Gdy za jeden gest miłosierdzia groziła śmierć. W Rzymie o fenomenie „herosów", czyli polskich Sprawiedliwych

Debata „Ratowanie Żydów przez Polaków pod okupacją niemiecką", zorganizowana w auli kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Rzymie, pozwoliła lepiej zrozumieć losy i postawy Sprawiedliwych. Dr Alicja Gontarek i dr Damian Sitkiewicz z Instytutu Pamięci Narodowej ukazali mechanizmy i motywacje działań pomocowych, które mimo niemieckiego terroru ocaliły tysiące istnień w okupowanej Polsce.

Uczestnicy debaty podkreślali, że pomoc Żydom miała różnorodne źródła. „Najczęstszą motywacją były względy tzw. humanitarne, znajomości sprzed wojny i oczywiście też względy religijne, po prostu miłosierdzie, miłość bliźniego" – wyjaśniała dr Alicja Gontarek. Jak zauważyła, dzieło Sprawiedliwych to przypadki „absolutnie bezinteresownej pomocy", podejmowane mimo realnego zagrożenia życia. „To są herosi, to osoby, które wyżej postawiły akt ratowania nad swoje życie" – powiedziała badaczka.

Pomoc czy ratunek?

Istotnym elementem wystąpień było rozróżnienie pojęć pomocy i ratowania. „Ratowanie zaczyna się dokładnie 15 października 1941 roku" – mówiła dr Gontarek, odnosząc się do rozporządzenia Hansa Franka, wprowadzającego zagrożenie karą śmierci za pomaganie Żydom. Od tego momentu każda forma wsparcia była obciążona ekstremalnymi konsekwencjami, co – jak podkreślano – nadaje działaniom pomagających wymiar heroiczny.

Prawo przeciwpomocowe

Badacze zwrócili uwagę na specyfikę niemieckiego systemu prawnego. Wprowadzono rozbudowane „prawo przeciwpomocowe", które obejmowało kolejne regulacje penalizujące nawet najmniejsze przejawy wsparcia. Karą objęto też brak denuncjowania, co oznaczało, że odpowiedzialność ponosiły także osoby, które nie zgłaszały ukrywających się Żydów.

Dr Damian Sitkiewicz podkreślił wyjątkowość i okrucieństwo tych przepisów: „jest to prawdopodobnie pierwszy i jedyny przypadek, pomijając ustawy norymberskie z lat 30. w Niemczech, który penalizuje karą śmierci pomoc, czyli ratowanie Żydów". Jak zaznaczył, sytuacja ta prowadziła do skrajnego odwrócenia wartości: „czyn miłości bliźniego, czyn pomocy jednej osobie czy kilku osobom, rodzinie, jest karany śmiercią, czyli pełna nienawiść za akt miłości". Podkreślił również, że w tworzonym przez Instytut Pamięci Narodowej indeksie osób represjonowanych za pomoc Żydom zawarto informacje o ok. 1,5 tysiąca Polaków.

Potrzeba nowych badań

Eksperci podkreślili, że współczesna historiografia wciąż stoi przed wyzwaniami. Zwrócono uwagę na brak jednoznacznej definicji pomocy oraz dominację rozproszonych, indywidualnych historii nad całościową syntezą. W ich ocenie konieczne jest odejście od wyłącznego liczenia przypadków na rzecz pogłębionej analizy zjawiska, obejmującej różne perspektywy badawcze.

Debata w Rzymie była częścią szerszej refleksji nad relacjami polsko-żydowskimi w czasie II wojny światowej. Jak podkreślano, temat ten nadal wymaga nie tylko badań historycznych, ale także zaangażowania przedstawicieli innych dziedzin, aby lepiej zrozumieć fenomen ludzi, którzy w obliczu terroru zdecydowali się na pomoc.

Ogładaj także nowy film Opoki: „Ratuję człowieka. Ludzie Kościoła wobec zagłady":

Ratuję człowieka. Ludzie Kościoła wobec Zagłady
Portal Opoka

Źródło: Heschel Center News

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »