Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Jakub Kubica z Madrytu

Plecak od Papieża

Światowe Dni Młodzieży może i balansują na granicy kiczu i komercji, ale język kultury masowej jest doskonale zrozumiały dla młodych.

W Madrycie od dłuższego czasu panowały burzliwe nastroje. Hiszpański kryzys wyprowadził na ulice sfrustrowanych 40-proc. bezrobociem młodych ludzi. Przez centralny plac stolicy, Puerta del Sol, wciąż przetaczają się rozmaite demonstracje.

Papież nie uciekał od tych problemów. Już w przemówieniu powitalnym na lotnisku Barajas nawiązał do trudności gospodarczych i społecznych, z którymi boryka się Hiszpania oraz tutejszy Kościół. W jego wypowiedziach dominował jednak temat wiary, rozumianej jako dojrzała i osobista relacja z Chrystusem. Taka wiara, uczył Papież, ma moc przemiany nie tylko sąmych wierzących, ale ich otoczenia. „Zakorzenieni i zbudowani na Chrystusie, mocni w wierze” (tak brzmi hasło ŚDM), powinni dzięki wierze przemieniać swoje otoczenie.

Centralne obchody, poprzedzone jak zawsze kilkudniowymi przygotowaniami w hiszpańskich diecezjach, rozpoczęła wieczorna Msza otwarcia na placu Cibeles 16 sierpnia. Dwa dni później do Madrytu przybył Benedykt XVI.

Miejscowe i światowe media skupiły się na antykościelnych demonstracjach i kosztach papieskiej wizyty, choć — jak deklarują organizatorzy — hiszpański podatnik nie dołożył do przygotowań nawet jednego euro. Rząd premiera Zapatery nie przeznaczył żadnych środków na organizację ŚDM. Mówiono także i pisano o spadku liczby praktykujących katolików, szczególnie wśród młodych.

Światowym Dniom Młodzieży, także tym w Madrycie, można stawiać rozmaite zarzuty, a część z nich na pewno jest zasadna. Ale kiedy zestawi się doświadczenie żywego uczestnictwa w takim spotkaniu z krytycznymi analizami obserwatorów i publicystów, te ostatnie wydają się omijać istotę ŚDM.

Nieznośni

Msza otwarcia gromadzi rozśpiewany i rozkrzyczany tłum. Celebruje abp Madrytu kard. Antonio Maria Rouco Varela według liturgicznego formularza o bł. Janie Pawle II. Przy ołtarzu jest też kard. Stanisław Dziwisz, który przywiózł relikwie Inicjatora ŚDM.

W tłumie stoi Rafał, ma 33 lata, jest urzędnikiem, przyjechał do Madrytu na urlop. — Byłem w jednym z ostatnich sektorów. Atmosfera jak na pikniku, niewiele osób brało czynny udział w Mszy — mówi. — Ale po zakończeniu celebracji na telebimach wyemitowano krótki film o Janie Pawle II. I wtedy zapadła absolutna cisza. Ludzie, którzy sekundę wcześniej krzyczeli i śpiewali, zamilkli. Wielu miało łzy w oczach. Tani sentyment? Nie, oni naprawdę słuchali.

Madryckie metro. Pociąg wypełniają hałaśliwi Włosi. Wkrótce staje się to nie do zniesienia, jakiś starszy człowiek zaczyna przeklinać i w dosadnych słowach domaga się ciszy. Jego głos ginie w okrzykach i śpiewach pielgrzymów. Staruszek mruczy pod nosem, macha ręką i wysiada.

Kaplica w hali przeładunkowej IFEMA, międzynarodowych targów madryckich, w której zakwaterowano wolontariuszy ŚDM. Tabernakulum, krzyż i kopia figury Matki Bożej z Almudeny, patronki Madrytu. Co noc trwa adoracja Najświętszego Sakramentu, w której uczestniczy tłum wolontariuszy. Co rano kilkadziesiąt rzędów białych krzeseł zapełnia się ludźmi w zielonych koszulkach z literą V (jak „volontario”). Kościoły, w których biskupi z całego świata głoszą katechezy, są pełne. Podczas Mszy odprawianej w obrządku mozarabskim nie sposób wejść do świątyni.

Każdy z pielgrzymów i wolontariuszy otrzymał plecak, w którym obok „Youcat” (katechizmu w wersji młodzieżowej, prezentu od Papieża dla uczestników ŚDM), dewocjonaliów i oficjalnych gadżetów znalazło się równie oficjalne... piwo bezalkoholowe ŚDM oraz komiks mangowy o Benedykcie XVI. O ile te dwa gadżety wywołały powszechną wesołość, o tyle niespodzianką był krzyż, który schowano w pudełku przypominającym opakowanie od lekarstw. Napisano na nim, że krzyż jest remedium na dolegliwości ducha, a załączona ulotka informowała o wskazaniach, przeciwwskazaniach, działaniu i skutkach przyjmowania krzyża.

ŚDM może i balansują na granicy kiczu i komercji, ale język kultury masowej jest doskonale zrozumiały dla młodych. ŚDM są punktem wyjścia do podjęcia dalszych poszukiwań. Może to współczesna odmiana pobożności ludowej, często naiwnej w swoich formach, o której Benedykt XVI mówił, że jej siłą jest „głębokie zakorzenienie w ludzkim sercu”? Podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej właśnie taką wrażliwość wyrażały tradycyjne hiszpańskie pasos, ogromne figury, przedstawiające Mękę Pańską, zwyczajowo noszone przez hiszpańskie bractwa w procesjach pasyjnych.

Powołany przy Jacksonie

Benedykt XVI do seminarzystów w madryckiej katedrze: „Musimy być świętymi, aby nie tworzyć sprzeczności między znakiem, jakim jesteśmy, a rzeczywistością, którą pragniemy oznaczać”.

W jadalni jednej ze szkół, w których mieszkają pielgrzymi, grupa młodych nuci piosenki Michaela Jacksona. Podczas „Will You Be There” dołącza do nich chłopak z bujną fryzurą, w białych adidasach, jasnych sportowych spodniach i czarnej koszuli. Wyróżnia go tylko koloratka. Ks. Miguel Pereira w zeszłym roku przyjął święcenia. Ma 25 lat. Kiedy śpiew milknie, przyznaje, że kiedyś słuchając tej piosenki podjął decyzję o wstąpieniu do seminarium.

Przyjechał z Lizbony, bo wolontariusze potrzebowali opieki duszpasterskiej przed rozpoczęciem ŚDM. Kiedy kilku osobom giną telefony komórkowe, z ambony drżącym z emocji głosem prosi, by je oddać, bo przecież jesteśmy chrześcijanami. Komórki znajdują się po godzinie.

Przez kilka godzin biega z miotłą, kiedy trzeba posprzątać kilkaset metrów kwadratowych podłogi przed przyjazdem wolontariuszy. — Jestem synem rolnika. Wychowywałem się na farmie, dużo pracowałem fizycznie — mówi ks. Miguel. — Mój ojciec dał mi na drugie imię Jerzy, bo to patron rolników.

Następnego dnia pojawia się w sutannie z pasem. Lizbona uzyskała swego czasu tytuł patriarchatu, z którego wynika księżowski przywilej noszenia pasa przy sutannie. Ks. Miguel, wyraźnie dumny, opowiada o tym z błyszczącymi oczami.

Nie chcemy was

21.00, dzień przed przyjazdem Benedykta XVI. Na centralnym placu Puerta del Sol wysiadających z metra pielgrzymów witają krzyki: „Wasz papież to nazista!”. Dziewczyna w papierowej mitrze z napisem „Aborcja to mój wybór i moje prawo” woła coś w stronę przechodzącego wolontariusza. Chłopak puka się w czoło. Do akcji wkracza ojciec dziewczyny: — Nie mam zamiaru wydawać pieniędzy na przyjazd waszego papieża!

— Ale przecież żadne publiczne pieniądze na to nie poszły, a Madryt zarobi na pielgrzymach!

— Wydawajcie sobie pieniądze gdzie indziej, nie chcemy was tutaj!

Po chwili do wolontariusza podbiega kilkoro wystraszonych pielgrzymów z prośbą o wyprowadzenie z placu. Inni zdejmują oficjalne emblematy ŚDM, by uniknąć zaczepek. Kiedy na ulice wychodzą grupy modlących się uczestników ŚDM, dochodzi do utarczek słownych. Policja interweniuje po kilku godzinach, kiedy uznaje, że pięciotysięczny tłum protestujących bezpośrednio zagraża pielgrzymom. Niektórzy demonstranci atakują policję. Kilkanaście osób zostaje rannych, kilkoro ląduje w areszcie.

Nazajutrz media obiega informacja o aresztowaniu jednego z wolontariuszy ŚDM, Meksykanina studiującego w Hiszpanii. Policja podejrzewa go o przygotowywanie zamachu na protestujących. Organizatorzy ŚDM potępiają wszelkie formy przemocy, a podejrzany traci status wolontariusza.

Dzień później Benedykt XVI mówił o autentycznym świadectwie wiary: „Chodzi o świadectwo odważne i pełne miłości do swego brata, zdecydowane, a zarazem roztropne, bez ukrywania własnej tożsamości chrześcijańskiej, w klimacie pełnego szacunku współżycia z innymi uprawnionymi wyborami i wymagania należnego poszanowania dla własnych”.  Papież wzywa też do wsparcia młodzieży, która w wyniku kryzysu ekonomicznego nie ma perspektyw zatrudnienia.

W rozważaniach podczas piątkowej Drogi Krzyżowej zachęca do płynącej z wiary solidarności: „Niech miłość Boga do nas powiększy waszą radość i niech pobudzi was do pozostawania blisko tych, którym się mniej powiodło. Wy, którzy jesteście bardzo wrażliwi na ideę dzielenia życia z innymi, nie przechodźcie obojętnie wobec ludzkiego cierpienia, gdzie Bóg oczekuje od was, abyście ofiarowali to, co najlepsze w was samych: waszą zdolność do kochania i współczucia”.

Benedykt XVI stale podkreśla, że ŚDM są otwarte na młodych, którzy nie wierzą, poszukują lub oddalili się od Kościoła. Podczas katechezy wygłaszanej przez kard. Christopha Schoenborna w jednej z madryckich świątyń pewien młody człowiek decyduje się przyjąć chrzest. Dostaje owację na stojąco.

Nawałnica

Na płycie lotniska wojskowego Cuatro Vientos (Cztery Wiatry) rosną osty, które mogą poważnie poranić stopy. Pielgrzymi czekają tu na sobotnie czuwanie z Papieżem — w skwarze, brakuje wody, wielu mdleje. Nagle, na kilka godzin przed przybyciem Benedykta XVI, niebo się chmurzy, niosąc ulgę milionowi wiernych. Trwają próby śpiewu, różaniec w kilkunastu językach, nauka tańca przygotowanego specjalnie na ten dzień.

Animatorzy przy mikrofonach kilkakrotnie wywoływali wybuchy entuzjazmu, zapowiadając rychły przyjazd Papieża. Kiedy wreszcie pod ołtarzem pojawia się czarna limuzyna i wysiada z niej Benedykt XVI, wita go cisza. Pielgrzymi byli przekonani, że to kolejna próba. Po przywitaniu wniesiono procesyjnie krzyż ŚDM. Pięcioro młodych z całego świata zadało Benedyktowi XVI nurtujące ich pytania dotyczące wiary. Rozpoczęło się nabożeństwo Słowa.

W tym momencie pogoda zaczęła pisać inny scenariusz tego spotkania. Gęstniejące chmury przecięły pierwsze błyskawice, zagrzmiało, zerwał się wicher. Przekrzykując się z nawałnicą, diakon z trudem dokończył fragment Ewangelii  św. Jana: „Kto trwa we mnie, a ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić”.

Benedykt XVI rozpoczyna rozważanie, ale po chwili musi przerwać. Ceremoniarze osłaniają go parasolami. Papież uśmiecha się, mówi cicho: „Może poczekajmy chwilę”. Ale kiedy ulewny deszcz przestaje padać, wygłasza już tylko pozdrowienia w kilku językach. Rozpoczyna się adoracja Najświętszego Sakramentu. Cichnie deszcz. Cichnie tłum. Na koniec Benedykt XVI błogosławi zgromadzonych i dziękuje im „za radość i wytrzymałość”. Znowu pada.

W nocy wieje silny wiatr. Rano okazuje się, że spora grupa pielgrzymów nie przyjmie Komunii św. podczas papieskiej Mszy: burza zniszczyła część kaplic, w których przechowywano Najświętszy Sakrament.

Około 9.00 papamobile wjeżdża między sektory. Wciąż docierają nowi pielgrzymi. Niektóre dane mówią nawet o dwóch milionach.

Wedle słów Papieża wiara nie jest „prostą akceptacją zbioru oderwanych prawd”, ale ma prowadzić ku odkrywaniu powołania, być „źródłem wesela i radości”. Ten, kto uwierzył, ma w swoim środowisku „być uczniem i misjonarzem Chrystusa”. Ma także opierać się na wierze innych i być dla nich oparciem w ramach Kościoła, bo „za Jezusem nie można pójść samemu”.

***

Thomas ma 25 lat, pochodzi z Filipin. Otrzymał zaproszenie do grupy, która wraz z Benedyktem XVI będzie się modlić przy ołtarzu głównym. Dzięki wsparciu przyjaciół jeździ na wszystkie ŚDM. Był w Toronto, Kolonii, Sydney. Za każdym razem włącza się w przygotowania w archidiecezji Manili. W dniu spotkania jest głęboko wzruszony: — Mogę tylko dziękować. To w końcu Bóg mnie wybrał, także do tego spotkania z Papieżem. Czekałem na to od lat.

Niewygłoszony fragment rozważań Benedykta XVI, napisanych na sobotnie czuwanie na Cuatro Vientos: „Drodzy przyjaciele, niech żadne nieszczęście was nie paraliżuje! Nie lękajcie się świata ani przyszłości, ani waszej słabości. Pan pozwolił wam żyć w tej chwili dziejowej, aby dzięki waszej wierze Jego imię nadal rozbrzmiewało na całej ziemi”.          

opr. ab/ab


Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: nawrócenie chrzest Hiszpania Madryt Światowe Dni Młodzieży protesty ŚDM Christoph Schoenborn
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W