewolucyjny charakter tego zjawiska. W tym ujęciu absolutnie centralnym dla kobiety zadaniem jest ochrona jej i potomstwa a zatem najmniejszy nawet sygnał zagrożenia tego bezpieczeństwa przez utratę partnera — ojca, uruchamia pełną gotowość do walki. Bardzo podobny mechanizm pojawia się u mężczyzn w sytuacji zagrożenia pozycji zawodowej, społecznej czy zakwestionowanie wartości, kompetencji. Wszelkie sygnały mogące uchodzić za zapowiedź tego rodzaju niebezpieczeństw uruchamiają u mężczyzny absolutnie pierwotne emocje i waleczne instynkty. Fala agresji zalewa mężczyznę i nieuchronnie wiedzie go ku konfrontacji z zagrożeniem — natychmiast chce on udowodnić swoją wartość, potwierdzić swoją pozycję i o ile to tylko możliwe najchętniej publicznie upokorzyć agresora. Męskie poczucie własnej wartości jest w większym stopniu, niż kobiece oparte na osiągnięciach w sferze zawodowej i społecznej. Kobiece poczucie własnej wartości silniej związane jest z zadowoleniem z relacji, bo te właśnie są dla kobiety priorytetowe. Od nich zależy poczucie szczęścia, spełnienia, samorealizacji. Na szczęście, w budowaniu relacji pomaga kobietom niezwykła umiejętność odczytywania stanów emocjonalnych rozmówcy na podstawie tak subtelnych sygnałów jak mimika, wyraz twarzy, tembr głosu. To dlatego tak łatwo przychodzi przyjaciółce wyczuć, że koleżanka jest złym nastroju, a najbliższy jej mężczyzna niczego nie dostrzega. Ale nie oznacza to przecież, że nie jest zdolny do współodczuwania zupełnie! Świadomość tej różnicy powinna uwrażliwić kobiety na to, by nie przypisywały swoim mężczyznom absolutnie psychopatycznych cech ale raczej nauczyły się komunikować im swoje potrzeby w sposób bardziej bezpośredni. Oczekiwanie, że mężczyzna wyczuje i domyśli się to dość ryzykowna postawa. Lepiej jednak, będąc świadomym odrębności przyjąć założenia dużo bezpieczniejsze.

Warto zaakceptować fakt, że różnimy się — inaczej postrzegamy swoje role, realizujemy inne cele, inaczej reagujemy. Ale miłość, która w absolutnie tajemniczy sposób popycha nas ku sobie i w niezwykły sposób wiąże, nakazuje zadać sobie trud, by nauczyć się siebie, bo nie ma przecież jakiejś „ogólnej” czy „typowej” kobiety, tak jak nie ma jakiegoś „typowego” mężczyzny. Jest raczej TEN konkretny mężczyzna i TA konkretna kobieta — jesteśmy MY. A klucz do nas samych nie może pochodzić spoza nas. Jest on ukryty w samej relacji, w tym, co wiąże i w szczególny sposób czyni nową jakością relację dwóch odrębnych osób. Tylko my dwoje możemy odkryć w sobie i przed sobą swoje najskrytsze oczekiwania i pragnienia. Świadomość pewnych ogólnych prawidłowości, jak choćby kilka zasygnalizowanych różnic wynikających z płci, może okazać się bardzo pomocna i przydatna w tej drodze. Niech nie będzie to jednak droga na skróty. To raczej wskazówki i światło rzucone na różnice między nami ale nie „instrukcja obsługi” czy „skrócony przewodnik po” .

Nie idzie przecież o to, by zaszufladkować, skategoryzować i przykleić etykietkę „typowa kobieta” lub „typowy mężczyzna”. Nie możemy zachowywać się jak badacze czy kolekcjonerzy porównujący eksponaty i taksujący je w oparciu o przyjęte kryteria.

Miłość, która się rodzi między dwojgiem ludzi wymaga absolutnej delikatności w poruszaniu się w przestrzeni tej wyjątkowej relacji. Nawet, jeśli to kolejna już miłość a doświadczenia życia nakazują ostrożność i dystans w zaufaniu kolejnemu mężczyźnie czy kolejnej kobiecie. To duża umiejętność, by wyciągnąć wnioski i podjąć ważne decyzje ale nie wnosić całego bagażu poprzednich związków do nowego, nieśmiało rodzącego się uczucia. Skąd ON/ONA ma dowiedzieć się czego potrzebujesz jeśli nie od Ciebie? Skąd ma dowiedzieć się czego się lękasz, co Cię rani a co cieszy, za czym tęsknisz a co napawa Cię dumą? Skąd, jeśli nie od Ciebie?...

Trzeba spróbować nauczyć się siebie, pomimo obaw i porażek, może na nowo, może po raz kolejny?

Naprawdę warto podjąć wysiłek i powiedzieć, naprawdę warto podjąć wysiłek i napisać...bo „ze skał miłości spadają wszyscy, lecz rzadko objęci ramionami

Napisz zatem...

 

opr. aw/aw



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: kobieta rozmowa emocje uczucia komunikacja porozumiewanie się mężczyzn wyrażanie uczuć
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W