George Weigel punktuje felieton zamieszczony w prestiżowym Wall Street Journal, usiłujący analizować obecny pontyfikat w kluczu politycznej antytezy do prezydentury Trumpa. Nie tędy droga, panowie redaktorzy, tak nic nie wyjaśnicie.
21 marca Wall Street Journal opublikował felieton mający rzekomo być analizą obecnego pontyfikatu, którego podtytuł brzmiał: „Papież Leon XIV sprzeciwia się prezydentowi Trumpowi. Czy papież z Chicago może coś zmienić w erze polityki władzy?”
Jak zauważa George Weigel, trudno sobie wyobrazić, że ktoś w taki sposób usiłowałby pisać o innym przywódcy religijnym, na przykład o Dalajlamie jako przeciwniku Xi Jinpinga albo o rabinie Meirze Soloveichiku jako przeciwieństwu burmistrza Nowego Jorku Zohrana Mamdaniego. Dlaczego więc przedstawia się papieża Leona XIV jako anty-Trumpa?
Sęk w tym, że Donald Trump jest typowym narcyzem, który uważa, że świat kręci się wokół niego. Dziennikarze zamiast dać się wpuszczać w tę narcystyczną pułapkę, powinni umieć zachować właściwy dystans. Weigel miał wcześniej okazję wymieniać mailową korespondencję z autorem felietonu, więc czuje się szczególnie uprawniony do zwrócenia uwagi na problematyczność upolitycznionego podejścia do spraw Kościoła. Zastanawiające jest to, że w opublikowanym ostatecznie artykule nie znalazła się nawet jedna sylaba z wyjaśnień, których udzielał dziennikarzowi Wall Street Journal (dalej: WSJ).
Aby ukazać Leona XIV we właściwym świetle, Weigel zamieszcza swoje odpowiedzi przesłane do amerykańskiej gazety. Warto je przytoczyć in extenso jako odtrutkę na to dziennikarskie upolitycznienie.
WSJ: Czy Leon, jak twierdzą jego zwolennicy w Rzymie, zdołał zmniejszyć napięcia i polaryzację między progresywnymi a konserwatywnymi katolikami? Czy znalazł zrównoważone stanowisko zakorzenione w doktrynie i duchowości, a nie w polityce i ideologii? A może widzisz ograniczenia tej idei przywrócenia harmonii? Czy Leon jest zasadniczo progresywny z pewnymi elementami tradycjonalistycznymi?
Weigel: Papież Leon XIV jest zdecydowanie samodzielnym człowiekiem, oddanym pełni katolickiej prawdy. Nie ma więc sensu wrzucać go do zatęchłych kategorii „postępowy” i „konserwatywny”, choć różne grupy robią to nieustannie dla osiągnięcia własnych celów. Z pewnością do wzorców zarządzania w Watykanie wróciła normalność, co jest bardzo dobrą wiadomością.
Imigracja: Biskupi USA, dzięki wsparciu i wsparciu Leona, stali się jednym z najważniejszych głosów wobec polityki imigracyjnej administracji Trumpa. Słusznie? Czy papież zbyt mocno wszedł w politykę?
Leon i biskupi przedstawili argumenty moralne, a nie polityczne, w zmieniającej się sytuacji, w której administracja nieustannie przesuwa swe cele. Być może, gdy administracja zdecyduje się na stabilną politykę imigracyjną z osiągalnymi celami, można rozpocząć prawdziwą rozmowę o rzeczywistych alternatywach – i moralnych konsekwencjach każdej z nich.
Polityka zagraniczna: Czy Leon ma rację, nalegając na dialog i mediację, multilateralizm i prawo międzynarodowe, a także potępiając „zapał do wojny”? Jego komentarze o powrocie opcji wojennej nie wymieniają wprost administracji Trumpa, ale większość ludzi tak go interpretuje. Czy to słuszne i czy jest to użyteczne, że Watykan stawia na powojenny porządek międzynarodowy, który się rozpada?
Mam nadzieję, że w miarę trwania pontyfikatu, papież Leon wprowadzi oddolny przegląd watykańskiego myślenia o dynamice polityki światowej XXI wieku i właściwych reakcji ze strony Stolicy Apostolskiej jako świadka moralnego i nauczyciela.
W jakim kierunku twoim zdaniem taki przegląd oddolny może lub powinien pójść? Nie słyszałem jeszcze, żeby Leon dużo mówił o teorii wojny sprawiedliwej — czy to możliwy kierunek, biorąc pod uwagę jego doświadczenie?
Teoria wojny sprawiedliwej może być inteligentnie omawiana jedynie w szerszym kontekście katolickiej koncepcji pokoju, jako tego, co św. Augustyn nazwał „pokojem porządku” – pokoju złożonego z bezpieczeństwa, sprawiedliwości i wolności. Jako syn św. Augustyna, papież Leon stoi na silnej pozycji, by móc zainicjować tę szerszą dyskusję, a następnie pomóc „wpasować” w debatę odnowienie tradycji moralnej refleksji wojny sprawiedliwej (która odpowiada na złożone pytanie, jak proporcjonalne i dyskryminujące użycie siły zbrojnej może pomóc przywrócić lub ustanowić ten pokój).
Pozostaje zadać pytanie: dlaczego redaktor WSJ nie uznał za stosowne zamieścić ani jednego zdania z nadesłanych mu bardzo sensownych i wyważonych odpowiedzi? Czy dlatego, że nie pasowały do z góry przyjętej tezy? Jeśli tak, to szkoda czasu na czytanie WSJ, lepiej zająć się czymś bardziej produktywnym – na przykład, czytaniem Weigla.