Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Józef Majewski

Sakrament Bożego przebaczenia

Kard. Joseph Ratzinger w słynnym wywiadzie-rzece pt. "Raport o stanie wiary" (który przeprowadził z nim włoski dziennikarz Vittorio Messori), mówiąc o współczesnym kryzysie kapłaństwa w świecie Zachodu, bardzo trafnie związał go z kryzysem kapłańskiego autorytetu w społeczeństwie demokratycznym. Jego zdaniem ludziom coraz trudniej przychodzi rozumieć i akceptować niezasłużony - dany przez Chrystusa - autorytet księży. W świecie demokratycznym liczy się autorytet zdobywany swoim własnym wysiłkiem, akceptowany przez większość, nie zaś "dany z góry", wlany, nigdy nie utracalny, niezależnie od tego, jak bardzo święte czy grzeszne życie prowadzi ksiądz. Kapłańskie mankamenty doskonale, w opinii kardynała, wychodzą na jaw w przypadku rozpowszechnionego dzisiaj wśród wierzących (i zarazem niebezpiecznego dla losów wiary) rozumienia sakramentu pojednania i pokuty. Otóż, sakrament w oczach niektórych księży - i dodajmy: wielu świeckich - zdaje się być niejako prawdziwy tylko wtedy, gdy zostaje przekształcony w rodzaj terapeutycznej autoanalizy, psychoanalitycznej rozmowy, w której obie strony uczestniczą praktycznie na tym samym poziomie. Spowiedź z księdzem, który nie ma daru prowadzenia takiego "seansu", po prostu traktowana jest jako nieudana, jakby nieważna. To czas stracony, który niezbyt skutecznie zachęca do ponownego przystąpienia do spowiedzi.

Tymczasem rozumienie takie jest - jak ujmuje to kard. Ratzinger - niezgodne z autentyczną wykładnią wiary, która uczy, że "prawdziwość" sakramentu pojednania jest całkowicie niezależna od zdolności, mądrości czy psychologicznego wykształcenia księdza. To poprzez kapłana sam Chrystus odpuszcza grzechy. Jak czytamy w Katechizmie: "na mocy swego Boskiego autorytetu, (...) daje tę władzę ludziom, by ją wykonywali w Jego imieniu" (nr 1442).

Doprawdy, ludziom w demokratycznym świecie Zachodu rzeczywiście z trudem przychodzi uwierzyć w rozgrzeszającą obecność Chrystusa w konkretnych - z krwi i kości - kapłanach. Nadzwyczaj dobitnie świadczą o tym opustoszałe tam konfesjonały (chociaż zapewne nie jest to jedyna przyczyna takiego stanu rzeczy). Czy również w Kościele w Polsce, która przecież coraz sprawniej posługuje się demokratycznymi narzędziami, doczekamy się podobnych czasów? Poglądy dużej części katechizowanej młodzieży, która najłatwiej uczy się demokracji, nie nastrajają zbyt optymistycznie. Dla wielu młodych ludzi udany sakrament przypomina - opisaną powyżej - psychoanalityczną rozmowę. Jestem zresztą przekonany, że również dla wielu dorosłych przynajmniej od czasu do czasu właśnie tak jawi się "prawdziwa" spowiedź. Jak zatem przeciwdziałać czarnemu scenariuszowi? Jak Kościół Zachodu może na powrót zapełnić konfesjonały? Nie są to pytania łatwe, jednak są to dla wiary pytania bardzo ważne, albowiem bezpośrednio dotyczą ludzkiego zbawienia (por. KKK, nr 1470). Myślę, że właśnie te ważne pytania kryją się za treścią niektórych punktów Katechizmu na temat sakramentu pojednania i pokuty. Jego autorzy, nie zaznaczając tego wyraźnie, starają się - jak sądzę - dać na pytania te odpowiedź. Ogromna rola przypada postawie samych księży (co oczywiście nie oznacza, że świeccy nie mają nic do zrobienia). To przede wszystkim do nich Katechizm kieruje następujące słowa: "Udzielając sakramentu pokuty, kapłan wypełnia posługę Dobrego Pasterza, który szuka zagubionej owcy; posługę dobrego Samarytanina, który opatruje rany; Ojca, który czeka na syna marnotrawnego i przyjmuje go, gdy powraca; sprawiedliwego Sędziego, który nie ma względu na osobę i którego sąd jest sprawiedliwy, a równocześnie miłosierny. Krótko mówiąc, kapłan jest znakiem miłosiernej miłości Boga względem grzesznika" (nr 1464). Słowa Katechizmu mają dla naszej sprawy zasadnicze znaczenie. W sakramencie pojednania nie chodzi o psychoterapeutyczne analizy, które w istocie zawsze prowadzą do samorozgrzeszenia, do przebaczenia sobie przez samego grzesznika, do przekonania, że tak naprawdę w zupełności sam sobie wystarczam. Błądzący i okaleczeni z ewangelicznych przypowieści, gdzie pojawiają się i Dobry Pasterz, i dobry Samarytanin, i miłosierny Ojciec, nie mają wątpliwości, że nie są samowystarczalni, że w ciemnościach, w jakich się znaleźli, doznali miłości bezwarunkowej, tzn. miłosierdzia. Z zacytowanych słów Katechizmu ostatecznie wynika, że sakrament pojednania i pokuty to w istocie wydarzenie miłosierdzia Bożego, które szuka, opatruje rany i przebacza.

Nie o mądrość i psychologię chodzi w konfesjonale, ale o wydarzenie Bożego miłosierdzia, ogarniającego grzesznika. A to oznacza - czytamy w Katechizmie - że "spowiednik nie jest panem, lecz sługą Bożego przebaczenia" (nr 1465). Kapłan, w którego obliczu, gestach i słowach grzesznik doświadcza możliwie najwięcej miłosierdzia, tj. tego, że tam, gdzie chodzi o życie prawdziwe, człowiek nie jest samowystarczalny, najlepiej służy sprawie przyszłych dziejów sakramentu pojednania i pokuty, tzn. sprawie właściwego "wyboru (przez człowieka grzesznego - J.M.) między życiem a śmiercią" (KKK, nr 1470)



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: psychologia pojednanie pokuta miłosierdzie sakrament Ratzinger kapłan Samarytanin spowiedź kard. Ratzinger konfesjonał
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W