USA przygotowują lądowe uderzenie na Iran

Pentagon prowadzi szczegółowe przygotowania do ewentualnej operacji sił lądowych USA w Iranie – podała stacja CBS News, powołując się na anonimowe źródła. Omawiano m.in. to, dokąd skierować zatrzymanych irańskich żołnierzy. Tymczasem prezydent Donald Trump stwierdził, że cieśniny Ormuz powinny strzec inne kraje.

Według źródeł prezydent USA Donald Trump rozważa, czy rozmieścić amerykańskie siły lądowe w regionie, a wysokiej rangi dowódcy złożyli konkretne prośby, przygotowując się do takiego wariantu. Nie wiadomo, pod jakim warunkiem Trump wyda rozkaz wykorzystania sił.

Wojsko przeprowadziło też spotkania poświęcone przygotowaniom do tego, jak zorganizować potencjalne zatrzymania irańskich żołnierzy i członków sił paramilitarnych. Rozmawiano o tym, dokąd Irańczycy zostaliby skierowani – przekazały źródła.

W czwartek Trump powiedział, że nie wysyła wojsk do Iranu.

„Nie, nigdzie nie wysyłam wojsk. Gdybym wysyłał, na pewno bym ci nie powiedział, ale nie wysyłam wojsk”

– podkreślił.

Decyzja nie zapadła

Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt zaznaczyła w oświadczeniu, że „zadaniem Pentagonu są przygotowania się w taki sposób, aby dać naczelnemu dowódcy maksymalną swobodę działania”. Dodała, że „nie oznacza to, że prezydent podjął już decyzję”. „Jak powiedział wczoraj w Gabinecie Owalnym, nie planuje obecnie wysyłania wojsk lądowych w żadne miejsce” – oznajmiła.

 

Wcześniej media podały, że Pentagon wyśle dodatkowo na Bliski Wschód trzy okręty wojenne i liczącą 2,5 tys. żołnierzy jednostkę ekspedycyjną piechoty morskiej. Do regionu ma popłynąć okręt desantowy USS Boxer z jednostką ekspedycyjną marines oraz dwoma towarzyszącymi okrętami. Łącznie chodzi o kilka tysięcy wojskowych, w tym ok. 2,5-tysięczny oddział piechoty morskiej. Na pokładzie okrętów mają znajdować się też myśliwce F-35, pociski rakietowe i łodzie desantowe.

Będzie to zgrupowanie wojsk podobne do tego, które zostało wysłane na Bliski Wschód w ciągu ostatniego tygodnia. Media informowały 13 marca o wysłaniu wojsk z Japonii, które mają dotrzeć na miejsce prawdopodobnie w przyszłym tygodniu.

Sami brońcie cieśniny

Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że inne kraje będą musiały strzec cieśniny Ormuz, zaś Amerykanie mogą pomóc, jeśli zostaną o to poproszeni. Dodał jednak, że to nie powinno być konieczne, gdy „zagrożenie ze strony Iranu będzie wykorzenione”.

„USA nie korzystają z niej!” – napisał Trump o cieśninie w serwisie Truth Social.

Wcześniej Trump nazwał państwa NATO „tchórzami” za to, że odmówiły USA pomocy w otwarciu cieśniny Ormuz. W jego ocenie taka operacja wiązałaby się z niskim ryzykiem, a Sojusz Północnoatlantycki bez USA jest „papierowym tygrysem”. Później w rozmowie z dziennikarzami ponownie wezwał sojuszników – a także Chiny – do pomocy w otwarciu cieśniny Ormuz, twierdząc, że „będą musieli się trochę zaangażować”, bo Ameryka „nie korzysta” z cieśniny, a operacja jej odblokowania byłaby łatwa.

Pięć państw Sojuszu – Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Holandia i Włochy – oraz Japonia zadeklarowały gotowość do podjęcia „odpowiednich” działań, by odblokować ruch statków przez cieśninę.

Iran odblokuje?

Przed wojną przez cieśninę Ormuz przechodziło przynajmniej 20 proc. zużywanej na świecie ropy naftowej, w tym niemal cała wywożona statkami z Bliskiego Wschodu. Iran zaczął atakować tankowce w rejonie Ormuzu i groził, że „ani jeden litr” ropy nie będzie przewożony tym szlakiem.

Teraz szef irańskiego MSZ Abbas Aragczi informuje, że trwają rozmowy z władzami w Tokio w sprawie otwarcia trasy dla japońskich tankowców.

„Nie zamknęliśmy cieśniny. Jest otwarta”

– powiedział Aragczi w wywiadzie telefonicznym udzielonym japońskiej agencji informacyjnej w piątek. Zaznaczył jednak, że Teheran jest przygotowany, by zapewnić bezpieczny tranzyt jednostkom krajów, takich jak Japonia, o ile będą one koordynować swoje działania z władzami irańskimi. Minister podkreślił, że restrykcje dotyczą głównie państw biorących udział w atakach na Iran.

Aragczi podkreślił, że Teheran nie szuka jedynie rozejmu, lecz „całkowitego i trwałego zakończenia wojny”, którą 28 lutego rozpoczęły USA i Izrael. W sobotę konflikt wchodzi w czwarty tydzień. Aragczi określił atak USA i Izraela jako „nielegalny i niesprowokowany akt agresji”.

Japonia jest silnie uzależniona od dostaw z Bliskiego Wschodu. Sprowadzając przez cieśninę Ormuz ok. 90 proc. ropy. W związku z faktyczną blokadą tego szlaku żeglugowego i wynikającego z tego wzrostu światowych cen paliw Japonia zaczęła uwalniać własne rezerwy ropy naftowej.

Mimo nacisków USA Tokio odmawia jednak wysłania wojska w rejon Ormuzu, powołując się na ograniczenia prawne wynikające z powojennej pacyfistycznej konstytucji kraju.

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

Źródło: Logo PAP

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama