Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Edoardo Scognamiglio OFM Conv

Zlękli się tłumu

Lectio divina do fragmentów Ewangelii według św. Marka

Wydawnictwo Homo Dei, 2011
ISBN 978-83-62579-11-2
Format książki: A5
Stron: 160
Rodzaj okładki: miękka


Znakomita propozycja do wykorzystania w medytacji osobistej dla osób świeckich i zakonnych oraz do prowadzenia kręgów biblijnych


Fragmenty książki:

V. Bali się tłumu

Mk 12, 12
I starali się Go ująć, lecz bali się tłumu

Tłum jest po stronie Jezusa

Po epizodzie w świątyni i przeklęciu drzewa figowego Ewangelista Marek przytacza serię pięciu dyskusji dotyczących problemów istotnych dla ówczesnego judaizmu. Jezus zdaje się występować przeciwko członkom Wysokiej Rady: arcykapłanom, uczonym w Piśmie i starszym (por. Mk 14, 43.53; 15, 1; Mt 27, 41; Łk 20, 1). W czasie dyskusji opowiada On przypowieść o przewrotnych rolnikach w winnicy, którą kieruje właśnie do członków Sanhedrynu. Są oni zaniepokojeni Jego mądrością, nie mogą jednak jeszcze nic uczynić, ponieważ rozumieją, że tłum nie jest po ich stronie, lecz popiera Jezusa.

Ludzie pełnią w tym momencie wobec Jezusa funkcję ochronną, lecz ukazują pewien paradoks. Uczeni w Piśmie i uczeni w Prawie z jednej strony czuli się lepsi od tej masy, z drugiej natomiast obawiali się tłumu. Marek używa tutaj formy czasu przeszłego niedokonanego, która wskazuje na stan ducha trwający przez dłuższy czas. Taką formę znajdujemy w Mk 11, 32: „bali się tłumu”, chociaż w Mk 12, 12 w oryginale użyto aorystu, czasu przeszłego dokonanego, który wyraża konstatację, stan w danym momencie.

Ludzie są po stronie Jezusa, ale dlaczego? Widocznie tłum patrzy na Jego styl życia. Jest On człowiekiem wolnym od władzy, kompromisów. Zawsze był blisko tych ostatnich, grzeszników, wykluczonych. Podejmuje się prowadzenia tłumu, nie odnosząc się z wyższością czy pychą do tych, którzy za Nim podążają. Wielu spośród tłumu otrzymało od Jezusa natychmiastowe korzyści. Ponadto najważniejszym motywem jest tutaj sława, jaką zyskał poza swoją ziemią z powodu czynów, znaków i cudów dokonanych wśród pogan. Poza tym Jezus mówi jak ktoś, kto ma władzę i jest w stanie stawić czoła uczonym w Prawie i kapłanom świątyni. Ludzie są zafascynowani stylem Jezusa, Jego zachowaniem, spójnością Jego myśli. Chociaż nie udzielał lekcji etyki religijnej ani nie głosił nowej doktryny – po prostu głosił i sam żył tajemnicą Królestwa. Kontakt ludzi z Nim był bezpośredni i natychmiastowy, wyzwalający. Kto słuchał Jego mów, był zafascynowany Jego mądrością i znajdował pocieszenie w Jego pewności. Jezus nie zwodził ludzi, lecz był dla nich mistrzem.

Ważne jest zrozumienie różnicy między słowem „zwodzić” a „wychowywać”. „Zwodzić”, z łaciny seducere, oznacza przyciągać do siebie. „Edukować” natomiast wywodzi się od słowa ex ducere, czyli odciągać od siebie. Jezus był wolnym człowiekiem, który chciałby uwalniać nawet kamienie. Nie znosił hipokryzji i półprawd. Takie Jego bezpośrednie nastawienie do życia – o którym dziś powiedzielibyśmy: mądrościowe, teologiczne – ukazało w negatywnym świetle działanie uczonych w Piśmie i saduceuszy, jak również uczonych w Prawie i faryzeuszy. Jezus nie działał dla prawa, przez realizowanie jakiegoś typu legalizmu. Nie stworzył też dla swoich uczniów jakiejś propozycji etycznej w celu zaradzenia dramatom istnienia oraz poszukiwania szczęścia i sensu życia poprzez rodzaj moralizmu i ascetyzmu. Jego styl to głoszenie życiem dobrej nowiny Królestwa. Nigdy tak bardzo jak dzisiaj nie potrzebowaliśmy zrozumieć stylu Jezusa. Marek często przedstawia nam Go jako mistrza chcącego wyjaśniać i nauczać. Propozycja Jezusa nie polega na indoktrynacji, ale na przekształceniu własnego sposobu bycia, życia, działania i myślenia. Ludzie są zafascynowani frapującym sposobem bycia Jezusa: kto spojrzał Mu w oczy, odczuwał, że ogarnia go wewnętrzny zapał. Był to zapał dla Królestwa, dla spraw Ojca, dla życia. Ten styl Jezusa, pełen pasji, empatii, szczerości, odwagi, wolności, miłości dla najmniejszych, nie może nie prowadzić do załamania naszych stylów bycia i życia. Indoktrynacja nie mieści się w stylu Jezusa. On nie zajmował się perswazją – był wolny od ludzkich oczekiwań. Z powodu wyróżniającej Go spójności nie mógł zostać ukoronowany na ziemskiego króla ani zyskać całkowitego poparcia ludzi. Jezus nie bał się iść pod prąd czy być niepopularnym. Jego wybory były wręcz niepoprawne politycznie. Nie troszczył się o uwodzenie tłumów czy wkupywanie się w łaski możnych. Żył w wolności bycia. Zawsze działał dla miłości, według logiki daru z siebie aż do końca, całkowicie, za darmo.

Władza Jezusa

Marek mówi nam, że Jezus przyszedł znowu do Jerozolimy i podczas gdy przechadzał się po świątyni, został przesłuchany przez arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych. Zapytali Go oni, jakim prawem czynił te rzeczy (por. Mk 11, 27–33). Chodziło im przede wszystkim o to, co wydarzyło się w świątyni. Mieli też z pewnością na myśli Jego sposób nauczania, czynienia cudów i znaków. Członkowie Sanhedrynu przyznają Mu pewną władzę, nawet jeśli w sensie negatywnym. Marek mówi wręcz o exhousía, to znaczy o mocy.

Nie chodzi tu o władzę prawną czy polityczną, lecz wyższą, wyjątkowej natury. Pytają Go wręcz: I kto ci dał tę władzę, żebyś to czynił? (Mk 11, 28). Stosując metodę dyskusji rabinicznych, Jezus odpowiada pytaniem na pytanie, aby uzyskać od swoich rozmówców jasną odpowiedź. Jezus im odpowiedział: „Zadam wam jedno pytanie. Odpowiedzcie Mi na nie, a powiem wam, jakim prawem to czynię. Czy chrzest Janowy pochodzi z nieba, czy też od ludzi? Odpowiedzcie Mi”. Oni zastanawiali się między sobą: „Jeśli powiemy: »Z nieba«, to nam zarzuci: Dlaczego więc nie uwierzyliście mu? Powiemy: »Od ludzi«. Lecz bali się tłumu, ponieważ wszyscy rzeczywiście uważali Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: „Nie wiemy”. Jezus im odrzekł: „Zatem i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię” (Mk 11, 29–33).

Ten rodzaj odpowiedzi powoduje zmieszanie i napięcie wśród samych członków Sanhedrynu. Oni ani przez chwilę nie uwierzyli w boską misję Jan Chrzciciela. Nie mogą jednak ujawnić swoich pozycji, ponieważ każde stwierdzenie obróciłoby się na korzyść Jezusa – zostałby poparty przez ten sam tłum, który czcił już Jana Chrzciciela. W ten sposób odmowa Jezusa staje się z jednej strony potępieniem członków Sanhedrynu, a z drugiej w pewnym sensie przyznaniem, że Jan Chrzciciel został wybrany i posłany przez Boga. Wyjaśnienie pochodzenia władzy Jezusa pozostaje pod znakiem zapytania: pochodzi z nieba czy od ludzi? Publiczność jest pozostawiona w wątpliwościach.
(...)

Refleksja

W ramach lectio divina należałoby odpowiedzieć sobie na pytania: W jakich sytuacjach odrzuciłem łaskę Pana? Jakie były oznaki cierpliwości i miłości Boga względem mnie? Czy pamiętam chwile, w których starałem się przyjąć przychodzącego Pana? Czy rozpoznaję czas, w którym Pan mnie nawiedził?

Jakie są, w tej chwili, moje marzenia i nadzieje? Spróbujmy także zastanowić się nad przysłówkiem „od nowa, znowu” (pálin), słowem drogim Markowi, którego używa aż 28 razy dla wyrażenia powtarzalności. Cierpliwość Boga to zdecydowanie temat do refleksji: On zaczyna ciągle na nowo. Rozpocznijmy od nowa – wyruszmy ponownie – od Chrystusa, od Jego wierności.
(...)



opr. aś/aś


 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: medytacja Ewangelia lęk Słowo Boże rozmowa pytanie tłum lectio divina Ewangelia według św. Marka
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W