31 grudnia przypadła kolejna rocznica śmierci Benedykta XVI – papieża, którego głos nie zamilkł wraz z odejściem, lecz wciąż rozbrzmiewa w Kościele i w świecie. W czasach, gdy coraz trudniej o ciszę, skupienie i pogłębioną refleksję, jego słowa wracają z nową aktualnością. Nie są krzykiem ani polemiką, lecz zaproszeniem do spotkania z prawdą, która rodzi się w modlitwie, rozumie i wierze.
Wyrazem tego powrotu jest książka „Pan trzyma nas za rękę” — zbiór niepublikowanych dotąd homilii Benedykta XVI z lat 2005–2017, wygłaszanych podczas prywatnych Mszy Świętych. To teksty, które przez lata pozostawały znane jedynie najbliższym współpracownikom papieża, a dziś stają się duchowym testamentem.
Słowa rodzące się w ciszy
Homilie zawarte w książce nie były przeznaczone dla tłumów ani medialnych transmisji. Benedykt XVI głosił je do kilku osób, sekretarzy, sióstr zakonnych, przyjaciół.
Jak wspomina arcybiskup Georg Gänswein, papież „nigdy nie przestał być kapłanem głoszącym Ewangelię”, także po rezygnacji z urzędu przygotowywał homilie z tą samą gorliwością, co w czasach pontyfikatu.
Te przygotowania były formą modlitwy: uważna lektura Pisma Świętego, notatki, rozważania, skupienie. Dzięki temu homilie Benedykta nie mają charakteru akademickiego wykładu. Są słowem człowieka wiary — prostym, a zarazem głębokim; zakorzenionym w Ewangelii i codziennym doświadczeniu Kościoła.
Duchowy testament papieża
Nagrania homilii zachowały siostry z Memores Domini, przeczuwając ich wyjątkową wartość. Po śmierci Benedykta XVI materiały trafiły do arcybiskupa Gänsweina, a następnie do Fundacji Ratzingera i Libreria Editrice Vaticana. Z ponad 130 homilii wybrano te, które najpełniej oddają duchową drogę Josepha Ratzingera, jego pokorę, wewnętrzny pokój i konsekwencję w głoszeniu Chrystusa.
Książka „Pan trzyma nas za rękę” jest więc nie tylko zbiorem kazań, ale zapisem żywej relacji z Bogiem. To świadectwo wiary przeżywanej w ciszy, bez potrzeby uzasadniania jej siłą czy emocją.
Głos, który nie traci aktualności
Choć homilie Benedykta XVI powstawały w konkretnych okolicznościach liturgicznych, ich przesłanie pozostaje zadziwiająco aktualne. Papież przypomina, że chrześcijaństwo nie jest zamknięciem się w przeszłości ani oczekiwaniem na odległą przyszłość, lecz spotkaniem z Bogiem obecnym „tu i teraz”. Wiara, jak pokazują te teksty, nie rodzi się z lęku ani przymusu, ale z przekonania, że prawda ma moc przekonywania.
Benedykt XVI konsekwentnie ukazywał Chrystusa jako Tego, który nie triumfuje nad człowiekiem przemocą, lecz przychodzi z cichością i cierpliwością. To przesłanie szczególnie ważne dziś, gdy wielu doświadcza zagubienia, niepokoju i duchowego zmęczenia.
Dlaczego warto wracać do Benedykta XVI
W rocznicę jego śmierci powrót do myśli Benedykta XVI nie jest gestem nostalgii, lecz świadomym wyborem. Jego homilie uczą uważności, wewnętrznej dyscypliny i zaufania Bogu. Pokazują, że chrześcijaństwo potrzebuje nie uproszczeń, lecz pogłębienia; nie hałasu, lecz ciszy.
Jak pisze we wstępie do książki ks. prof. Robert Skrzypczak, z tych tekstów można wydobyć „życiodajną radość Dobrej Nowiny”. To radość cicha, ale trwała taka, która rodzi się z przekonania, że nawet w najbardziej niepewnych czasach „Pan trzyma nas za rękę”.

Źródło: Wydawnictwo Esprit