Młoda kobieta z amerykańskiego stanu Idaho opowiada, że czuje się, jakby „żyła w filmie”. Po wielu latach poszukiwań udało jej się odnaleźć swoją biologiczną matkę – kobietę, która jako nastolatka odrzuciła aborcję i zdecydowała się na oddanie swojego dziecka do adopcji.
Naomi Rose Randall, obecnie 24-letnia, od najmłodszych lat wiedziała, że została adoptowana. „Moi rodzice od początku byli bardzo szczerzy. Powtarzali mi, że moja biologiczna mama bardzo mnie kochała” – wspomina Naomi w rozmowie z EastIdahoNews.com.
Dopiero w wieku 18 lat postanowiła poszukać swojej matki. Szybko jednak okazało się, że odnalezienie jej będzie trudniejsze, niż mogła się spodziewać. Poszukiwania trwały sześć lat. Przełom nastąpił, gdy Naomi natrafiła na grupę w serwisie Facebook, której celem było pomaganie osobom w odnajdywaniu dawno utraconych krewnych. Postanowiła zamieścić tam jedyne zdjęcie, jakie posiadała. Fotografia pochodziła z 4 czerwca 2001 roku i przedstawiała Nikki Lindsay – jej biologiczną matkę, która ze łzami w oczach tuliła swoją jednodniową córeczkę, zanim przekazała ją przyszłej mamie adopcyjnej, Teri.
Niespodziewane odnalezienie
Na odpowiedź nie musiała długo czekać. Już piętnaście minut po zamieszczeniu zdjęcia odezwała się do niej kobieta, która przedstawiła się jako siostra jej biologicznej matki. Naomi była początkowo nieufna, jednak szybko przekonała się, że rozmówczyni mówi prawdę – znała bowiem imiona jej rodziców adopcyjnych, których nie podała w swoim poście.
W kolejnych dniach Naomi dowiedziała się coraz więcej o swojej biologicznej rodzinie. Okazało się, że jej rodzice – Nikki i jej ojciec – nadal są razem. Mają kolejne dzieci, co oznacza, że Naomi ma rodzeństwo. Poznała także informację o siostrzenicach, siostrzeńcach i dalszych krewnych, o których istnieniu nie miała pojęcia. Jako młoda mama była głęboko poruszona tym, że jej dzieci mają tak dużą i rozbudowaną rodzinę.
Naomi zdecydowała się wysłać wiadomość do swojej biologicznej mamy. Wkrótce odkryła, że ta już rok wcześniej próbowała się z nią skontaktować. Niedługo później odbyły pierwszą rozmowę wideo.
„Chciałam powiedzieć coś w rodzaju: «Cześć, mamo, to ja, twoja córka!», tak jak pokazują to w filmach. Jednak udało mi się tylko wydusić «Cześć!», a potem rozpłakałam się” – opowiada Naomi.
Spotkanie twarzą w twarz
Kolejnym krokiem było spotkanie osobiste. Doszło do niego tego samego wieczoru w restauracji. Naomi wspomina, że była bardzo zdenerwowana, ale już po chwili poczuła ogromny pokój.
„Wysiadłam z samochodu, a ona pobiegła do mnie i mocno mnie przytuliła. Wtedy poczułam, że naprawdę jestem u siebie. Chwilę później uściskałam mojego tatę. Nie chciał mnie w ogóle puścić” – mówi Naomi.
Tej nocy rozmawiali godzinami, nadrabiając stracony czas. Naomi dowiedziała się, że jej rodzice nigdy nie zapomnieli o jej urodzinach – przez 24 lata co roku przygotowywali dla niej kartkę. Co więcej, zawsze darzyli ogromnym szacunkiem jej mamę adopcyjną.
„Czuję się, jakby spadł ze mnie ogromny ciężar. Dziś świat wydaje mi się jaśniejszy, a ja sama czuję się lekka i odnaleziona” – wyznała.
Adopcja – akt odwagi i miłości
Historia Naomi pokazuje, jak trudnym wyborem jest czasem decyzja o adopcji. Wiele kobiet w nieplanowanej ciąży ulega presji otoczenia i decyduje się na aborcję, uznając, że łatwiej zakończyć życie nienarodzonego dziecka, niż powierzyć je innej rodzinie. Tymczasem tysiące dorosłych osób wychowanych w rodzinach adopcyjnych daje świadectwo ogromnej wdzięczności za odwagę matek, które – choć nie były w stanie samodzielnie wychować dziecka – odrzuciły przemoc aborcji i wybrały życie.
Wartość adopcji doceniają również ustawodawcy. W tym roku w stanie Oregon uchwalono specjalną ustawę ustanawiającą 25 sierpnia Dniem Adopcji. Autorką projektu była Lucetta Elmer, która sama została adoptowana właśnie tego dnia.
„Adopcja to akt odwagi. Wymaga poświęcenia, bezinteresowności i wiary. Łączy ze sobą ludzkie losy w sposób, który ukazuje to, co w człowieku najlepsze” – powiedziała.
Źródło: lifenews.com