Policja na Ukrainie odkryła nielegalną sieć placówek macierzyństwa zastępczego, prowadzącą działalność na szeroką skalę. Noworodki zamawiane są na Ukrainie, a następnie wywożone za granicę. Nie wiadomo, co dzieje się z nimi dalej – czy trafiają do zagranicznych par, czy też stają się ofiarami handlu narządami.
Ukraina od lat jest jednym z kluczowych krajów na mapie handlu ludźmi, zwłaszcza jeśli chodzi o proceder surogacji. Wojna z Rosją jedynie częściowo osłabiła ten przestępczy biznes. Ukraińska policja odkryła właśnie siatkę handlu ludźmi, nakierowaną na „klientów” zagranicznych.
Zaczęło się od jednej surogatki
Mezha, ukraiński serwis informacyjny, informuje, że policja aresztowała 39-letnią kobietę za przemyt noworodka przez granice kraju. Śledztwo ujawniło, że nie chodziło tu o indywidualną umowę, ale o proceder na szeroką skalę. Dwóch właścicieli klinik zatrudniało kobiety o niskich dochodach jako surogatki. Nie miały one genetycznego związku z dzieckiem, jednak w aktach urodzenia określane były jako biologiczne matki dzieci. Następnie ich nowo narodzone dzieci przemycane były przez granicę.
Kobieta, która została aresztowana, otrzymała jako wynagrodzenie finansowe14 tysięcy euro. Służbom nie udało się jak dotąd odnaleźć dziecka – po wywiezieniu za granicę przepadło bez śladu. Nie wiadomo, czy trafiło do jakiejś zamawiającej pary, czy, co również się zdarza, padło ofiarą „łowców organów”.
Surogacja i handel ludźmi
Istnieją poważne powody, by sądzić, że związek między surogacją a handlem ludźmi na Ukrainie jest istotny. Jeden z krajów – Izrael – wprost ostrzega swoich obywateli przed podejmowaniem surogacji na Ukrainie. W styczniu izraelskie Ministerstwo Sprawiedliwości wskazało na wiele problemów, w tym złe traktowanie kobiet zatrudnianych jako surogatki.
Raport Ministerstwa Sprawiedliwości stwierdza, że surogatki to zazwyczaj kobiety narażone na zagrożenia, wykorzystywane i doświadczające poważnej przemocy. Dodatkowo, matki zastępcze są zmuszane do zawierania niekorzystnych dla nich umów, izolowane, zmuszane do poddawania się zabiegom medycznym wbrew ich zgodzie, a ich swoboda poruszania się jest ograniczana.
Na Ukrainę jako surogatki trafiają także kobiety z innych krajów, a ich los jest szczególnie trudny. Nie mówią po ukraińsku, nie mają żadnego statusu prawnego w tym kraju, nie mają żadnego wsparcia rodzinnego ani społecznego. Opuszczają swych własnych partnerów i małe dzieci na długie okresy oraz doświadczają znacznego stresu fizycznego i emocjonalnego podczas ciąży. To znacznie zwiększa ich podatność na wyzysk i przymus – tak wskazuje „Raport z 2023 roku Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. Przemocy wobec kobiet, ukraińskich urzędników rządowych oraz prawników w Izraelu.”
Jedna czwarta światowego „rynku” surogacji
BioTexCom, klinika leczenia płodności w Kijowie, pozostaje niezwykle wpływowa także w czasie wojny z Rosją. Pomimo oskarżeń o handel ludźmi, jest jedną z największych firm surogacyjnych na świecie – szacuje się, że kontroluje jedną czwartą światowego rynku surogacji.
Ukraińscy politycy próbowali w przeszłości wprowadzić prawny zakaz surogacji zagranicznej, jak dotąd jednak ich wysiłki są torpedowane przez potężne lobby, co prowadzi do nadużyć na olbrzymią skalę. Ukraina jest jednym z kluczowych miejsc na światowym „rynku płodności” ze względu zarówno na brak regulacji prawnych, jak i na kwestie finansowe – jest tu znacznie tańsza niż w krajach zachodnich takich jak Stany Zjednoczone.
Surogacja jest z samej swojej natury oparta na wyzysku, a próby jej przedstawiania jako altruistycznej pomocy świadczonej przez jedną kobietę drugiej nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością. Podkreślają to liczne organizacje zajmujące się tym problemem, w tym ONZ. Raport tej organizacji, przedstawiony 23 sierpnia 2025 przez specjalną sprawozdawczynię ds. przemocy wobec kobiet i dziewcząt Reem Alsalem wzywa do całkowitego zakazu macierzyństwa zastępczego na całym świecie. Instytucję surogatek określa on mianem współczesnego niewolnictwa.
Źródło: Live Action, Mezha, Policja Ukrainy