„Rzecznik praw ucznia to paraliż pracy szkoły”. Dr Hanna Dobrowolska liczy na weto

„Powołanie rzecznika praw ucznia osłabia radykalnie pozycję nauczyciela i kadry oświatowej. MEN chce jeszcze bardziej skonfliktować środowisko szkolne” – mówi dr Hanna Dobrowolska, koordynator Koalicji na Rzecz Obrony Polskiej Szkoły. Nowelizacja prawa oświatowego czeka na podpis lub weto prezydenta Karola Nawrockiego.

Uchwalona przez parlament nowelizacja tworzy urząd rzecznika praw ucznia. Ma on mieć duże uprawnienia; takie, jakie obecnie ma Rzecznik Praw Dziecka, kuratoria oświaty oraz dyrektorzy szkół. Chodzi m.in. o przyjmowanie skarg na nauczycieli. Rzecznicy mają być powoływani i nadzorowani przez ministra lub organy samorządowe. Krajowy rzecznik ma zacząć pracę już 1 września. Później mają być powoływani rzecznicy wojewódzcy, a także szkolni – w każdej placówce.

Przeciwko tworzeniu takiej instytucji protestuje oświatowa „Solidarność”, Związek Nauczycielstwa Polskiego oraz Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty, czyli stowarzyszenie dyrektorów. Protestuje także KROPS.

„Wszyscy gremialnie podnoszą całą listę zarzutów do pomysłu minister Nowackiej i wprost, albo w bardziej zakamuflowany sposób, apelują o weto prezydenta”

– podkreśla dr Hanna Dobrowolska w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Jak zaznacza, projekt zawiera wiele błędów, więc nie nadaje się do poprawy, a jedynie do odrzucenia.

Wprowadzanie konfliktu do szkoły

„Nauczyciele i dyrektorzy są zgodni, że dwa stanowiska rzeczników (praw dziecka i praw obywatelskich – red.) całkowicie wyczerpują pulę możliwości pomocy uczniom – zauważa dr Dobrowolska. – Poza tym powołanie rzecznika praw ucznia (…) osłabia radykalnie pozycję nauczyciela i kadry oświatowej. I to jest intencją tych zapisów. Stąd ten wspólny front przeciwko nowelizacji. MEN chce jeszcze bardziej skonfliktować środowisko szkolne. Zawarte w nowelizacji zapisy stawiają na ostrzu noża bardzo wiele sytuacji codziennych, które do tej pory były wyjaśniane, poddawane wspólnej rozmowie i namysłowi na terenie szkół przez wszystkie podmioty zaangażowane w życie szkolne. I zawsze to wspólne działanie było zakorzenione w pewnym systemie wartości, w etyce, w umiejętności wychodzenia naprzeciw sobie”.

Machina wchodzi do szkoły

W efekcie tego do szkoły, jak tłumaczy Dobrowolska, wchodzi biurokracja.

„Chodzi o to, żeby już od małego zaszczepić w dzieciach taki model funkcjonowania społecznego. Szkoła przestaje mieć charakter wspólnoty, zgromadzenia osób, które wychodzą wobec siebie z życzliwością, ażeby rozwiązywać wzajemne kwestie i problemy, tylko ma się opierać na literze prawa, na paragrafach, na całym systemie biurokracji, którą się narzuca szkole”

– tłumaczy koordynatorka KROPS.

Dodaje, że rzecznik praw ucznia będzie miał olbrzymie prerogatywy:

„Będzie mógł wkraczać na teren szkoły, a za nim zostanie uruchomiona cała machina biurokracji”.

Dochodzenia zamiast nauki

Instytucja w ciągu 10 lat ma kosztować 55 mln zł.

Skargi do rzecznika będzie można składać anonimowo. Hanna Dobrowolska spodziewa się więc zalewu nieuzasadnionych skarg.

„Dyrektorzy już w tej chwili mówią, że będzie to paraliż normalnej pracy dydaktycznej szkoły, ponieważ wszyscy będą skupieni na tym, ażeby przeprowadzać jakieś sprawy dowodowe”

– wyjaśnia Dobrowolska.

Źródło: „Nasz Dziennik”

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »