Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

S. Alina Merdas, RSCJ

CZAS NASYCONY

Debata "Tygodnika": rekolekcje szkolne

Nie uczę już w szkole, ale kiedy uczyłam (języka polskiego w liceum mego Zgromadzenia), miałam, jako wychowawczyni jednej z klas, dodatkową godzinę katechezy obok obowiązkowej, prowadzonej przez kapłana. Nie krępowana żadnym programem, układałam go zawsze pod kątem potrzeb moich uczennic. Pamiętam, jakich odkryć mnie i moim wychowankom dostarczył rok poświęcony analizie językowej tekstu Ordo missae. Ile rzeczy moje uczennice nie wiedziały i nie rozumiały, i jakie wspaniałe nasuwały się tematy do dyskusji! Kiedyś zawiozłam klasę maturalną na Tydzień Eklozjologiczny na KUL. Te cztery dni dały więcej niż całoroczna katecheza. To był, jak mówią Francuzi, temps fort, "czas nasycony". I takim "nasyconym czasem" winny być szkolne rekolekcje, okres pozwalający na zatrzymanie się w ciszy i na refleksję, rzeczy bardzo trudne, niemal niedostępne współczesnej, rozkojarzonej umysłowości.

Druga sprawa to wrażliwość na język, na piękno języka. Biblia powinna zachwycać tym, co przekazuje, ale to jest nieodłączne od tego, j a k przekazuje. Dlatego proponowałabym również "rekolekcje z literaturą" dla młodzieży szkół średnich (także studentów), polegające na wychodzeniu od analizy estetycznej pięknego tekstu poetyckiego (mamy ich sporo w polskiej poezji), prowadzącej do określonego tekstu biblijnego.

Z tych wszystkich względów proponowałabym rekolekcje w szkole. Rzucam projekt. Każdy pedagog zrozumie jego wychowawcze aspekty i chwyty, i nada swoisty, odpowiedni, zależny od własnych warunków, kształt.

Rekolekcje odbywają się na terenie szkoły. Wspólnymi siłami urządzają je dyrekcja, kapłan prowadzący rekolekcje, katecheci i katechetki, wychowawcy klas, jak i dobrowolnie już włączający się w to dzieło inni nauczyciele. Aula czy sala gimnastyczna zostaje zamieniona w kaplicę, urządzoną wspólnie z uczniami. Na korytarzach i w klasach odpowiednie, według gustów dzieci i młodzieży, dekoracje. Jeśli budynek jest zradiofonizowany, podczas przerw odpowiednia muzyka, wyciszająca, skupiająca; jeśli nie – przynajmniej muzyka na głównym korytarzu czy na klatce schodowej. Trzeba próbować nauczyć, jak smakuje cisza. Nie pamiętam, czy to o. Jan Góra, czy też jego poprzednik, doprowadził do tego, że poznańska młodzież szkół średnich przez cały adwent przychodziła o godz. 6 na roraty i śpiewała chorał gregoriański. Naprawdę i dziś wszystko jest możliwe.

Ministerstwo ofiarowuje trzy wolne dni. Proponuję wykorzystać je następująco: cztery razy po pół dnia i trzeci cały dzień. Od poniedziałku do czwartku włącznie trzy pierwsze godziny lekcyjne, od godz. 8. do 10.30. Potem przerwa i drugie śniadanie. Uczniowie, którzy nie biorą udziału w rekolekcjach, wracają do domu lub pozostają w szkolnej świetlicy, w której czuwa ktoś z nauczycieli. O godz. 11 pierwsze rekolekcyjne spotkanie, wprowadzające, wytwarzające klimat (grupami czy klasami, gdy szkoła bardzo duża). Jakiś tekst, śpiewy, przygotowanie liturgii. 11.40 – przerwa, 11.50 – zasadnicza konferencja rekolekcyjna, 12.30 – przerwa, 12.45 – Msza święta z homilią (z wszystkimi możliwościami) i z całym splendorem posoborowej liturgii. Na powrót do domu o 14 przygotowane do wypożyczenia książki i kasety. Tak przez trzy dni. W czwartek o 11 wspólna celebracja przygotowująca do sakramentu pokuty, a potem sakrament pojednania, cicha modlitwa osobista, filmy dla tych, którzy już się wyspowiadali i czekają na Mszę (nie tylko ściśle o tematyce religijnej, dla dzieci np. "Kroniki Narnii"), przygotowanie oprawy liturgicznej mszy św. na zakończenie. W piątek dzień wolny od porannych lekcji, wielkie święto, wielka Msza św. np. o godz. 9 zakończona agapą. Potem jeszcze wciągnięcie młodzieży w sprzątanie, przywrócenie szkole jej wyglądu i przygotowanie na poniedziałkowe zajęcia.

Myślę, że poza tymi ogólnymi, wspólnymi rekolekcjami w szkole, należałoby organizować w wielkopostne weekendy, a także poza okresem Wielkiego Postu, dla poszczególnych klas czy grup wyjazdy "na pustynię", "do oazy" (nazwy winny być atrakcyjne), na prawdziwy dzień skupienia – gdzieś blisko, by nie tracić zbyt dużo czasu na dojazd albo by właśnie dojść tam pieszo, być "w drodze", wędrować w trudzie. A powrócić już w nastroju wspaniałej eskapady.

Podejmując temat rekolekcji szkolnych, tak ważnych w procesie religijnego wychowania, chciałabym jeszcze wyrazić własną opinię na temat katechezy w szkołach. Jestem przekonana, że w szkole winny mieć miejsce lekcje religii przeznaczone na przekazywanie religijnej wiedzy, wiadomości dotyczących Biblii, liturgii i sakramentów, historii Kościoła, dogmatyki, etyki, religioznawstwa porównawczego. Jest niemożliwe, tak dla dziecka, jak i dla młodego człowieka, przeżywanie na lekcjach katechezy prawdy o Bogu i otwieranie się na Jego miłość, jeśli na poprzedniej lekcji otrzymał dwóję, a teraz drży przed zapowiedzianym na następną lekcję sprawdzianem. Przygotowanie do sakramentów winno mieć miejsce w parafii. To tam poprzez różne grupy i organizacje dla dzieci i młodzieży można skutecznie wychowywać religijnie. W ten sposób młode pokolenie wrasta w parafię, a parafia się ożywia. Przede wszystkim zaś wyrabia to poczucie wspólnoty, uczy odpowiedzialności i zaangażowania, cech tak rzadkich u starszego pokolenia, a decydujących o autentycznym chrześcijaństwie.


opr. ab/ab



---
Copyright © by Tygodnik Powszechny 8/2587

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: młodzież szkoła Wielki Post religia rekolekcje język katecheta
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W