Patolog sądowy bada relikwie. Kim jest dr Philippe Charlier?

Francuski lekarz Philippe Charlier – nazywany „Herkulesem Poirot medycyny sądowej” – ustalił przyczynę śmierci św. Ludwika, zrekonstruował twarz Marii Magdaleny, a obecnie bada tajemniczy „zapach świętości”.

W ciągu ostatnich dwóch dekad dr Charlier zyskał międzynarodową renomę dzięki stosowaniu narzędzi współczesnej medycyny sądowej do badania szczątków o największym ładunku symbolicznym w historii chrześcijaństwa i Europy – od św. Ludwika i Marii Magdaleny po Teresę z Lisieux, Franciszka z Asyżu, Joannę d’Arc, Ryszarda Lwie Serce, Kartezjusza, a nawet Adolfa Hitlera. Przez pięć lat pełnił również funkcję dyrektora naukowego Muzeum Quai Branly w Paryżu.

Jako praktykujący katolik Charlier łączy rygor naukowy z szacunkiem do tradycji. Dzięki jego badaniom udało się skorygować wiele historycznych przekazów. Naukowiec wykazał na przykład, że św. Ludwik nie zmarł na dżumę podczas wypraw krzyżowych, jak powtarzano od wieków, ale na skutek ciężkiej infekcji związanej z zaawansowanym szkorbutem. Niedawna analiza włosów św. Teresy z Lisieux sugerowała, że gruźlica nie była jedyną przyczyną jej śmierci. Znaczącą rolę odegrała także rtęć, stosowana wówczas w leczeniu.

Twarz Marii Magdaleny

„Do szczątków średniowiecznego króla lub zakonnicy klauzurowej podchodzi się z taką samą dyscypliną, jak do współczesnych spraw kryminalistycznych” – mówi Philippe Charlier w rozmowie z National Catholic Register. Jak dodaje, po zakończeniu badań czuje się „trochę jak Agatha Christie”, gdy prawda wychodzi na jaw pod koniec śledztwa.

„Wtedy zdajesz sobie sprawę, że praca nad tą osobą była czymś niezwykłym” – podkreśla.

„Herkules Poirot kryminalistyki” zrekonstruował twarz Marii Magdaleny, analizując czaszkę, fragmenty skóry i kosmyk włosów odnalezione w Prowansji. Wykazał, że elementy te tworzą spójną całość, należącą do jednej osoby, kobiety z regionu Morza Śródziemnego w wieku około 50 lat. Rekonstrukcja sama w sobie nie jest ostatecznym dowodem na autentyczność relikwii, ale znacząco wspiera tę tradycję.

Zdarzają się bardziej niepokojące wyniki śledztwa – gdy przedmioty kultu okazują się oparte na historycznych oszustwach. Tak było w przypadku relikwii Joanny d’Arc z muzeum w Chinon, które okazały się fragmentami egipskich mumii.

Powrót relikwii

Jak podkreśla Philippe Charlier, władze kościelne coraz częściej domagają się badań naukowych, by rygorystycznie zweryfikować autentyczność przedmiotów kultu.

„Wbrew temu, co pisał Kalwin – stwierdził Charlier – w rzeczywistości nie ma aż tak wielu fałszywych relikwii… przynajmniej jeśli chodzi o szczątki ludzkie”.

W większości przypadków problem nie polega na fałszerstwie, a raczej na próbie czasu, kiedy relikwie bywają przypisywane innym osobom.

Jak mówi naukowiec, w ostatnich latach widać nasilenie zainteresowania relikwiami w świecie zachodnim. Jego zdaniem to reakcja na stopniową utratę sacrum w zdechrystianizowanych społeczeństwach.

„Ludzie naprawdę mają trudności z wiarą bez czegoś namacalnego” – mówi.

Dwie półkule

Charlier jest przekonany, że jego praca może przybliżyć zmarłych, zwłaszcza postaci historyczne, do żywych – nie jako odległe ikony, ale jako istoty ludzkie, których życie można lepiej zrozumieć.

Nigdzie nie stało się to bardziej oczywiste niż w Asyżu we Włoszech, w lutym ubiegłego roku. Nocą, w krypcie z freskami Giotta, pracował na szczątkach św. Franciszka. Stanął wtedy przed postacią, która od dawna była mu bliska. Wspomina, jak klęczał przed szkieletem świętego, „który głęboko do niego przemawia”. To było dla niego „prawie jak pielgrzymka… epifania” – mówi.

„Mam dwie półkule – komentuje naukowiec. – Jedną, która należy do wierzącego, katolika; i drugą, która należy do naukowca, tę, która nigdy nie przeoczy nawet najmniejszego uszkodzenia na małej kości śródręcza”.

Skłania go to do zgłębiania tematów leżących na pograniczu pobożności i medycyny sądowej. Jedną z nich jest tak zwany zapach świętości.

Poruszył już ten temat w poświęconym Ryszardowi Lwie Serce studium z 2013 roku. W tym konkretnym przypadku zapachy wykryte wokół serca angielskiego króla można przypisać substancjom balsamującym, celowo użytym w celu stworzenia przyjemnego, choć sztucznego, aromatu.

Charlier przygotowuje obecnie badanie, mające na celu ustalenie, co może składać się na tajemniczy „zapach świętości”, który wydzielają doczesne szczątki świętych, takich jak Teresa z Ávili. Badania są prowadzone we współpracy z perfumiarzami, enologami, a nawet… ekspertami od czekolady.

Źródło: National Catholic Register

« 1 »