Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

"Tygodnik Powszechny" nr 45/2009

Maciej Müller

Telefon do przyjaciela

Biskup sosnowiecki jako pierwszy w Polsce powołał trzech „przyjaciół duchowieństwa”, do których będzie mógł się zgłosić każdy ksiądz potrzebujący rozmowy.

Na niedawno zakończonym spotkaniu w Watykanie dla świeżo wyświęconych biskupów, urzędnicy Kongregacji ds. Biskupów przekazali młodym hierarchom takie m.in. zalecenie: w diecezjach potrzebni są księża, z którymi współbracia w kapłaństwie mogliby porozmawiać o swoich problemach.

Obecny na tym spotkaniu bp Grzegorz Kaszak po powrocie do Polski natychmiast wprowadził pomysł w czyn. 28 października wydał dekret, w którym powołał trzech duchownych na funkcję „przyjaciół księży” (amici clericorum). Zostali nimi ks. Paweł Nowak, diecezjalny penitencjariusz (upoważniony do rozgrzeszenia w przypadkach ciężkich przewinień), ks. Stefan Rogula, proboszcz parafii św. Andrzeja w Olkuszu, oraz ks. Mirosław Tosza, kapelan wspólnoty „Betlejem” opiekującej się bezdomnymi.

Dekret biskupa nie opiera się na żadnych kanonach Kodeksu Prawa Kanonicznego. W bardzo ogólny sposób zakreśla sprawy, którymi „przyjaciel duchowieństwa” będzie się zajmował. „Ważne jest — czytamy — aby kapłan był wysłuchany (...) nie tylko w chwilach trudnych, ale by mógł również podzielić się swoimi radościami (...), ważne jest nie tylko rozeznanie sytuacji, w jakiej żyje i pracuje kapłan, ale również przyjście mu z konkretną pomocą”.

W każdej diecezji istnieje stanowisko ojca duchownego, do którego mogą zwracać się kapłani. Czy „przyjaciele duchowieństwa” nie wejdą w jego kompetencje? — Do ojca duchownego przychodzi się raczej wyspowiadać — odpowiada ks. Jarosław Kwiecień, rzecznik bp. Kaszaka. — A tu chodzi raczej o przyjacielską poradę u kogoś godnego zaufania. Dobrze mieć takiego współbrata, zamiast szukać pociechy np. u kobiety.

„Przyjaciele” nie będą jednak dysponowali prawnymi możliwościami rozwiązywania księżowskich problemów, więc „konkretna pomoc”, według słów ks. Kwietnia, będzie polegała na wspólnym poszukiwaniu, co dany ksiądz może w swoim postępowaniu zmienić. „Przyjaciele” nie zostali zobligowani do informowania ordynariusza o problemach swoich rozmówców. — Skoro to rozmowa przyjacielska, obowiązuje dyskrecja — zaznacza ks. Kwiecień. — A w przypadku ciężkich problemów zapewne wspólnie dojdą do wniosku, że trzeba zwrócić się wyżej.

Diecezja sosnowiecka jest pierwszą, w której powstała podobna funkcja. Jak podkreślają pracownicy kurii, jest ona odpowiedzią na najpoważniejsze problemy, z którymi stykają się dzisiaj księża. — Często nie dają sobie rady z samotnością, ale może chodzić też o trudnych parafian — mówi ks. Kwiecień. — Z „przyjacielem”, bez względu na porę, będzie się można umówić, podjechać i porozmawiać, nie w żadnym biurze, ale po domowemu.

Dr Ewa Kusz, psycholog prowadząca m.in. terapię księży, uważa, że niektórzy duchowni trafiają do niej tylko z powodu braku czasu albo nieumiejętności słuchania ich kolegów. — A są i tacy, którzy już po zakończeniu terapii nadal przyjeżdżali do mnie po prostu porozmawiać o sobie.

Badania socjologiczne (m.in. prof. Józefa Baniaka) wskazują, że jednym z głównych przyczyn kryzysu tożsamości kapłańskiej jest poczucie samotności. Czy „przyjaciele duchowieństwa” to antidotum na odejścia? — Ta funkcja to dobry pomysł, ale jej utworzenie to tylko działanie sytuacyjne, element rozwiązania — wskazuje dr Kusz. — Zauważmy, że już urzędowe wskazanie kogoś, kto jest otwarty na rozmowę, świadczy o głębszym kryzysie wśród duchowieństwa, kryzys zaufania dotyczy zresztą całego społeczeństwa.

Według psycholożki warto więc podjąć długofalową pracę, która przyniesie większe owoce: uczyć w seminariach, jak budować więzi, inwestując w ten sposób w przyjaźnie między księżmi i budowanie małych grup, niekoniecznie formalnych.

Rzecznik kurii zaznacza jednak, że nie chodzi tu o psychoterapię; zresztą żaden z wybranych księży nie specjalizuje się w psychologii. — „Przyjaciół” wybrano według dwóch kryteriów — mówi ks. Kwiecień. — Po pierwsze, to ludzie lubiani, cieszący się zaufaniem, po drugie, mieszkają w trzech różnych miejscach diecezji.

Jak zaznaczają terapeuci, czasem samo „wygadanie się” to już połowa sukcesu w rozwiązaniu problemu. — Zasadnicze znaczenie ma tu słowo „przyjaźń” — podkreśla ks. Mirosław Tosza, jeden z wyznaczonych „przyjaciół duchowieństwa” — Bywa, że ksiądz czuje się osamotniony w swoich zmaganiach i gorzknieje. Przyjaźń jest lekiem.  


tygodnik.onet.pl


opr. aw/aw



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: terapia rozmowa przyjaciel duchowieństwa biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak amici clericorum Paweł Nowak Stefan Rogula Mirosław Tosza
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W