Msza święta szkoła ewangelicznej miłości

Fragmenty książki "Konferencje i rozważania"

Msza święta szkoła ewangelicznej miłości

Ks. Edward Staniek

KONFERENCJE I ROZWAŻANIA

© Copyright by Wydawnictwo "M", Kraków 2003
Wydawnictwo "M" ul. Zamkowa 4/4, 30-301 Kraków tel./fax (012) 269-34-62, 269-32-74, 269-32-77
www.wydm.pl e-mail: wydm@wydm.pl




MSZA ŚW. SZKOŁĄ EWANGELICZNEJ MIŁOŚCI

Kończymy nasze rekolekcyjne spotkania z Chrystusem. Staraliśmy się w ciągu tych dni dostrzec piękno i bogactwo ewangelicznej miłości drugiego człowieka, ten rewolucyjny program Chrystusa stopniowego wprowadzania w zimny, obojętny, wyrachowany, a czasem nawet ziejący nienawiścią świat, szczęścia zawartego w Dobrej Nowinie. Znamy już poszczególne stopnie realizacji tego wspaniałego programu. Wiemy, że należy rozpocząć od własnego serca, od właściwego ustawienia miłości własnej. Chodzi o usunięcie wszelkich wypaczeń tej miłości. Wiemy, że drugim stopniem jest trud podjęty celem przezwyciężenia istniejącej w świecie obojętności, co jest zawarte w przykazaniu ewangelicznej miłości bliźniego. Trzeci, jeszcze wyższy stopień, to trud przezwyciężenia niechęci i nienawiści, zawarty w ewangelicznym przykazaniu miłości nieprzyjaciół. I wreszcie ostatni stopień, pełnia ewangelicznej doskonałości, to wejście we wspólnotę serc kochających Boga i kochających siebie nawzajem - nowe przykazanie wzajemnej miłości. Dostrzegamy wspaniałą perspektywę, wielki program w Chrystusowej szkole, program wychowania dojrzałego i szczęśliwego człowieka. Program jest idealny, ale jak w każdej szkole wszystko zależy od jego realizacji. Potrzebne są dwa elementy: dobra wola ucznia oraz wysiłek, trud, aby ten program możliwie wiernie zrealizować. Jesteśmy po spowiedzi św. i nikt nie wątpi w naszą dobrą wolę. Powiedzieliśmy Bogu, że chcemy. Więcej, robiąc rachunek sumienia uświadomiliśmy sobie, na jakim stopniu w tej szkole miłości się znajdujemy. Wiemy zatem, co nas czeka w najbliższych dniach, tygodniach i miesiącach. Chodzi o to, ażeby jutro było lepsze od dnia dzisiejszego. To bowiem, co dziś wystarczy, jutro już nie wystarcza. Takie jest prawo każdej szkoły, a więc i szkoły Chrystusa.

Odkryć bogactwo Mszy św.

Powstaje zatem podstawowe pytanie: gdzie można uczyć się ewangelicznej miłości? Czy jest taka sytuacja, w której systematycznie można swoją miłość rozwijać? Odpowiedź jest prosta. Tak, istnieje. To Wieczernik. Wieczernik wiecznie otwarty, wiecznie zapraszający, wiecznie czekający. To wieczernikowy stół, wokół którego gromadzą się uczniowie Chrystusa z całego świata, aby uczyć się miłości. Chrystus bowiem uczynił z Ostatniej Wieczerzy, którą spożywał z Apostołami, niekończącą się ucztę. W chwili obecnej ponad czterysta tysięcy kapłanów na świecie minuta po minucie konsekruje chleb, uobecnia Wieczernik. W ciągu doby nie ma takiej sekundy, w której by nie brzmiały słowa: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało Moje. Pozostaje zatem najważniejsze zadanie: odkryć bogactwo tajemnicy, która dokonuje się na ołtarzu. Tu jednak rozpoczyna się dramat.

Człowiek dzisiejszy, zwłaszcza w Polsce, traci mnóstwo czasu. Tracimy czas wyczekując na środki lokomocji, tracimy czas dojeżdżając daleko do pracy, tracimy wiele czasu... Ale najcenniejszy czas najczęściej tracimy na Mszy św. To jest ten czas przespany, to jest brak wejścia w tajemnicę. Często zachowujemy się jak człowiek w ciemnościach, który stoi bardzo blisko kontaktu, tak że wystarczy wyciągnąć rękę i przekręcić, aby życie zalało światło, aby znikła ciemność, aby odkryć pełnię szczęścia, a jednak ręki nie wyciągamy. I to jest bodaj najtrudniejsza sprawa. Większość z nas systematycznie przychodzi na Mszę św., a ta godzina pobytu blisko Źródła światła nie rozświeca, albo w bardzo małym stopniu rozświeca nasze życie. Aby odkryć, czym jest tajemnica Mszy św., trzeba sobie przede wszystkim postawić pytanie: Po co ja na Mszę św. przychodzę? Jak długo odpowiedź brzmi: Abym nie miał grzechu, abym zachował prawo, tak długo Msza św. to nic więcej, jak uciążliwy obowiązek.

Jaki jest cel Mszy św.? Przychodzę, aby uczyć się miłości. Jeżeli z takim nastawieniem przyjdziemy na Mszę św., to zaczniemy odkrywać niezwykłą wagę tych minut, które spędzamy w kościele blisko ołtarza. Powiedziałbym nawet, że kto nie chce się uczyć miłości, nie powinien przychodzić na Mszę św. Powinien przyjść do kościoła, kiedy jest mało ludzi, aby w ciszy i samotności się pomodlić. Msza św. to Wieczernik, a do Wieczernika mają wstęp tylko ci, którzy chcą się uczyć miłości. Judasz musiał opuścić Wieczernik, ponieważ on nie chciał miłości rozwijać.

Stać się chlebem

Doskonalenie miłości to główny cel uczestniczenia we Mszy św., tu bowiem czeka sam Chrystus, aby miłość objawić i miłości uczyć. W Wieczerniku nie tylko umył nogi Apostołom, nie tylko po raz pierwszy powiedział im: jesteście przyjaciółmi moimi, nie tylko ogłosił przykazanie wzajemnej miłości, ale właśnie w Wieczerniku ustanowił sakrament miłości, sakrament Ciała i Krwi - Eucharystię. Wieczernik zatem jest miejscem, w którym miłość - zarówno Boga, jak i człowieka - została zamieniona w chleb, w zwykły kawałek chleba. „Kiedy nadeszła godzina, aby Jezus został uwielbiony przez Ciebie, Ojcze święty, umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie, do końca ich umiłował, i gdy spożywali wieczerzę, wziął chleb, błogosławił, łamał i rozdawał swoim uczniom mówiąc: BIERZCIE I JEDZCIE Z TEGO WSZYSCY: TO JEST BOWIEM CIAŁO MOJE, KTÓRE ZA WAS BĘDZIE WYDANE.

Podobnie wziął kielich wypełniony winem, dzięki składał i podał swoim uczniom mówiąc:

BIERZCIE I PIJCIE Z NIEGO WSZYSCY: TO JEST BOWIEM KIELICH KRWI MOJEJ, NOWEGO I WIECZNEGO PRZYMIERZA, KTÓRA ZA WAS I ZA WIELU BĘDZIE WYLANA

NA ODPUSZCZENIE GRZECHÓW. TO CZYŃCIE NA MOJĄ PAMIĄTKĘ".

Moi drodzy! Jeżeli ktoś raz w życiu usłyszy słowa konsekracji w swoim własnym sercu i pojmie, co się dokonuje na ołtarzu, ten już nigdy na Mszy św. nudził się nie będzie i nie będzie spoglądał na zegarek, czekając, kiedy się „to" skończy. Usłyszy bowiem słowa samego Chrystusa, wypowiedziane przez usta kapłana, w których jest zawarte wyznanie i wezwanie. Jest zawarte wyznanie najgłębszej miłości. Chrystus kieruje do ciebie słowa: popatrz, jak bardzo cię kocham. Dla ciebie staję się pokarmem, chlebem. Prawdziwa przyjaźń prowadzi do tego, aby człowiek stał się chlebem dla swego przyjaciela. To wyznanie miłości staje się równocześnie wezwaniem do odpowiedzi w podobny sposób - miłością na miłość. Każde słowa konsekracji stanowią pytanie, na ile jesteś chlebem dla swoich bliskich. A może twoi rodzice, rodzeństwo, twoja żona już dawno „połamali sobie na tobie zęby"? A może dla własnego dziecka, zamiast smacznym chlebem, jesteś twardym kamieniem? Chrystus powiada: Bierzcie i jedzcie. Kiedy ty odważyłeś się powiedzieć: bierzcie i jedzcie moje serce, mój czas, moje talenty, wszystko, co posiadam? Czy stałeś się jadalny? Czy zgodziłeś się na to, aby dzielić los chleba? Chleba spożywanego z radością i wdzięcznością, ale i chleba porzuconego w koszu na śmieci, leżącego na ulicy, po którym ludzie depczą? Chleb nie umie się bronić. Los chleba całkowicie zależy od rąk, w których się znajduje. Czy masz odwagę zamienić się w chleb? A może zamiast tego Chrystusowego wyznania i wezwania bierzcie i jedzcie - jest w nas wręcz co innego: dajcie, dajcie, dajcie. To nie Ewangelia, to hasło tego świata. Często objawia się postawa bardzo chciwych, a nawet nieuczciwych żebraków, zamiast tej, która mówi: bierzcie i jedzcie. Zamiast otwartej postawy, która daje i rozdaje, krzyk pełen pretensji: dajcie, dajcie, dajcie. Doskonała miłość to nic innego, jak doskonała umiejętność dawania. Świat ciągle nazywa miłość głupotą. Dla świata bowiem mądrością jest gromadzenie. Chrystus odwrotnie, głupcem nazwał tego, który w swoich spichlerzach zgromadził wielkie dobra, stawiając mu pytanie: Czyjeż to będzie, skoro tej nocy zażądają od ciebie duszy twojej? Według Ewangelii gromadze- nie jest głupotą. Mądrość to umiejętność rozdawania. Miłość zawsze daje. Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało Moje, bierzcie i pijcie, to jest Krew Moja. Ciało za was wydane, za przyjaciół. Krew za was przelana. Miłość, która się daje.

Jeżeli ktoś przez jeden rok systematycznie, w każdą niedzielę i święto potrafi autentycznie przeżywać Mszę św. w pełni w niej uczestnicząc, to znaczy uważnie słuchając słów Modlitwy Eucharystycznej, zwłaszcza słów konsekracji i przystępując do Komunii św., tzn. realizując zaproszenie Chrystusa: Bierzcie i jedzcie, to mogę zagwarantować, że po dwunastu miesiącach takiej praktyki dany człowiek sam odkryje niezwykle intensywny rozwój swojej miłości. Nie żądam nic ponad to, co jest w prawie kościelnym: „We Mszy św. w niedzielę i święta nabożnie uczestniczyć". Wystarczy niedzielna Msza św., ale przeżyta możliwie w pełni. Ofiara Mszy św. jest najdoskonalszą szkołą ewangelicznej miłości. Po to Chrystus ustanowił Eucharystię. Po to jako kapłan przychodzę codziennie do ołtarza, aby uczyć się miłości i aby gromadzić tych, którzy chcą się jej uczyć. Stając przy ołtarzu, otwieram Wieczernik, w którym Chrystus gromadzi uczniów, by objawić im swoją miłość.

Bogactwo dni Wielkiego Tygodnia

Na zakończenie naszych rekolekcyjnych spotkań mam do was jeszcze jedną prośbę. Rekolekcje wielkopostne mają na celu przygotowanie do chrześcijańskiego przeżycia Wielkiego Tygodnia. Za siedem dni Wielki Czwartek i uroczyste wspomnienie Wieczernika. Chcę was prosić, abyście w tym roku tak zorganizowali swoje zajęcia w Wielki Czwartek, Piątek, Sobotę i Niedzielę, by każdy mógł uczestniczyć w bogatej liturgii tych wspaniałych dni. Istnieje jakiś wielki paradoks, że chrześcijan nie obowiązuje udział w najpiękniejszej i najbogatszej liturgii w ciągu całego roku. Z punktu widzenia prawa nie musicie być na Mszy św. w Wielki Czwartek ani na adoracji Krzyża w Wielki Piątek, ani na uroczystej Mszy św. w Wielką Sobotę. Nie musicie i jeśli nie przyjdziecie, nie macie grzechu. Możecie wtedy robić zakupy, sprzątać, myć okna, przygotowywać pieczywo, możecie robić, co chcecie. Prawo wam na to pozwala. Ale czy Chrystus wam pozwala? Czy chrześcijańskie sumienie wam pozwala? Dlaczego w tym roku - 1981 - szczególnie mi zależy, ażeby w imieniu Chrystusa zaprosić was do udziału w tej uroczystości, która rozpoczyna się w Wielki Czwartek około godziny osiemnastej, a kończy się w Wielką Niedzielę? Dlatego, że w tym roku Chrystus ma wam wiele do wyjaśnienia (rok stanu wojennego).

Wielki Czwartek

Przede wszystkim zaprasza was do Wieczernika, którego tajemnica jest już wam znana. Ale chce was zaprosić również do Ogrodu Getsemani, aby wam pokazać, jak wiele trudu trzeba podjąć, aby w pewnych sytuacjach dostosować swoją wolę do woli Boga. Jest to szalenie trudne. On sam się pocił krwawym potem.

Następnie Pan Jezus chce wam pokazać, jak wygląda aresztowanie człowieka sprawiedliwego. W nocy! Wyrwanie człowieka z grona jego przyjaciół. Chce wam również pokazać, jak wygląda zdrada przyjaciela, bardzo bliskiego współpracownika, jak smakuje pocałunek zdrajcy - ucznia.

Pan Jezus chce wam koniecznie pokazać, jak wygląda rozprawa sądowa wymierzona przeciw sprawiedliwemu, jak wygląda fabrykowanie obciążających dokumentów, jak wyglądają zeznania fałszywych świadków.

Następnie chce wam pokazać, jak wygląda niesprawiedliwy wyrok; Chrystus jest absolutnie niewinny, a wyrok jest straszny - wyrok śmierci.

Pan Jezus chce wam pokazać, jak zachowują się sędziowie, którzy wydają tak niesprawiedliwy wyrok, jak umywają swoje ręce, jak w różny sposób próbują się wytłumaczyć i usprawiedliwić presją sytuacji, w jakiej się znaleźli.

Wielki Piątek

Pan Jezus chce wam pokazać, jak wygląda los więźnia, jak zupełnie niewinny człowiek może być maltretowany: plecy Jezusa to jedna wielka rana. Chce wam pokazać, jak strażnicy w więzieniu obdzierają z ludzkiej godności, jak plują w twarz, biją po głowie, policzkują... Jezus chce wam pokazać, że i wtedy trzeba się modlić za oprawców: Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią. Jezus chce wam pokazać, jak oprawcy z zimną krwią mordują sprawiedliwego człowieka.

Chce wam również Pan Jezus pokazać, jak w takiej sytuacji wygląda solidarność strachu, jak wszyscy Jego uczniowie pouciekali, zamknęli drzwi i trzęśli się z bojaźni, obawiając się, że za chwilę oni podzielą los Mistrza. Równocześnie chce wam pokazać, jak wygląda solidarność odwagi: Nikodem, Józef z Arymatei, ludzie ryzykujący nawet swoje wysokie stanowiska, aby urządzić pogrzeb politycznemu Skazańcowi. Józef oddaje własny grób. Solidarność odwagi.

Następnie Pan Jezus chce wam pokazać, jak władza ma wątpliwości, co do trwałości zwycięstwa odniesionego przy pomocy siły. Wątpliwości są tak poważne, że każe opieczętować grób, gdzie złożono zwłoki Zamordowanego. Więcej - przy tym grobie stawia straż z bronią.

Wielka Niedziela

Rankiem Wielkiej Niedzieli Pan Jezus chce wam pokazać, jak zamordowany Sprawiedliwy Człowiek wychodzi żywy z grobu. Wychodzi jako zwycięzca. Pada ogromny strach na tych, którzy Go zamordowali. Jezus chce wam również pokazać, jak pieniądze zamykają usta prawdzie i zmuszają świadków do kłamstwa.

Wreszcie Pan Jezus chce was zaprosić na przechadzkę z Jerozolimy do Emaus, aby wam wytłumaczyć, że trzeba było, aby Sprawiedliwy niesprawiedliwie cierpiał. Trzeba było, aby umarł. Trzeba było, aby Go zamordowano. To wszystko było potrzebne, to wszystko miało głęboki sens.

Wielu katolików ostatnio straciło orientację w sytuacji. Chrystus w Wielki Czwartek, w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę chce nam pomóc odnaleźć się w tej naszej rzeczywistości. Chce nam przede wszystkim własnym przykładem powiedzieć, że każde cierpienie człowieka sprawiedliwego ma sens, i to bardzo głęboki sens. Taka jest prawda ukryta w cierpieniu, w Krzyżu i w Zmartwychwstaniu Chrystusa. My często tego nie pojmujemy, nie rozumiemy, to jest dla nas tajemnicą, ale według Jezusa cierpienie ma sens. A dzieje się tak dlatego, że cierpienie człowieka sprawiedliwego może być aktem miłości. Człowiek, który kocha, ma dla kogo żyć, ma dla kogo cierpieć, ma dla kogo umrzeć. Dlatego jego życie, cierpienie i śmierć mają sens. Każdy chrześcijanin, który wszedł do Chrystusowej szkoły miłości, wcześniej czy później odkryje tę podstawową prawdę: żyję dla kogoś, cierpię dla kogoś i umieram dla kogoś. I właśnie dlatego, że to jest dla kogoś, jestem szczęśliwy. Amen.

opr. mg/ab




Msza święta szkoła ewangelicznej miłości
Copyright © by Wydawnictwo "m"

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama