Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Piotr Sikora

Budzenie z dogmatycznej drzemki

Postać Jezusa z Nazaretu fascynuje nie tylko chrześcijan, zwłaszcza, gdy ukazana jest w inny sposób niż ten, do którego przywykliśmy, słuchając kościelnego nauczania. To zainteresowanie powinniśmy potraktować jako wyzwanie.



Filmy podkreślające człowieczeństwo Jezusa i pełne fantastycznych wątków — „Ostatnie kuszenie Chrystusa” czy „Kod Leonarda da Vinci” — obejrzały miliony widzów. Tymczasem nauczanie Kościoła w uproszczonej wersji streszcza się w zdaniu: Jezus to Bóg. A dokładniej — wcielony Syn Boży. A wiemy to stąd, że On sam pouczył o tym Apostołów, potwierdził zaś swoje nauczanie przez cud Zmartwychwstania. Apostołowie, umocnieni przez Ducha Świętego, przekazali tę naukę swoim następcom, ci zaś swoim... i tak dotarła ona aż do nas.

Jest to dość rozpowszechniony obraz, przekazywany przez wiele katechizmów i podręczników apologetyki. Czy jest to jednak obraz adekwatny wobec tego, jak rzeczywiście było? Badania historyczne nad początkami chrześcijaństwa, rozwijane intensywnie od ponad dwustu lat, wskazują, że nie. Niektórzy badacze twierdzą, że naszkicowany wyżej obraz jest całkowicie fałszywy. Inni uważają, że bardzo, bardzo uproszczony — można przyjąć, że jest w pewnym sensie prawdziwy, ale tylko wówczas, gdy dokona się daleko idącej reinterpretacji tego, czym było owo Jezusowe „pouczanie”. Właściwie nikt, kto profesjonalnie zajmuje się historią początków chrześcijaństwa, nie broni bowiem tezy, iż Jezus wprost i explicite powiedział swoim uczniom, że jest wcielonym Bogiem.

Choć chodzi tu o badania i spory z dziedzin takich, jak historia czy egzegeza tekstów literackich, dotyczą one postaci, która sprawia, że waga tych dociekań wykracza daleko poza granice akademickiej humanistyki. Przyjmowane powszechnie przez biblistów konkluzje, rozbijające popularny, katechetyczny obraz Jezusa i początków chrześcijaństwa, nie podważają jedynie pewnej teorii na temat określonego wycinka dziejów — podważają (tak się przynajmniej może wydawać) podstawy fundamentalnego egzystencjalnego zaangażowania chrześcijan.

Prawdopodobnie właśnie dlatego spory toczone przez historyków i egzegetów nie przenikają raczej do duszpasterstwa i popularnego nauczania religii. Wygląda to tak, jakbyśmy się bali, że nauka (choć tym razem nie astronomia i nie biologia) zagrozi naszej wierze. Ignorowanie wyników solidnych badań naukowych nie jest jednak dobrym rozwiązaniem.

O tym, że można i że warto przemyśleć fundamenty swojej wiary także w ich aspekcie historycznym, przekonuje debata, której pierwsza część toczyła się od piątku do niedzieli (6-8 lipca) na portalu didaskalos.pl. Wydarzenie to — jak na Polskę — niezwykłe. Jego organizatorem jest Dariusz Kot, zdeklarowany ateista, ale zainteresowany historyczną postacią Jezusa z Nazaretu. Zaprosił on do rozmowy katolickich księży — uczonych teologów i egzegetów — Artura Malinę, Krzysztofa Paczosa i Grzegorza Strzelczyka. W przyszłym tygodniu (13-15 lipca) dołączyć mają: protestancki biblista, ks. prof. Marek Uglorz, oraz profesorowie Tomasz Polak i Stanisław Obirek.

Pierwszym sukcesem jest sam fakt tej rozmowy. Okazuje się, że można spierać się w sposób zdecydowany, ale zarazem spokojny i wyważony na bardzo delikatne, religijne tematy. Choć — co sama debata pokazała — spór o Jezusa nawet na akademickim poziomie nie może być sporem czysto historycznym. Stanowiska światopoglądowe i egzystencjalne zaangażowanie determinują tu w dużej mierze sposób myślenia, ocenę i interpretację świadectw historycznych, a także współczesnych argumentów. Niemniej odnalezienie wspólnego języka, racjonalna rozmowa i rozpoznanie pewnych wspólnych punktów są, pomimo różnic, możliwe.

A różnice to znaczne. Według Dariusza Kota Jezus uważał siebie tylko za ostatecznego proroka posłanego do samego Izraela i głosił rychłe nadejście Królestwa Bożego; do głowy mu nie przyszło, by równać się z Bogiem, nie zamierzał zakładać żadnej trwałej organizacji religijnej (Kościoła), nie myślał o swojej śmierci w kategoriach zbawczych, nie zapowiadał zmartwychwstania. Chrześcijaństwo, jakie znamy, to „dzieło” zasadniczo Pawła, który był w konflikcie z Dwunastoma — uczniami, którzy Jezusa znali i pamiętali jego nauczanie.

Stanowiska takiego nie podzielają uczestniczący w dyskusji księża. W swoim podejściu, argumentach i konkluzjach różnią się także między sobą. Ich wypowiedzi wskazują jednak, że wiara chrześcijańska jest w stanie wziąć pod uwagę rezultaty badań historycznych. Oczywiście, proces taki „budzi z dogmatycznej drzemki” i zmusza do głębszego przemyślenia podstaw samej wiary.

Wspólna w stanowiskach chrześcijan biorących udział w debacie jest z jednej strony zgoda na pełne „uczłowieczenie” Jezusa — wraz z koniecznością rozwoju Jego ludzkiej świadomości (i samoświadomości). Z drugiej zaś strony, niezgoda na zamknięcie podstaw wiary w przeszłości (jak zamknięte w przeszłości jest życie i nauczanie Jezusa). Ważniejsze jest zwłaszcza doświadczenie spotkania ze Zmartwychwstałym — wydarzenie, które jest dostępne także nam, żyjącym dwadzieścia wieków później. Choć — kolejny wspólny punkt chrześcijańskich uczonych — paschalne doświadczenie nie jest sprzeczne z tym, kim Jezus przed swoją śmiercią był i czego nauczał.

Upraszczam tu oczywiście bardzo bogatą i wielowątkową rozmowę. Tym bardziej że brali w niej udział także internauci — wzbogacając ją o ciekawe wątki i głosy. Rozmowa trwa nadal. Na portalu didaskalos.pl można nadal ją śledzić i włączać się do dyskusji. W najbliższy weekend druga część debaty z udziałem zaproszonych gości. Zapowiada się bardzo ciekawie. 

Śledź dyskusję na temat człowieczeństwa Jezusa na: www.didaskalos.pl


opr. mg/mg




Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: apologetyka historia wiara nauka teologia fundamentalna egzegeza debata Jezus z Nazaretu historyczny Jezus didaskalos
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W