Strefa Gazy: z gruzów wyciągali rodzinne pamiątki, szukali pożywienia, wody i lekarstw

Siedmiuset chrześcijan mieszkających w katolickim kościele w Gazie po raz pierwszy od wybuchu wojny mogło odwiedzić swe domy i mieszkania. Było to możliwe dzięki trwającemu zawieszeniu broni.

 „Ludzie chcieli zobaczyć, czy będą mieli jeszcze, gdzie wrócić. Wiele domów jest totalnie zniszczonych” – mówi siostra Nabila Saleh. Wskazuje, że coraz więcej chrześcijan myśli o emigracji. „Ludzie chcą żyć bezpiecznie i dać lepszą przyszłość swoim dzieciom” – mówi pracująca w Gazie zakonnica.

Siostra Nabila Saleh wyznaje, że obecnie w łacińskiej parafii mieszkają całe chrześcijańskie rodziny, które tylko w tym miejscu czuły się bezpiecznie. Ludzie wierzą, że mimo horroru wojny kościół nie stanie się celem potencjalnych ataków. Gdy tylko ogłoszono rozejm wiele osób postanowiło odwiedzić swe porzucone w pośpiechu domy. „Z gruzów ludzie wyciągali rodzinne pamiątki, ale przede wszystkim szukali pożywienia, wody i lekarstw” – mówi siostra Nabila Saleh. Wskazuje, że dostarczona do Gazy pomoc humanitarna jest wciąż niewystarczająca. Zakonnica mówi, że nie wszędzie udało się dotrzeć, ponieważ istnieją tzw. „czerwone strefy” kontrolowane przez izraelskie czołgi, do których nadal nie wolno wchodzić.

Siostra Nabila wyznaje, że dużym wsparciem dla chrześcijan z Gazy są nie tylko apele Franciszka o zakończenie wojny i rozpoczęcie dialogu, ale i prawie codzienne telefony papieża. „W naszej wspólnocie wygnańców modlimy się o jak najszybsze uwolnienie wszystkich zakładników” – mówi zakonnica. Dodaje, że nadchodzący Adwent będzie przebiegał pod znakiem błagania Boga o dar trwałego pokoju. Siostra Nabila wyznaje, że ludzie są zniechęceni, coraz więcej chrześcijan myśli o emigracji. Między 7 października a 20 listopada władze Australii wydały 800 wiz Palestyńczykom i 1700 dla obywateli Izraela. Australijskie władze podobnie postąpiły po wybuchu wojny na Ukrainie – wydając wówczas 3 tys. wiz i 5 tys. dla Afgańczyków po powrocie talibów do władzy w tym kraju.

„Nie wiemy, co nas czeka w najbliższej przyszłości, na razie wspieramy się wzajemnie w naszej wspólnocie. Modlitwa nadaje rytm naszym dniom, w których staramy się też ocalić dzieciństwo najmłodszych, którzy przerażeni są odgłosami bombardowań i niemożnością wyjścia poza teren parafii” – mówi siostra Nabila. Apeluje do ludzi dobrej woli na całym świecie o modlitwę w intencji przywrócenia trwałego pokoju w Ziemi Świętej.

« 1 »

reklama

reklama

reklama