Bł. ks. Jerzy Popiełuszko znany na całym świecie – od Syberii, przez Afrykę do Francji

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko znany jest na całym świecie. Rośnie grono jego czcicieli na Syberii, Wybrzeżu Kości Słoniowej czy we Francji. Kult szerzą osoby, które los zetknął z polskim błogosławionym, jak też te, w których życiu nadzwyczajnie on zainterweniował.

Przygotowując książkę „Nowe cuda bł. ks. Jerzego Popiełuszki”, Milena Kindziuk sięgnęła po historie ludzi, którzy w najbardziej dramatycznych momentach życia doświadczyli łaski za wstawiennictwem ks. J. Popiełuszki. Kilkanaście zaprezentowanych opowieści to dowód na to, jaką moc ma ten skromny, cichy kapłan.

Telefon od ks. Jerzego

Próg Kościoła pw. św. Cyryla i Metodego w Bracku nad Angarą w obwodzie irkuckim Angelika przekroczyła po raz pierwszy w 2008 r. za namową kolegi. Ujęta pięknem liturgii i serdecznym spotkaniem przy herbacie, często tutaj wracała, ale nie miała dość odwagi, by przejść na katolicyzm. Kilka miesięcy później przyszła na pokaz filmu o ks. J. Popiełuszce. Postać kapłana emanującego prawdą i wewnętrzną wolnością wywarła na niej ogromne wrażenie. Pół roku później polski błogosławiony przypomniał o sobie w bardzo dramatycznej dla jej rodziny chwili.

Pewnej nocy zadzwoniła do niej bratowa, mówiąc, że z jej mężem dzieje się coś niezrozumiałego: krzyczy o dżihadzie, zabijaniu niewiernych, grozi śmiercią jej rodzicom. Angelika wiedziała, że brat może te pogróżki spełnić, bo związał się z jedną z sekt muzułmańskich, zadzwoniła więc po taksówkę i zaczęła go szukać. Bez skutku. W telefonie słyszała tylko: „abonent niedostępny”. Wtedy wezwała na pomoc ks. Jerzego. Kilka minut później ponownie wybrała numer brata. Odebrał i przytłumionym głosem powiedział, że jest u kolegi. Kiedy zapukała do drzwi, nawet nie chcieli słuchać, jak go znalazła - bo telefon był roztrzaskany. Zawiozła brata do rodzinnego domu, w którym zeszły z niego cała złość i napięcie. Niczego później nie pamiętał. Mimo że nie uwierzył opowieści siostry o modlitwie do ks. Jerzego i telefonie, który nie miał prawa zadzwonić, Angelika była przekonana, że pomógł jej ks. Jerzy. Przyjęła wiarę katolicką. Ma pewność, że ksiądz z Polski sprawił dwa cuda: ocalił jej brata i dokonał jej nawrócenia.

Stanął w drzwiach chaty nocą

Ks. Thierry Niodgo z Wybrzeża Kości Słoniowej zetknął się z ks. Popiełuszką w 2016 r. w Paryżu za sprawą Małgorzaty i Gillesa Lemaître, polsko-francuskiego małżeństwa. Historia ks. Jerzego bardzo go poruszyła. Zanim wrócił do Afryki, Gilles i Małgorzata zaprosili go do Polski. W 2019 r. ks. Thierry miał okazję modlić się przy grobie ks. Popiełuszki. Z Polski wyjeżdżał z relikwiami błogosławionego. Początkowo umieszczone zostały w Kościele św. Ambrożego w Abidżanie i już wkrótce zaczęły pojawiać się informacje o łaskach otrzymanych za wstawiennictwem polskiego kapłana: uzdrowieniach, nawróceniach, pojednaniach w rodzinie.

W 2020 r. ks. Thierry został proboszczem parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Ahoutouè. Zaprosił wiernych do kaplicy w La Mè, gdzie wystawił relikwie męczennika z Polski, a po zakończonej modlitwie rozdał obrazki z ks. Jerzym, prosząc, by ludzie powierzali mu swoje trudne sprawy. Jedna z parafianek zaniosła obrazek Agbie, której córeczka, Ella, leżała sparaliżowana w śpiączce. Agba włożyła go dziecku pod głowę i zaczęła się modlić. Jak relacjonowała później, nocą, gdy spała na macie obok łóżka córki, drzwi do chaty nagle się otworzyły. Kobieta zobaczyła w nich ks. Jerzego w czarnej sutannie. Spojrzał na nią, nic nie mówiąc, podszedł do Elli, podnosił i zginał po kolei jej ręce i nogi, po czym wyszedł. Ella rano wybudziła się ze śpiączki, ale nadal nie była w stanie się ruszyć. Agba poszła opowiedzieć o wszystkim ks. Thierry’emu. Gdy po powrocie do domu zobaczyła, że stan dziecka nie poprawił się, jak się spodziewała, zaczęła rozpaczać tak mocno, że sąsiedzi zabrali ją do szpitala. Jednak pod jej nieobecność Ella nagle głośno kichnęła, poderwała się i wstała. Paraliż ustąpił, dziewczynka zaczęła mówić i chodzić.

W dniu swoich urodzin

14 września 2012 r. przy łóżku nieprzytomnego 56-letniego Françoisa Audelana stanął kapelan szpitala ks. Bernard Brien. Żona Françoisa zaczęła mu opowiadać, że mąż umiera z powodu bardzo złośliwej postaci białaczki, na którą zachorował kilka miesięcy wcześniej. Udzielając umierającemu sakramentu namaszczenia chorych, ks. Bernard spojrzał na obrazek ks. Popiełuszki, który miał w księdze liturgicznej; do polskiego męczennika żywił szczególne nabożeństwo m.in. z racji tego, że obaj urodzili się tego samego dnia. Uświadomił sobie w tym momencie, że to dzień urodzin ks. Jerzego. Odczytał więc modlitwę umieszczoną na odwrocie obrazka i dodał: „Księże Jerzy, dziś twoje urodziny. Jeżeli możesz coś zrobić, to właśnie dziś. A zatem, pomóż!”. Gdy wyszedł z sali, François - ku zdumieniu żony - niespodziewanie otworzył oczy i zapytał: „gdzie jestem?”. W nocy próbował wstać z łóżka, ale nie pozwoliły mu na to osłabione mięśnie. Nad ranem doszedł jednak do łazienki, wykąpał się i ogolił. Zaczął chodzić. Lekarze stwierdzili całkowitą remisję choroby - mimo że F. Audelan nie przyjmował żadnych leków poza środkami przeciwbólowymi. Osiem miesięcy później cudownie uzdrowiony Francuz opowiedział swojemu biskupowi o tym, co się stało i wysłał pismo do Polski. Jego przypadek stał się podstawą rozpoczęcia procesu kanonizacyjnego bł. ks. J. Popiełuszki.

Cud większy od uzdrowienia

PYTAMY dr Milenę Kindziuk, autorkę książki „Nowe cuda bł. ks. Jerzego Popiełuszki”.

Skąd wiadomo o sile wstawiennictwa bł. ks. J. Popiełuszki i jego pomocy tym, którzy go o nią proszą?

Relacje osób przekonanych, że doświadczyły cudownego uzdrowienia lub nadzwyczajnej łaski od lat gromadzone są w Ośrodku Dokumentacji Życia i Kultu Błogosławionego Jerzego Popiełuszki w Warszawie. Świadectwa napływały nie tylko z Polski, ale i całej Europy, obu Ameryk i Azji. W latach 80 i 90 XX w. spisywano je najczęściej odręcznie, nadsyłano pocztą tradycyjną, niektórzy specjalnie przyjeżdżali w tym celu do Warszawy. Po 2000 r. coraz więcej zgłoszeń zaczęło napływać drogą elektroniczną.

Kto zajmował się zbieraniem, analizą i opracowywaniem tych świadectw?

Czuwała nad tym Katarzyna Soborak, kierownik ośrodka i notariusz w procesie beatyfikacyjnym ks. Popiełuszki. Często na podstawie rozmów z osobami deklarującymi doznanie łaski lub uzdrowienia sama sporządzała notatki, weryfikowała złożoną dokumentację medyczną, prosiła o uzupełnienie brakujących informacji. Kiedy relacji zaczęło przybywać, trzeba było zacząć je porządkować. K. Soborak wraz z Zofią Grzelczyk i Haliną Panas, które tak jak ona pracowały jako wolontariuszki, zewidencjonowała zgromadzone materiały, co później dało podstawę do rozwoju struktur Archiwum Księdza Popiełuszki. W 2011 r. kard. Kazimierz Nycz przekształcił archiwum w Ośrodek Dokumentacji Życia i Kultu Błogosławionego Jerzego Popiełuszki, który do dziś pełni funkcję centralnego repozytorium świadectw doznanych łask i cudownych uzdrowień.

Ile świadectw nadzwyczajnej interwencji bł. ks. J. Popiełuszki znamy?

W ośrodku zostało ich odnotowanych ponad 600. Myślę, że jest ich znacznie więcej, ponieważ zgłaszana jest tylko część. Nie wszyscy, którzy doświadczyli szczególnej pomocy ks. Jerzego, chcą o tym mówić publicznie. Niektórzy nie czują takiej potrzeby, z kolei inni wolą nie odsłaniać swego serca, uznając, że życie duchowe to przestrzeń bardzo intymna. Zapewne są też takie osoby, które nie potrafią nazwać tego, co ich spotkało, jak też takie, które po prostu nie wiedzą, komu i gdzie należałoby zgłosić doznane uzdrowienie.

Czy wybierając do książki przykłady cudów, kierowała się Pani ich spektakularnością?

Zależało mi na tym, by pokazać, że ks. Jerzy cały czas działa, tzn. ratuje i prowadzi ludzi do spotkania z żywym Bogiem. Bo każdy cud trzeba nie tylko przyjąć, ale też rozpoznać i właściwie odczytać w perspektywie Bożych zamiarów. Jego najgłębszy sens odsłania się dopiero wówczas, gdy skutkuje nawróceniem, umocnieniem wiary, wdzięcznością i wewnętrzną przemianą. Św. Jan Paweł II pisał, że istnieje cud większy od cudu uzdrowienia. To dobro zbawcze, które niesie Chrystus.

Historie, o których opowiadam w książce, mnie samej nie przestają zadziwiać i poruszać. Pokazują to, co dla wielu stało się doświadczeniem granicznym: za uzdrowieniem ciała poszła przemiana dokonująca się głęboko w sercu.

Źródło: Echo Katolickie 25/2026

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..