Najbliższa niedziela: Dzień Pomocy Kościołowi na Wschodzie. Umęczone wspólnoty czekają na nasze wsparcie

Do wspierania Kościoła na Wschodzie, a zwłaszcza na „udręczonej Ukrainie” zachęcał Papież Franciszek na audiencji środowej. Apel ten wybrzmiał przed przypadającym w drugą niedzielę Adwentu Dniem Modlitwy i Pomocy Materialnej Kościołowi na Wschodzie, w tym roku pod hasłem: „Uczestniczę we wspólnocie Kościoła”.

Ks. Leszek Kryża, który kieruje Zespołem Pomocy Kościołowi na Wschodzie podkreśla, że wszystkie podejmowane inicjatywy łączą Kościoły partykularne z różnych krajów, szczególnie tych, które powstały po rozpadzie Związku Radzieckiego. „W ciągu prawie 35 lat działalności przekazaliśmy pomoc wartą kilkadziesiąt milionów złotych, ale ważniejsze jest to, że nasza działalność jest znakiem kościelnej łączności i solidarności” — mówi Radiu Watykańskiemu ks. Kryża. Powołanie Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie przy Konferencji Episkopatu Polski nazwa bardzo Opatrznościową reakcją na znaki czasu.

„Tym znakiem czasu był rozpad Związku Sowieckiego i w konsekwencji możliwość odbudowania Kościoła katolickiego za wschodnią granicą. Wobec tak ważnego faktu Kościół w Polsce nie mógł pozostać obojętny i dlatego właśnie powstał nasz zespół. Jak tylko pokazała się taka możliwość, z Polski wyruszyła ogromna armia duchownych, żeby wspierać i odbudowywać tamtejszą wspólnotę wiernych. Przypomnę, że na początku było to ponad 1000 osób — kapłanów, sióstr zakonnych, braci zakonnych, którzy pojechali tam, żeby ten Kościół odbudowywać materialnie, ale też duchowo. To był i to jest, jak podkreślają miejscowi biskupi, największy dar, największy wkład polskiego Kościoła w życie Kościoła za wschodnią granicą” — mówi ks. Kryża. Jako przykład materialnego wsparcia wymienia tysiące odnowionych świątyń, budowanych klasztorów, domów parafialnych. Wskazuje zarazem, że kierowany przez niego Zespół nie tylko daje, ale też wiele otrzymuje. „Otrzymujemy dar modlitwy, dar wdzięczności tamtego Kościoła. I to jest właśnie ta cudowna wzajemna wymiana darów pomiędzy tymi, którzy tworzą ten Kościół katolicki” — mówi papieskiej rozgłośni ks. Kryża.

Od aneksji Krymu w 2014 roku, zajęcia przez Rosjan Donbasu, a w konsekwencji wybuchu pełnoskalowej wojny pomoc Ukrainie stanowi główne wyzwanie dla kierowanego przez niego Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie. Dla samego ks. Kryży wiąże się to z comiesięcznymi wyjazdami na Ukrainę, także w rejony leżące na linii frontu. „Ludzie dziękują nam za pomoc humanitarną, ale przede wszystkim za to, że polscy księża i siostry zakonne z nimi zostali” — mówi kapłan.

„W czasie pełnowymiarowej wojny staramy się dotrzeć z pomocą tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna np. do nieustannie ostrzeliwanego Chersonia, Charkowa, czy Mikołajowa. Pamiętamy też o Zaporożu czy innych miejscach, do których przybyli wewnętrzni uchodźcy i potrzebują teraz bardzo pomocy. Wspieramy też inicjatywy służące konkretnemu człowiekowi — funkcjonowanie świetlic dla dzieci, które przeżywają największą traumę wojenną, czy projekty dedykowane ludziom najstarszym, bo to oni najczęściej są zostawieni sami sobie. Pomagamy rękoma posługujących tam sióstr zakonnych i kapłanów, którzy ten Kościół katolicki za wschodnią granicą tworzą” — mówi ks. Kryża. Wyznaje, że osobiście jedzie na Ukrainę z pomocą przynajmniej raz w miesiącu. „Ludzie są pod wielkim wrażeniem tego, że kapłani, siostry zakonne razem z nimi zostali, że są tam, że nie powyjeżdżali, że ich nie zostawili. I to stanowi dla nich niezwykłe świadectwo. Świadomość tego, że nie zostali sami, że Kościół katolicki jest razem z nimi. Oczywiście pomoc materialna pozostaje ważna. Dbamy o to, by mieli co jeść, żeby mieli odrobinę ciepła, bo wysyłamy również zwykłe piecyki, żeby ci ludzie w przypadku braku prądu czy gazu mogli się ogrzać. Wysyłamy również żywność albo kupujemy ją na miejscu, ale myślę, że ten znak ich obecności jest dla nich najważniejszy” — mówi szef Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie.

Ks. Kryża wskazuje też na ogromne wyzwanie, jakie stanowi niesienie pomocy mieszkańcom Górskiego Karabachu. To kolejny konflikt, który powoli znika z mediów i świadomości opinii społecznej, a cierpiący tam ludzie bardzo mocno potrzebują wsparcia. W tej chwili Zespół mierzy się z exodusem Ormian z Górskiego Karabachu. Mowa o ok. 150 tys. uchodźców, którzy próbują odnaleźć się na terenie Armenii. Pomoc niesiona jest we współpracy z tamtejszym Kościołem ormiańsko-katolickim.

„Miałem okazję znaleźć się w wielu ośrodkach dla uchodźców. Miałem okazję z tymi ludźmi rozmawiać i nigdy nie zapomnę sytuacji, o której wspominała jedna ze starszych pań, mówiąc, że już trzeci raz w życiu wszystko, czego się dorobiła, musiała zostawić i uciekać bez niczego. Dodaje, iż na czwarty raz już nie ma siły. I choćby tutaj, w tym ośrodku miała mieszkać na żelaznej pryczy, już nigdzie się nie ruszy, bo na to już siły nie ma. Ale spotykaliśmy też matki z małymi dziećmi, które uciekały. Oni wszyscy próbują się odnaleźć w nowej rzeczywistości i rozpocząć wszystko od nowa, często bez niczego. I dlatego postanowiliśmy również tamtejszy Kościół wesprzeć w pomaganiu bardzo konkretnie” — mówi ks. Kryża. Wspomina odwiedzimy w ośrodku dla uchodźców, który mieścił się letnich domkach i trzeba było je dostosować do warunków zimowych. Dzięki pomocy Polaków udało się domki ocieplić i 90 rodzin będzie mogło w nich spokojnie przeżyć zimę. Zespół wspiera też lokalną Caritas w innych projektach: żeby uchodźczy mieli co jeść, mieli się w co ubrać i żeby mieli w domu ciepło. „To jest nasze główne zadanie na najbliższy czas i na najbliższy rok, a szczególnie na ten czas zimowy” — podkreśla ks. Kryża.

Polski kapłan koordynujący pomoc na Wschodzie wskazuje też na ogromną hojność Polaków. „Każdy przeżywa jakieś swoje trudności, ale potrafimy się dzielić. Ciągle jestem pod wrażeniem otwartości polskich serc i naszej wrażliwości. Dzięki temu również nasz Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie może funkcjonować. My tę pomoc świadczymy w imieniu Polaków, w imieniu Kościoła w Polsce. To nie jest żadna indywidualna inicjatywa. Jeżeli cokolwiek przekazujemy, to właśnie przekazujemy jako Kościół w Polsce, i to jest zawsze piękne, i tak też jest to odbierane z ogromną wdzięcznością” — mówi ks. Kryża. Wyznaje, że gdziekolwiek jedzie przychodzą do niego ludzie i proszą, by podziękował w ich imieniu Polakom. Dodaje, iż jest to wymiana darów. „My im pomagamy materialnie, wspieramy ich modlitwą, ale oni tam za wschodnią granicą są bardzo wdzięczni. I ta niedziela, która u nas jest obchodzona jako Dzień Modlitwy i Pomocy Materialnej Kościołowi na Wschodzie, tam za wschodnią granicą, we wszystkich kościołach, jest obchodzona jako niedziela wdzięczności tym, którzy im pomagają. Ale to nie tylko o tę jedną niedzielę chodzi. Właściwie każdego dnia ludzie dziękują, modlą się w naszej intencji. I myślę, że to jest najpiękniejsze, ta wzajemna solidarność i cudowna wymiana darów” — podkreśla szef Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie.

 

 

 

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama