Utwory zebrane ks. Jana Twardowskiego. Tom XI – słowo wstępne

O książce

Utwory zebrane ks. Jana Twardowskiego. Tom XI – słowo wstępne

Kilka słów na początku

Nie ma człowieka, który nie spotkałby się z krzyżem, krzyżem Chrystusa, krzyżem własnym. Czy wie, że spotkał źródło życia? Może ugina się pod ciężarem gniotącego jarzma, zbyt ciężkiego, by unieść je samemu?

Rozważania tajemnic Drogi Krzyżowej są zaproszeniem do spotkań: z samym sobą, z własną samotnością i cierpieniem, z ludźmi, ale przede wszystkim z Jezusem, który na najtrudniejszej Drodze swojego życia obdarza nas miłością w najpełniejszym wymiarze.

Ksiądz Jan Twardowski od kilkudziesięciu lat odprawia nabożeństwa Drogi Krzyżowej w kościele Sióstr Wizytek w Warszawie. W każdy piątek Wielkiego Postu staje przy kolejnych stacjach z pytaniami, refleksjami, modlitwami, jakie rodzą się w sercach wszystkich zaproszonych do odbycia tej najtrudniejszej drogi Chrystusa. Jak sam wyznaje, ośmiela się odejść od schematu odprawiania Drogi Krzyżowej. Proponuje inne spojrzenie, inne wejrzenie w siebie. Oddane do rąk Czytelników autoryzowane rozważania są próbą wyjścia poza przyjętą konwencję. Poszczególne stacje nie noszą kolejnych numerów, ale tytuły, same zaś rozważania często więcej mówią o miłości niż o cierpieniu. Są zatrzymaniem się nad pytaniem dlaczego Jezus cierpiał, pokazaniem, że Droga Krzyżowa nie jest wypełniona tylko cierpieniem, ale miłością do nas, miłością tak wielką, że umiała aż tak cierpieć. Ks. Twardowski uświadamia nam, że Jezus z jednej strony nadał sens temu, co po ludzku absurdalne, z drugiej - stale ubogaca człowieka darem wiary, aby i on przyjął tajemnicę cierpienia i śmierci, miłości mimo bólu, aby odkrył sens tego, co może mu się wydawać sensu pozbawione.

Tomasz a Kempis w Naśladowaniu Chrystusa zapisał: „Kiedy już dojdziesz do tego, że utrapienie stanie ci się słodkie i polubisz je dla Chrystusa, wiedz, że dzieje się z tobą dobrze, bo znalazłeś raj na ziemi. Dopóki ciężko ci cierpieć i starasz się przed krzyżem uciec - źle z tobą; lęk przed cierpieniem wszędzie za tobą pójdzie". Przy tajemnicy każdej stacji Drogi Krzyżowej Jezus zdaje się błagać człowieka, by się nie bał i zawsze pamiętał, że naśladowanie jest niczym innym, jak wiernością, podążaniem po śladach pozostawionych przez tego, który szedł pierwszy. To Chrystus szedł pierwszy i jako Bóg zdecydował się przeżyć całą ludzką egzystencję z jej najtrudniejszymi doświadczeniami, samotnością, tęsknotą, cierpieniem, ofiarą. Wszedł w czas i przez to uświęcił ludzki czas, czas, który w życiu człowieka wypełniony jest i radością, i cierpieniem. Uświadomił, że radość może być zarówno drogą do zbawienia, jak i do przegranej; podobnie cierpienie może stać się drogą i do zbawienia, i do przegranej. Stale pyta jak chcemy przeżyć daną nam radość i zadane cierpienie. Odpowiedzią na pytanie „jak" jest nasze trwanie w Chrystusie, który poprzez tajemnicę wcielenia uświęcił nasze ludzkie ograniczenia, radości i kłopoty. Z niezrozumiałego w oczach człowieka cierpienia uczynił drogę do zmartwychwstania. Po ludzku poniósł klęskę, która ostatecznie okazała się zwycięstwem.

Czytelnik wierszy ks. Twardowskiego w zebranych tu rozważaniach bez trudu odnajdzie podobny klimat, świadectwa tej samej wrażliwości autora, który wciąż wyłuskuje ewangeliczne paradoksy, jako jedyną drogę nie tyle do zrozumienia, ile zbliżenia się do Tajemnicy: krzyż nie jest znakiem hańby i cierpienia, ale jest znakiem miłości, cierpienie nie jest nieszczęściem, ale doświadczeniem, które ma nam pomóc w dojrzewaniu, słabość jest siłą, śmierć nie kończy życia, ale jest jego początkiem, jest spotkaniem z Bogiem. Na Drodze Krzyżowej mimo bólu i dramatu można nawet przeżyć chwile radości ze spotkania z Matką, nieoczekiwanym przyjacielem, pomocną Weroniką. W tajemnicach bolesnych zawiera się radość, płynąca z wypełnienia do końca powołania, kiedy można było Ojcu powiedzieć: wykonałem wszystko, spełniłem to, co chciałeś, w taki sposób, w jaki chciałeś i tak długo, jak chciałeś: „Nic Mnie od Ciebie nie oderwało, ani ludzka złość, ani nogi, które słabły i upadały, ani ręce, które mdlały, ani serce, które przebito żelazem", ani myśl natrętna, że jest coś okrutnego w Bożym świecie. Radość z wierności do końca; człowiek potrafił kochać Boga i ludzi do końca, w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie do końca. Radość dla nas, bo Jezus nas zbawił, to znaczy uratował od rozpaczy. Przekazał tajemnicę mocy zranionej, doświadczonej miłości, nauczył jak czerpać ze skarbu cierpienia, zrodzonego z ducha miłości.

W zebranych tu tekstach odnajdziemy - znane już wcześniej z wierszy - próby odświeżania języka, jak sam autor nazywa niektóre choćby określenia, odnoszące się do spotkanych na Drodze Krzyżowej osób: Piłat „z brudną raną", Matka Boża - „podarunek od samego Boga", Cyrenejczyk - „obgadany anioł", Weronika - „urodzona z ludzkiej tęsknoty", „biegnąca drogą krzyża", niewiasty - „gaduły na drodze". W języku księdza każde spotkanie jest „przypadkiem starannie przygotowanym", chusta Weroniki - „pierwszym prymicyjnym obrazkiem", krzyż - „kartą wstępu do nieba", grób -„ostatnim mieszkaniem na ziemi".

Część rozważań przynosi świadomie powtarzane przy każdej stacji słowa, które obecne na całej drodze towarzyszą bezustannie idącemu nią człowiekowi i są dlań oparciem, zapadają w serce i pamięć, stając się cierpliwą modlitwą.

Kolejność rozważań nie jest przypadkowa: początkowe mówią o wydarzeniach „wtedy", dalsze - łączą perspektywę „wtedy" z rzeczywistością „teraz", końcowe mówią o naszym ludzkim „teraz" w odniesieniu do Drogi Krzyżowej Chrystusa. Ma to uzmysłowić nam, jak bardzo tamte wydarzenia nadały sens wszystkim obecnym i kalendarzowy czas nie odgrywa tu żadnej roli. Taki porządek zbioru nie narzuca jednak lektury tekstów w sposób ciągły. Osobisty dialog z Jezusem można przeżyć sięgając po dowolnie wybrane rozważania.

Spotkania na Drodze Krzyżowej są także spotkaniami z Ziemią, która była świadkiem miłości do końca.

Dla człowieka wiary Ziemia Święta jest zawsze ziemią tamtego czasu, powrotem do źródeł. Stąd też znalazły się w zbiorze rozważania związane z miejscami biblijnymi. Kiedy dane nam stanąć na nich własnymi stopami, doświadczamy mocy żywej Ewangelii. Miejsca te wyzwalają w człowieku, może dotąd nienazwane, pragnienia czystości, świętości, Boga, ożywiają tęsknoty, które wyznaczają drogę do zbawienia. Jednocześnie zapraszają do życia Jego życiem na pielgrzymiej drodze, jaką nam wyznaczył, i uwrażliwiają na to, abyśmy w tym, co robimy, szukali przede wszystkim Jego, pamiętając, że kto szuka tylko siebie - nie znajdzie ani siebie, ani Boga, a kto szuka Boga - znajdzie i Boga, i siebie. Znajdzie przy tym przyjaciela, a spotkanie z nim stanie się darem, który zmieni nas i wyzwoli dobro.

Bóg pragnie być obecny w życiu każdego człowieka. Stale puka do naszych serc i czeka. Jest spragniony naszej miłości, nawet tej zranionej („twej miłości zranionej Bóg łaknie jak chleba", z wiersza Nieszczęście nie - nieszczęście). Bóg obdarzył nas wolną wolą, która jest niczym innym, jak zadaniem sobie pytania: kocham czy nie? Wolna wola jest pytaniem o miłość. Czy chcę dobrowolnie podjąć trud w imię miłości? Czy chcę pamiętać, że miłość jest wyjściem poza siebie, zapomnieniem o sobie („zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz", z wiersza Kiedy mówisz). Czy porwie mnie zapewnienie: nie bój się stracić - kochając nigdy nie tracisz? Czasem odczuwamy strach przed miłością. Obawiamy się, że kochając będziemy bezradni, słabi, bezbronni. „Bojąc się miłości - boimy się iść z Jezusem, który kochając i karmiąc wszystkich Chlebem, właśnie stał się bezradny, słaby, bezbronny", mówi autor rozważania Nie o samym sobie. „Nie bój się kochać jeśli tylko wierzysz", dopowiada w wierszu Nie bój się.

Spotkania na Drodze Krzyżowej zapraszają do wspólnej wędrówki z Jezusem w każdym, nawet tym najtrudniejszym, momencie życia, bez lęku, w poczuciu bezpieczeństwa, z pełnym zaufaniem nawet wtedy, kiedy plany Boże są trudne do zrozumienia: „Jeśli nie wiesz dokąd iść / sama cię droga poprowadzi" (z wiersza Jak się nazywa}. Jedynie dzięki wierze można w krzyżu dostrzec nie martwe drewno, ale drzewo życia, które wciąż rodzi owoce dobra i miłości, a jego soki są źródłem życia i nadziei na odrodzenie. Jezus stale i cierpliwie, delikatnie, w poszanowaniu naszej wolności, z miłością zapewnia, że droga przebyta z Nim jest drogą ku wolności i zbawieniu: „Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36}.

Fragment książki „Utwory Zebrane ks. Jana Twardowskiego. Tom XI”

opr. MK/PO

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama