Zakupy online, trading i inwestowanie w kryptowaluty coraz częściej przestają być niewinną rozrywką. Psychoterapeuci alarmują, że część cyfrowych aktywności zaczyna działać na mózg podobnie jak hazard. Problem dotyczy nie tylko pieniędzy, ale także emocji, samotności i potrzeby szybkiej ulgi.
Jeszcze kilka lat temu o uzależnieniach behawioralnych mówiono głównie w kontekście hazardu czy pracoholizmu. Dziś specjaliści coraz częściej zwracają uwagę na nowe formy kompulsywnych zachowań związanych z technologią. Wśród nich są e-zakupy, obsesyjne śledzenie giełd, trading oraz inwestowanie w kryptowaluty.
Eksperci podkreślają, że same zakupy internetowe czy inwestowanie nie są niczym złym. Problem zaczyna się wtedy, gdy aktywność staje się sposobem radzenia sobie z napięciem, stresem albo pustką emocjonalną. W praktyce terapeutycznej pojawiają się osoby, które przyznają, że nie potrafią przestać sprawdzać aplikacji inwestycyjnych lub codziennie kupują rzeczy, których wcale nie potrzebują.
Psychologowie wskazują, że współczesny świat wyjątkowo sprzyja takim mechanizmom. Smartfon daje natychmiastowy dostęp do sklepów, platform inwestycyjnych i mediów społecznościowych. Wszystko działa przez całą dobę. Impuls można zrealizować w kilka sekund.
Nie bez znaczenia pozostaje także sposób działania cyfrowych platform. Powiadomienia o promocjach, alerty cenowe czy komunikaty o „ostatniej sztuce” nieustannie podtrzymują napięcie i zachęcają do kolejnej aktywności. Mechanizm przypomina działanie hazardu, nagroda pojawia się nieregularnie, ale właśnie ta nieprzewidywalność silnie pobudza układ dopaminowy odpowiedzialny za poczucie satysfakcji.
Coraz częściej problem zaczyna dotyczyć także młodych ludzi. Internet promuje obraz szybkiego sukcesu finansowego, łatwego zarabiania i życia bez ograniczeń. Influencerzy pokazują luksus, drogie samochody i błyskawiczne zyski z inwestycji. W praktyce wiele osób wpada w spiralę napięcia, strat finansowych i poczucia winy.
Specjaliści zwracają uwagę, że charakterystycznym sygnałem ostrzegawczym jest utrata kontroli. Osoba planuje poświęcić kilka minut na sprawdzenie kursów lub ofert zakupowych, a kończy na wielogodzinnym śledzeniu aplikacji. Pojawia się ukrywanie wydatków przed rodziną, korzystanie z płatności odroczonych i coraz większe problemy finansowe. Jednocześnie trudno przerwać zachowanie mimo narastających konsekwencji.
W środowiskach terapeutycznych coraz częściej mówi się też o emocjonalnym tle nowych uzależnień. Dla części osób zakupy lub inwestowanie stają się próbą odreagowania samotności, lęku czy frustracji. Krótkotrwała poprawa nastroju szybko jednak mija, a napięcie wraca ze zdwojoną siłą.
Problem komplikuje fakt, że wiele z tych zachowań jest społecznie akceptowanych. Inwestowanie uchodzi za przejaw zaradności, a zakupy internetowe są dziś codziennością. Granica między zwykłą aktywnością a uzależnieniem staje się przez to coraz mniej widoczna.
Specjaliści podkreślają, że pierwszym krokiem powinno być uczciwe postawienie sobie kilku pytań: czy potrafię przestać, czy tracę nad tym kontrolę i czy moje życie nie zaczyna kręcić się wyłącznie wokół tej aktywności. Jeśli pojawia się napięcie, ukrywanie problemu lub pogarszające się relacje z bliskimi, warto poszukać profesjonalnego wsparcia.
Coraz więcej terapeutów alarmuje, że cyfrowe uzależnienia mogą stać się jednym z najpoważniejszych wyzwań społecznych najbliższych lat. Tym bardziej że telefon dla wielu osób przestał być jedynie narzędziem komunikacji. Stał się miejscem ucieczki od rzeczywistości.
Źródło: medonet.pl