Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Źródło: Przewodnik Katolicki

GRZEGORZ GÓRNY

Czy Kijów zostanie Trzecim Rzymem?



Pod koniec października na Ukrainie odbędą się wybory prezydenckie. W ich cieniu rozgrywa się rywalizacja między ukraińskimi cerkwiami prawosławnymi. Reprezentujący Patriarchat Moskiewski metropolita Wołodymyr wspiera w kampanii wyborczej obecnego premiera i kandydata postkomunistycznej oligarchii Wiktora Janukowycza, zaś stojący na czele Patriarchatu Kijowskiego patriarcha Filaret popiera lidera demokratycznej opozycji Wiktora Juszczenkę.

Ukraina jest najbardziej rozbudzonym religijnie krajem postsowieckim, a zarazem najbardziej podzielonym. Według danych statystycznych z 1999 roku, na Ukrainie, która posiada niemal trzy razy mniej ludności od Rosji, jest zarejestrowanych o 25 procent więcej gmin wyznaniowych niż w Federacji Rosyjskiej. Co charakterystyczne, na Ukrainie działa więcej parafii nie tylko greckokatolickich, rzymskokatolickich i protestanckich, ale również prawosławnych.

Statystyki te stawiają pod znakiem zapytania hegemonię Rosji w prawosławiu. Współczesna dominacja Patriarchatu Moskiewskiego w świecie prawosławnym wynika w dużym stopniu z faktu, że Rosja uchodzi za kraj o największej liczbie wiernych. Tymczasem ponad połowa z tych wiernych mieszka na terytorium Ukrainy.

Polityka decyduje

Niestety, ukraińskie prawosławie jest głęboko podzielone. Obecnie istnieją trzy Kościoły, które w swej oficjalnej nazwie używają sformułowania: Ukraińska Cerkiew Prawosławna. Pierwszy z nich jest podporządkowany Patriarchatowi Moskiewskiemu, drugi nazywa siebie Patriarchatem Kijowskim, trzeci zaś określa się jako autokefaliczny. Tylko pierwszy z nich posiada status kanoniczny, czyli jest uznawany przez wszystkie Kościoły prawosławne na świecie.

Właściwie nie ma między nimi sporu teologicznego. Konflikt ma raczej charakter polityczny, czy też narodowościowy. Otóż podstawą kontrowersji wydaje się pytanie, czy Ukraina może mieć swoją własną niezależną prawosławną Cerkiew narodową, tak jak swoje narodowe Kościoły posiadają prawosławni w Rumunii, Grecji, Bułgarii, Rosji, Polsce czy innych krajach. Żeby do tego doszło, potrzebna jest jednomyślna decyzja wszystkich prawosławnych Kościołów na świecie. Tymczasem nadaniu Ukraińcom kanonicznej niezależności, czyli autokefalii sprzeciwia się zdecydowanie Patriarchat Moskiewski. Gdyby ten ostatni zgodził się na uniezależnienie swej kijowskiej metropolii, wówczas - zdaniem ukraińskich komentatorów - Cerkiew rosyjska straciłaby swą dominującą pozycję w świecie prawosławnym. Historia zaś przyznaje prym nie Moskwie, lecz Kijowowi.

Gdy na miejscu Moskwy rozciągały się błota

Chrzest Rusi w roku 988 miał miejsce właśnie w Kijowie, który stal się centrum ewangelizacyjnym ziem ruskich. Osiem lat później w tym samym mieście władca Rusi Kijowskiej, święty Włodzimierz, wybudował pierwszą ruską świątynię - cerkiew Najświętszej Bogarodzicy. Ponieważ w średniowieczu układ przestrzeni urbanistycznej był odzwierciedleniem świadomości religijnej, Kijów zbudowano na obraz i podobieństwo Konstantynopola (ten z kolei wzorowany byt na Jerozolimie) - np. wzniesiony w XI wieku Sobór Sofijski wzorowany był na Hagia Sophia, a w jednym i drugim mieście podobnie położone i niemal identycznie wyglądające były Złote Wrota. Tak więc w rzeczywistości to nie Moskwie, lecz Kijowowi należy się miano Trzeciego Rzymu - architektonicznie był on bowiem nawiązaniem do Drugiego Rzymu, czyli Konstantynopola.

Utarło się też zachowane do naszych czasów powiedzenie, że serce prawosławia bije w Kijowie, a konkretnie w Ławrze Peczorskiej - niezwykłym kompleksie cerkiewno-monastycznym położonym na naddnieprzańskich piaskowcach. W czasach, gdy na miejscu dzisiejszej Moskwy rozciągały się błota i szumiały lasy, metropolia kijowska rozkwitała w najlepsze.

Niezależność ukraińskiej Cerkwi zakończyła się dopiero po zajęciu Ukrainy przez Rosję w XVIII wieku. Już wtedy Ukraina była bardziej rozbudzona religijnie od Rosji, nic więc dziwnego, że szybko zaczęła nadawać ton życiu religijnemu imperium. Jak pisał prawosławny teolog o. Aleksander Schmemann: „Wiek XVIII w historii Cerkwi rosyjskiej można nazwać ukraińskim. Cały system oświatowy Cerkwi rosyjskiej, który trwał aż do rewolucji - seminaria, szkoły duchowne, akademie - był przeszczepiony z Ukrainy. Był czas, kiedy, z wyjątkiem dwóch, wszyscy biskupi Cerkwi rosyjskiej byli Ukraińcami". Także większość istniejących do dziś elementów życia cerkiewnego, od administracyjnych po teologiczne, zaczerpnięto z Ukrainy. Również olbrzymie wpływy duchowieństwa wywodzącego się z Ukrainy zachowały się w rosyjskiej Cerkwi aż do dnia dzisiejszego.

Rządy carów z dynastii Romanowów, a następnie bolszewików, którzy podporządkowali Cerkiew państwu, sprzyjały kanonicznej podległości ukraińskiego prawosławia wobec Moskwy. Sytuacja zmieniła się po rozpadzie Związku Sowieckiego i powstaniu niepodległej Ukrainy. Doszło wówczas do podziałów wewnątrz ukraińskiego prawosławia - z jednej strony pojawili się hierarchowie i wierni, którzy postanowili zrzucić zależność od rosyjskiej metropolii i ogłosili powstanie Patriarchatu Kijowskiego, z drugiej zaś strony duża część biskupów zdecydowała się pozostać wierna Patriarchatowi Moskiewskiemu. Odrodziła się też na Ukrainie Cerkiew autokefaliczna, która powstała jeszcze w okresie międzywojennym, ale przez ostatnie dziesięciolecia zmuszona była działać na emigracji.

Między tymi odłamami prawosławia (a właściwie głównie między Patriarchatem Moskiewskim a Kijowskim) trwa gorący spór. Przejawia się on m.in. w licznych konfliktach o świątynie, w których często dochodzi do użycia siły. Najbardziej gorszącym przykładem tej rywalizacji był w 1995 roku pogrzeb patriarchy kijowskiego Wołodymyra Romaniuka, podczas którego doszło do walki wręcz i wyrywania sobie trumny zmarłego hierarchy.

W krajach postsowieckich, gdzie wpływ władzy na Kościół pozostaje duży, nie bez znaczenia jest fakt, kogo w sporach religijnych popierają rządzący. Prezydent Leonid Krawczuk, będący u władzy do 1994 roku, faworyzował Patriarchat Kijowski, głosząc przy tym hasło: „Jedno państwo, jedna Cerkiew". Centrum zarówno państwa, jak i Cerkwi - według niego - powinno być jedno: nie w Moskwie, lecz w Kijowie. Pomoc prezydenckiej administracji przydała się Patriarchatowi Kijowskiemu m.in. przy przejmowaniu kolejnych świątyń.

Teraz Moskwa

Zmieniło się to po objęciu prezydentury przez Leonida Kuczmę, który w większym stopniu zaczął zwracać się ku Patriarchatowi Moskiewskiemu. Papierkiem lakmusowym polityki państwa stal się zwłaszcza status dwóch najważniejszych ukraińskich świątyń prawosławnych - Ławry Peczorskiej i Sofijskiego Soboru. W czasach komunistycznych oba obiekty zamienione zostały na muzea. Obecnie o ich zwrot czynią starania zarówno przedstawiciele Patriarchatu Moskiewskiego, jak i Kijowskiego. Wiadomo, że państwo przekaże świątynie tej Cerkwi, którą będzie faworyzować. Otóż za rządów Leonida Kuczmy część budynków Ławry przekazano Patriarchatowi Moskiewskiemu.

Obecne wybory mogą zmienić układ sił na szczytach władzy. Dlatego większość ugrupowań dążących do ograniczenia wpływów Moskwy na Ukrainie i popierających Wiktora Juszczenkę opowiada się zdecydowanie po stronie Patriarchatu Kijowskiego.

Tak więc, niestety, przekleństwem życia religijnego na Ukrainie nadal pozostaje zbyt duża zależność od polityki.


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Rosja prawosławie Kościół prawosławny metropolia Ruś Kijów patriarchat moskiewski chrzest Rusi Cerkiew Rosyjska cerkiew autokefaliczna patriarchat kijowski
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W