Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Ewa Kusz, Michał Bardel

Superwizje

Ewa Kusz, psychoterapeutka:
Nie wiem, ilu polskich biskupów i przełożonych zakonnych spotkało się oko w oko z ofiarami nadużyć seksualnych. O zmianie mentalności możemy mówić dopiero wtedy, kiedy zaczniemy słuchać ludzi.

Michał Bardel: Czy hierarchowie polskiego Kościoła są przygotowani do walki z pedofilią?

Ewa Kusz: Ilekroć w tym kontekście używa się słowa „pedofilia”, mam ogromne wątpliwości. Z medycznego punktu widzenia pedofilia to zaburzenie preferencji seksualnej polegające na tym, że obiektem seksualnym jest dziecko, które nie ma jeszcze wykształconych trzeciorzędowych cech płciowych. Natomiast prawo stanowi, że są to akty seksualne skierowane do osób poniżej 15. roku życia.

Tymczasem Kościół mówi o walce z nadużyciami seksualnymi wobec osób poniżej 18. roku życia. Nie jest to bez znaczenia: dysponujemy już badaniami, z których wynika, że chodzi w większości o przypadki efebofilii — czyli kontaktów seksualnych z nastolatkami w późnym okresie dojrzewania — których polskie prawo zasadniczo nie ściga.

Aby jednak na Pana pytanie odpowiedzieć jednoznacznie twierdząco, musielibyśmy uznać polski Kościół hierarchiczny za monolit...

Na poziomie wyznaczania norm mamy chyba prawo oczekiwać spójności.

Na tym poziomie jest oczywiście wola podporządkowania się zaleceniom papieża i Kongregacji Nauki Wiary.

Tylko czy walka z nadużyciami seksualnymi wobec nieletnich nie stanie się działaniem pozorowanym, mającym na celu troskę o wizerunek Kościoła? Najbardziej potrzebna jest chyba zmiana mentalności hierarchów.

Zmiany w mentalności nie następują w jednej chwili. Aby o nich mówić, musielibyśmy dokładnie przyjrzeć się zmianom w diecezjach, zakonach — i to nie tylko w odniesieniu do nadużyć seksualnych. W niektórych miejscach z pewnością znajdziemy nastawienie „na człowieka”, w innych — niestety — na wizerunek Kościoła.

Jak dotąd, za największy problem w podejściu polskiego Episkopatu do problemu uznawano relacje z ofiarami molestowań. W instrukcjach przygotowanych w 2009 r. ta kwestia nie była zbyt dobrze wyeksponowana. Czy dokument z ubiegłego tygodnia coś zmieni?

Jeśli ta kwestia nie zostanie potraktowana zgodnie z wytycznymi Watykanu, to zapewne Konferencja Episkopatu będzie musiała dokument poprawić. Należałoby więc oczekiwać, że kwestia właściwego odniesienia się do ofiary powinna zostać w polskiej instrukcji potraktowana należycie.

Zwracała Pani jednak uwagę na to, że wytyczne z 2009 r. były ogólnikowe, nie wychodziły poza suche normy kanoniczne.

Powiem o tym, o czym wspominał ks. prałat Charles Scicluna z Kongregacji Nauki Wiary, a co doskonale dostrzegam także z perspektywy własnej praktyki psychoterapeutycznej. Nie wiem, ilu polskich biskupów i przełożonych zakonnych spotkało się oko w oko z ofiarami nadużyć seksualnych. Dopóki nie dojdzie do takich spotkań, dopóki nie zacznie się słuchać skrzywdzonych, wczuwać w ich cierpienie, dopóty ofiary będą tylko prawniczym kazusami do rozwiązania. O zmianie mentalności możemy mówić dopiero wtedy, kiedy zaczniemy słuchać ludzi.

Zatem spotkania Benedykta XVI z ofiarami, często lekceważone przez opinię publiczną — bo tylko kwadrans, bo tylko pięć osób, bo tak na pokaz — miały jednak swój głęboki sens?

Jestem o tym przekonana.

Co sądzi Pani o postulacie superwizji dla księży pracujących z dziećmi i młodzieżą, który znalazł się w opublikowanym w poprzednim numerze „Tygodnika” dekalogu walki z pedofilią?

Zgadzam się z tym pomysłem — i to nie tylko w odniesieniu do sprawy nadużyć seksualnych. Spotykając się z kapłanami podczas ich formacji, widzę, jak wielka jest potrzeba takiej superwizji. Do pracy z innym człowiekiem młodzi księża są przygotowani tylko teoretycznie, później pojawiają się pytania i wątpliwości.

Może wyjściem byłoby poszerzenie edukacji seminaryjnej o elementy psychoterapii? Jak dotąd, wielu księży nie traktowało wiedzy psychologicznej jako pomocy, lecz raczej widzieli w niej groźną alternatywę dla praktyki duszpasterskiej.

Rola psychologii w seminariach sprowadza się przede wszystkim do formacji samego księdza — im bardziej będzie świadomy samego siebie, im skuteczniej będzie sobie radził ze swoimi problemami, tym lepiej będzie przygotowany do pomocy innym. Dokumenty Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego, a także adhortacja apostolska Pastores Dabo Vobis, wspominają o konieczności inwestowania w formację ludzką kleryków.

Jeśli porównamy ją z wykształceniem psychoterapeutów, znajdziemy wiele podobieństw. W naszej pracy sama wiedza nie wystarcza — potrzebna jest superwizja. Młodym duchownym taka superwizja bardzo się przyda po święceniach lub praktykach kleryckich. Bo ono musi odnosić się do konkretnych doświadczeń, do praktyki, a nie teorii.

Ustalić dobre prawo to tylko połowa sukcesu. Czy polski Kościół, który sporządził instrukcję na długo przed terminem, będzie równie gorliwy w jej przestrzeganiu?

Po pierwsze, tego typu wytyczne nie są jednocześnie normami proceduralnymi. Mam nadzieję, że szybko pojawią się normy wykonawcze — po to, aby osoby zajmujące się kwestią nadużyć w diecezjach wiedziały, przy pomocy jakich środków mają instrukcję realizować. Czy tak się stanie? Trudno mi powiedzieć.

Po drugie, pozostaje kwestia troski o człowieka. Zarówno o ofiary, jak i sprawców. Jak im pomóc? Abp Michalik mówił w ubiegłym tygodniu, że i w Polsce „są przypadki przeniesienia do stanu świeckiego” kapłanów, którzy dopuścili się pedofilii. Można powiedzieć: to świetnie. Tylko że w ten sposób oni nie przestają zagrażać dzieci i młodzieży.

Ochronimy Kościół,
lecz nie dzieci?

Bez tego nie ochronimy przyszłych ofiar. Trzeba znaleźć sposób, by pomóc oskarżonemu przejść przez cały proces, który przecież wcale nie musi dowieść jego winy. A jeśli jednak tak się stanie, zastanowić się, jak mu pomóc, aby więcej takich czynów nie popełnił.

Jest i trzeci temat — prewencja. Dbałość o nią widać np. w Stanach Zjednoczonych i w krajach niemieckojęzycznych. Chodzi o skupienie się na starannej formacji seminaryjnej oraz na tym, by powołane podczas rzymskiego sympozjum w lutym Centrum Ochrony Dzieci upowszechniało standardy prewencji. Nie tylko w ramach Kościoła — przecież w rodzinach jest znacznie więcej nadużyć seksualnych.

O ile jesteśmy w Polsce w miarę dobrze przygotowani do tego, żeby wypracować skuteczne normy proceduralne, o tyle potrzeba jeszcze sporo czasu, by pozostałe punkty — troskę o człowieka i szeroko pojętą prewencję — odpowiednio zrealizować.

Długa droga przed nami?

Kościoły innych krajów trochę już ją przetarły. Tam, gdzie Kościół naprawdę potrafił skonfrontować się z problemem, zmierzyć ze złem w swoich szeregach, tam też przeżył wielką lekcję pokory.         

Rozmawiał Michał Bardel

EWA KUSZ jest psychoterapeutką, seksuologiem, przewodniczącą Światowej Konferencji Instytutów Świeckich oraz członkiem zespołu Laboratorium Więzi. Uczestniczyła w sympozjum poświęconym walce z pedofilią, zorganizowanym w lutym w Rzymie.

opr. ab/ab


Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: prewencja nadużycia seksualne pedofilia Kościół katolicki w Polsce wizerunek Kościoła afera pedofilska ofiary molestowań superwizje Centrum Ochrony Dzieci
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W