Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Prawdy i fantazje o aniołach

Z Romanem Zającem, demonologiem i biblistą z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, rozmawia Jolanta Krasnowska-Dyńka.

 

Od najmłodszych lat uczy się nas o aniołach jako o Bożych posłannikach i opiekunach ludzi. Jasnowłose postacie o androgenicznych twarzach, białych skrzydłach, często wśród dzieci, z harfą. Czy to odzwierciedla prawdę o aniołach?

W ujęciu biblijnym aniołowie są przede wszystkim wojskiem Boga, potężnymi wojownikami, nadprzyrodzonymi istotami, które często budzą grozę. I taki wizerunek jest również obecny w ikonografii. Z drugiej strony istnieje mnóstwo obrazów, na których aniołowie zostali przedstawieni jako postacie kobiece. Gdy patrzymy na dzieło Williama-Adolphe Bouguereau „Song of the Angels” nie mamy wątpliwości, że istoty ze skrzydłami, przygrywające na skrzypcach małemu Jezusowi, są rodzaju żeńskiego. Oczywiście nie ma ani żeńskich ani męskich aniołów, bo aniołowie nie posiadają biologicznej płci. Pismo Święte zawsze używa w stosunku do nich rodzaju męskiego, co jest konsekwencją uwarunkowań naszego języka i kultury, w jakiej powstawały księgi biblijne. Wydaje się, że forma rodzaju męskiego najlepiej opisuje istoty, które służą Bogu, pełniąc funkcję posłańców i wojowników, gdyż te dwa zajęcia w każdej niemal kulturze były wykonywane przez mężczyzn. Aniołowie stanowią niebiańskie wojsko, ale z drugiej strony to także nasi osobiści opiekunowie. Możemy ich sobie wyobrażać jako strażników z mieczami lub bodyguardów, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby wyobrażać ich sobie również na podobieństwo matki pochylającej się nad dzieckiem. W opiece aniołów-stróżów przejawia się przecież miłość samego Boga. Oni są tej miłości ukonkretnieniem. A miłość Boga ma także wymiar macierzyński. Papież Jan Paweł I w czasie przemówienia na Anioł Pański 10 września 1978 r. nie wahał się powiedzieć: „Bóg jest naszym Ojcem; więcej - jest dla nas także Matką”. Zresztą ten macierzyński wymiar miłości Boga znajdziemy już w Starym Testamencie (por. np. Iz 49,15; 66,13 czy Ps 131,2-3). Dlatego dopuszczałbym oba te aspekty w kreowanych przez wyobraźnię przedstawieniach aniołów. Widzenie w nich tylko budzących grozę wojowników, jak i tylko opiekuńczych łagodnych duchów, jest redukowaniem ich wielowymiarowej rzeczywistości.

Czy Biblia mówi coś o wyglądzie aniołów?

Przede wszystkim trzeba wyjaśnić, że aniołowie jako byty duchowe nie mają wyglądu. Otrzymują go dopiero podczas angelofanii, czyli gdy dają się zobaczyć ludziom. Objawiając się człowiekowi, mogą wyglądać jakkolwiek zechcą - albo przez wpływanie na naszą wyobraźnię, albo przez przybranie konkretnej formy. Kiedy wysłani są do ludzi jako ambasadorowie Boga, „przybierają” zazwyczaj kształt ciała ludzkiego lub wpływają na naszą wyobraźnię od wewnątrz (jak w hipnozie lub telepatii). Być może „wygląd” aniołów zależy także od indywidualnych predyspozycji patrzącego. Aniołowie, którzy zjawiają się na Ziemi jako Boży posłańcy, występują zazwyczaj w ludzkiej postaci, bo dostosowują się do adresatów. W biblijnych opisach spotkań z aniołem najczęściej przybierał on wygląd mężczyzny budzącego zaufanie i pasującego do powszechnego ludzkiego stereotypu bohatera, wojownika. Biblia poświadcza, że ludzie często rozpoznawali Bożego wysłannika dość późno, a najpierw był on brany za zwykłego człowieka. W Liście do Hebrajczyków czytamy: „Gościnności nie zapominajcie; dzięki niej bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołów gościli.” (Hbr 13, 2).

Czyli można powiedzieć, że aniołowie potrafią doskonale udawać ludzi?

Archanioł Rafael przez wiele tygodni był towarzyszem podróży Tobiasza i ani razu nie podejrzewano, że nie jest on człowiekiem. W końcu sam się ujawnił. Bywały jednak sytuacje, gdy tożsamość objawiającego się człowiekowi bytu niebiańskiego od początku nie budziła wątpliwości. W Dn 10 znajduje się opis istoty ukazującej się prorokowi i wyjaśniającej mu znaczenie wizji - jego ciało jest jak chryzolit, twarz ma wygląd błyskawicy, oczy jak pochodnie ognia, ramiona i stopy wyglądają jak z polerowanego brązu - itd. Taki sposób mówienia o aniołach został rozwinięty w późniejszej literaturze apokaliptycznej.

A skąd się wzięły skrzydła u aniołów? W potocznym wyobrażeniu są one najbardziej charakterystycznym atrybutem aniołów.

To prawda. Gdy usłyszymy słowo „anioł” od razu pojawia się skojarzenie z istotą uskrzydloną. Od wieków zarówno w literaturze, jak i w ikonografii, skrzydła stanowią nieodłączny atrybut wysłanników Boga. W Biblii nie znajdziemy wyobrażeń uskrzydlonych ludzkich postaci. Jedyny wyjątek dotyczy Gabriela, o którym w Księdze Daniela napisano, że przyleciał w szybkim locie do proroka. Byłaby to pierwsza wzmianka sugerująca jakieś skrzydła, aczkolwiek może chodzi po prostu o podkreślenie faktu szybkiego przybycia anioła (Dn 9, 21). Posyłani do ludzi mają wygląd czysto ludzki i nic nie wskazuje, że z ramion wyrastały im skrzydła, ale już w prorockich wizjach teofanii - byty niebiańskie otaczające tron Boga - przyjmują postać alegorycznych uskrzydlonych zwierząt. Chodzi o cheruby z wieloma twarzami: człowieka, lwa, woła i orła (Wj 25, 18-20; 1 Krl 6, 23-28, Ez 1,5-6) oraz sześcioskrzydłe szrafy, być może tajemnicze trony - szczególny rodzaj bytów opisywanych przez Ezechiela jako wielookie koła Bożego rydwanu. Trzeba jednak pamiętać, że w tych opisach chodzi o symbole, które w plastyczny sposób próbują wyrazić doznania mistyczne, nieprzekładalne tak na prawdę na ludzki język.

A jak zmieniał się na przestrzeni wieków wizerunek anioła w historii sztuki?

Początkowo aniołowie przedstawiani na ścianach katakumb, sarkofagach czy mozaikach nie różnili się niczym od innych postaci. Malowano ich jako młodych mężczyzn bez zarostu lub dojrzałych i brodatych. Zazwyczaj ubrani w długą tunikę oraz pallium, czasami w przepasaną tunikę do kolan. W tych wczesnych przedstawieniach posłańcy Boga nie posiadali ani skrzydeł, ani aureoli. Do zmiany w ikonografii doszło pod koniec IV i na początku V w. Znane nam do dziś uskrzydlone anielskie wizerunki ukształtowały się pod wpływem sposobu ukazywania greckiej bogini Nike i rzymskiej Wiktorii. Głęboko zakorzenione w umyśle ludzi symbole przełożono na nowy język. Skojarzenie było proste - jeśli aniołowie przybywają z nieba, to - jak ptaki - muszą mieć skrzydła, które zaczęły symbolizować ich nadprzyrodzoną naturę. Wskazywały, że są nie z tego świata. Najstarsze przedstawienia skrzydlatych aniołów występują na sarkofagu dziecięcym z Sarigüzel, przechowywanym w Muzeum Archeologicznym w Istambule a datowanym na lata panowania Teodozjusza Wielkiego - 379-395 r., tzw. sarkofag Pignatta z Rawenny z V w. ze sceną Zwiastowania oraz sceny na drewnianych drzwiach kościoła Santa Sabina w Rzymie z lat 432-440. Motyw uskrzydlonego Bożego posłańca został przejęty przez artystów kolejnych wieków i to właśnie skrzydła stały się znakiem rozpoznawczym aniołów.

Na obrazach często mają także postać amorków, pulchnych nagich chłopczyków ze skrzydełkami. Skąd się wziął ten motyw?

Pojawił się w okresierenesansu i baroku. Postacie aniołków powszechnie stosowano w dekoracjach kościelnych. Taka była moda. Te pulchne amorki są nazywane cherubinami, co jest niefortunnym określeniem, bo cherubini (cheruby) w Starym Testamencie to potężne, przerażające istoty, postawione na straży przy bramie ogrodu Eden razem z wirującym ognistym mieczem. Podtrzymywali tron Boży, unosili rydwan Jahwe czy sprawowali straż nad sferą sacrum. W historii sztuki na określenie tych aniołków, błędnie nazywanych cherubinami, funkcjonuje nazwa „putta” (od włoskiego określenia oznaczającego chłopca). Ten motyw to oczywiście nawiązanie do antycznych przestawień Erosa (Amora, Kupidyna). Biblia nie zna wyobrażeń aniołów jako dzieci, natomiast inspiracją mogły być słowa Jezusa: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego” (Mt 18, 3).

Posłańcy Pana Boga są interesującym tematem dla autorów książek, reżyserów. Czy wizerunek anioła prezentowany w kulturze masowej choć w pewnym stopniu zgadza się z tym znanym z chrześcijańskiej tradycji?

Śledząc to, co dzieje się w szeroko pojmowanej kulturze, możemy zauważyć, że wzrasta zainteresowanie aniołami, co znajduje swoje odbicie w literaturze oraz w kinematografii. Aniołowie niestrudzenie pobudzają imaginarium naszych marzeń. Jesteśmy świadkami swoistej popkulturowej angelomanii. Niestety wiele książek czy filmów przedstawia anioły w sposób nieprawdziwy, a świat niebieskich duchów jest mieszanką fantazji z mitologią o mocnym baśniowym zabarwieniu. W kulturze masowej jest bowiem wiele „pogańskiej angelologii”. Aniołowie tylko w najogólniejszych zarysach przypominają swe religijne pierwowzory. W istocie nie mają jednak z biblijnymi aniołami nic wspólnego. Twórcy tych postaci swobodnie żonglują motywami zaczerpniętymi z różnych, czasami kompletnie odmiennych, tradycji religijnych.

Podobno w ramach fantastyki istnieje już nawet specyficzny gatunek, po angielsku określany jako angel fantasy, czyli fantastyka anielska.

W Polsce ten nurt reprezentują choćby powieści i opowiadania Mai Lidii Kossakowskiej. Co ciekawe, w tych historiach Bóg najczęściej nie jest w ogóle obecny. Na przykład opuszcza świat, a aniołowie muszą sobie radzić sami i nie funkcjonują już jako wysłannicy Najwyższego. Ci aniołowie wyłonili się z płodnego chaosu mitów i obrazów, z nowoczesnego multikulturowego bulionu, w którym tradycja biblijna, judaistyczna, chrześcijańska sąsiaduje (na równym poziomie) z demonologią islamu, skandynawskimi mitami, z hermetyczną tradycją gnostycką... oraz legendami o jednorożcach, wampirach i wilkołakach. Popularne są ostatnio powieści adresowane do młodzieży o romansie między aniołem a jakąś dziewczyną. Prym wiodą tu historie o wampirach o urodzie chłopców z boysbandów, ale na drugim miejscu są właśnie aniołowie lub ich potomkowie, dzieci zrodzone ze związku anioła i kobiety, co jest nawiązaniem do legendy o Nefilim, znanej z apokryfów zwłaszcza z Księgi Henocha. Ten temat jest eksploatowany aż do znudzenia.

Czasami postać anioła jest chyba także trywializowana i uczłowieczana w celach humorystycznych?

Anioł pokazywany jako swojski, niedokładnie ogolony chłop z brzuszkiem, posiadający typowo męskie przywary, np. lubiący piwo, z doczepionymi skrzydłami wygląda nieodparcie humorystycznie. Przykładem może być film „Michaela” z Johnem Travoltą w roli tytułowej lub „Anioł w Krakowie”. Dobrze znane w Polsce seriale - „Autostrada do nieba” i „Dotyk anioła” - łączą fikcję z pewnymi teologicznymi intuicjami. Te cukierkowe i przesłodzone historie o aniołach pomagających rozwiązywać problemy znajdują się na jednym biegunie. Na drugim - mamy opowieści o aniołach ukazanych jako... psychopatyczni okrutni mordercy ze skrzydłami (i dotyczy to bynajmniej nie aniołów upadłych, ale tych wiernych Bogu). W filmowym cyklu „Armia Boga” czarnym charakterem jest np. archanioł Gabriel. To kolejny przykład przewrotności współczesnej kultury masowej. Krótko mówiąc, aniołowie oderwani od kontekstu teologicznego stają się symbolem po wielekroć przeinaczanym i deformowanym.

Czy są jakieś filmy lub powieści o aniołach, które warto polecić?

Oczywiście. Znaleźć można także narracje o aniołach, których postaci zgodne są (w najważniejszych rysach) ze źródłową koncepcją tych istot. Polecam szczególnie zbiór opowiadań Vladimira Volkoffa „Kroniki anielskie”. Mamy tam na przykład opowiadanie o tym, jak anioł szuka w różnych wszechświatach równoległych (dokładniej: w różnych układach czasowo-przestrzennych) odpowiedniej kandydatki na Matkę Boga i ostatecznie przekonuje się, dlaczego może to być jedynie pewna Żydówka z małego miasteczka Nazaret. W innym opowiadaniu narratorem jest anioł stróż Judasza. Czytając „Kroniki anielskie”, obcujemy z wielką literaturą i zarazem głęboka teologią.

Aniołowie to także motyw wykorzystywany w celach komercyjnych, na przykład w reklamie.

Na ogół w reklamach są potraktowani humorystycznie albo z podtekstami seksualnymi. Całkiem niedawno można było zobaczyć reklamę pewnego dezodorantu, którego zapach rzekomo jest tak zniewalający, że z Nieba spadać mają piękne anielice, gotowe wyrzec się anielskości dla mężczyzny używającego owego dezodorantu. W RPA zakazano emisji tej reklamy. Uznano, że jest obraźliwa dla uczuć religijnych. Ja bym aż tak daleko nie szedł. Czasem lepiej zachować dystans. Myślę, że aniołowie mają poczucie humoru, także na swój temat.

A co sądzić o licznych publikacjach dotyczących kontaktów z aniołami? Istnieją wręcz poradniki, jak takie kontakty nawiązywać. Chociażby „Uzdrawianie z aniołami”, „Anielska terapia”, „Jak usłyszeć swoje anioły” autorstwa Doreen Virtue.

Pisma ezoteryczne zamieszczają dokładne informacje o związkach aniołów z kartami tarota, znakami horoskopu, amuletami i talizmanami. Możemy nawet wyczytać, że różnorakie anioły reagują na symbole, dźwięki i zapachy. Przywołują je kadzidełka palone na domowych ołtarzykach, a odpowiednie ćwiczenia oddechowe i medytacje pomagają nawiązać z nimi kontakt. To żenujące, że ludzie są skłonni ulegać ezoterycznym bujdom. Poprzestańmy na tym, co o aniołach mówi Biblia i nie ulegajmy niezdrowej fantazji. Obcujmy z aniołami poprzez modlitwę, a nie dziwaczne ezoteryczne praktyki, które mają więcej wspólnego z zabobonem i okultyzmem niż z wiarą w Boga i Jego wysłanników.

Dziękuję za rozmowę.
Echo Katolickie 39/2013



opr. ab/ab



Echo Katolickie
Copyright © by Echo Katolickie

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Biblia zabobon Rafael okultyzm Anioł Stróż angelologia Tobiasz amulety talizmany anioły Serafini Cherubini angelofanie angelofania Kroniki anielskie Vladimir Volkoff ezoteria ćwiczenia oddechowe
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W