Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Anne Bryan Smollin

Bóg wie, że jesteś zestresowany

Proste sposoby na odzyskanie równowagi

ISBN: 978-83-7580-012-8
wyd.: Wydawnictwo Salwator 2008

Wybrane fragmenty
Wprowadzenie
SPOSÓB pierwszy:
pogódź się z tym, że jesteś niedoskonały
SPOSÓB drugi:
zmień sposób mówienia o sobie
SPOSÓB trzeci:
trzymaj się priorytetów
SPOSÓB czwarty:
bądź obecny, tam gdzie jesteś



SPOSÓB trzeci:

trzymaj się priorytetów

TO JA MAM RZĄDZIĆ ZEGAREM,

NIE ZEGAR MNĄ.

Golda Meir

 

Najpopularniejsza współcześnie gra nazywa się „zajęty”. Na przykład rodzice wyliczają miliony rzeczy, które codziennie muszą wykonać, nie zostawiając sobie wolnego czasu. Są taksówkarzami swoich dzieci, wożąc je na imprezy sportowe, na lekcje tańca i muzyki. Rodzice muszą także kontrolować pracę domową i znaleźć czas na wypełnianie zobowiązań wobec kościoła. Poza tymi pracami w nadgodzinach, muszą mieć czas, żeby iść do pracy, przygotowywać posiłki, posprzątać dom, zrobić pranie, zaangażować się w działalność wolontaryjną, zadbać o relacje z dalszą rodziną oraz znaleźć czas na sen. A ten przychodzi bardziej z wyczerpania.

Nie można zapominać, że każdy ma w ciągu dnia do wykorzystania tyle samo sekund (86 400). Ani więcej, ani mniej. Jednak wszyscy możemy decydować, jak ten czas wykorzystać. To właśnie umiejętność dokonywania wyborów, kierowania się określonymi przez siebie priorytetami może wpłynąć na podniesienie jakości naszego życia.

Jest taka stara opowieść o trzech murarzach budujących ścianę. Podchodzi do nich człowiek i pyta każdego: „Co robisz?”. Pierwszy, splunąwszy na ziemię, spogląda w górę i mówi: „Buduję ścianę. Nie widać?”. Drugi stęka i marszczy brwi: „Zarabiam na życie”. Trzeci murarz spogląda w górę z błyskiem w oku i oświadcza: „Buduję katedrę”. Jak myślisz, który z nich pod koniec dnia czuje się rześko? Czyje spojrzenie jest najbardziej pozytywne?

Pewna wschodnia maksyma głosi, że „myśli to rzeczy”. Nasze postawy, nasza percepcja określają, co jest naszym priorytetem, jak układamy swoje życie. Aby każdy dzień był zrównoważony i zdrowy, musimy podejmować decyzje dotyczące wykorzystania czasu oraz określać, co jest ważne. Nie możemy cieszyć się obecnością przyjaciela, jeśli czujemy się przemęczeni, połamani czy poobijani. Nie możemy dostrzegać darów i błogosławieństw, jeśli z góry patrzymy na drogę i na kolejny kryzys, który może się pojawić. Nie jesteśmy w stanie ujrzeć „katedry”, jeśli skupiamy się na „cegłach” czy „wypłacie”.

Musimy zacząć zadawać sobie pytanie: „Co rzeczywiście jest istotne?”. Może się okazać, że to pozwoli nam zupełnie inaczej przeżywać każdy dzień. Być może zdecydowalibyśmy się puszczać latawiec ze swoim dzieckiem zamiast zaliczać nadgodziny, iść do kina z przyjacielem, posiedzieć na podwórku i podziwiać piękno nieba o zmierzchu, ujrzeć oblicze Boga w nowo narodzonym dziecku, poczuć błogosławieństwo, którym obdarzy nas starsza osoba, kiedy usiądziemy i posłuchamy opowieści, którą uwielbia snuć wciąż od nowa.

Przywołuje to na myśl opowiadanie o kobiecie, która chciała dowiedzieć się, jak jest w niebie. Ciągle modliła się o to poznanie. Pewnej nocy miała sen — przyszedł do niej anioł i zabrał ją do nieba. Szli ulicą, a kiedy podeszli do zwyczajnie wyglądającego domu, anioł powiedział: „Idź, zajrzyj do środka”.

Weszła i ujrzała kobietę przygotowującą obiad, mężczyznę czytającego gazetę i bawiące się dzieci. Kobieta obróciła się do anioła i zapytała: „Czy właśnie tak wygląda niebo?”.

Anioł odpowiedział: „Ci ludzie, których widziałaś w domu, nie są w raju. Raj jest w nich”.

Czy rzeczywiście u schyłku życia będziemy się martwili o wszystkie przepracowane godziny, o zebrania, w których braliśmy udział czy nawet o pieniądze, jakie zgromadziliśmy? Czy też pomyślimy, że mogliśmy spędzać więcej czasu, śmiejąc się, rozmawiając z ukochanymi osobami, odpoczywając i wypełniając swoje serca i dusze życiodajnymi wspomnieniami? Niech zgadnę — wybralibyśmy to drugie.

Jeśli kierujemy się priorytetami, układając swój dzień, i skupiamy się na tym, co ważne, będziemy bardziej cieszyli się życiem, a nasz stres będzie mniejszy. Nie będziemy czuli się winni, spędzając czas z naszymi ukochanymi lub robiąc rzeczy, które naprawdę lubimy, które sprawiają nam przyjemność.

Nasza kultura nie uczy nas wypoczynku. Trudno to zmienić. Trzeba praktykować kierowanie się priorytetami, oddzielając to, co ważne, od tego, co nieważne. Trochę odpoczynku i życie zgodnie z przyjętymi priorytetami redukuje nasz stres, pozwala odnaleźć raj, który właśnie teraz znajduje się w naszym wnętrzu.

JEŚLI CHCEMY SKOŃCZYĆ

Z MECHANICZNYM I OBSESYJNYM STYLEM

DZIAŁANIA (...), MUSIMY NAJPIERW

NAUCZYĆ PYTAĆ SIEBIE PO PROSTU:

„DLACZEGO JA TO ROBIĘ?”.

Parker Palmer

Trzymaj się priorytetów

SPOSOBEM NA PODWYŻSZENIE CIŚNIENIA

JEST WYPRAWA NA GÓRSKĄ

WSPINACZKĘ PO KRETOWISKACH.

Earl Wilson

Najpierw to, co ważne

Steve i Joan, małżeństwo od pięciu lat, zdecydowali, że potrzebują doradcy małżeńskiego. Steve, aby zarobić na rodzinne wydatki, codziennie przez wiele godzin pracował w sklepie z maszynami. Joan zajmowała się w domu dwójką małych dzieci: jedno miało roczek, a drugie dwa lata.

Steve wracał z pracy i nigdy nie przeszedł obok kuchni bez narzekania, ponieważ panował tam straszny bałagan — naczynia w zlewie, płatki zbożowe na podłodze, wszędzie zabawki. Małżonkowie dawno temu ustalili, że to Steve będzie przygotowywał kolacje — teraz, zanim mógł zacząć gotowanie, musiał posprzątać.

Joan była zmęczona nieustanną opieką nad dziećmi. Nigdy nie miała chwili spokoju i ciszy. Karmienie, kąpiel, układanie do snu — kiedy kończyła te wieczorne czynności, zwykle była ósma. Wówczas dopiero mogli usiąść do kolacji. Steve lubił wtedy oglądać telewizję. Gdy skończył, kładł się na łóżko i dalej oglądał telewizję. To doprowadzało Joan do granic wytrzymałości: „Jak może tam siedzieć i oglądać futbol? Jestem wykończona. Jedyne, co dziś od ciebie usłyszałam, to narzekania, że w kuchni znowu jest bałagan”.

Każdego wieczoru ta scenka się powtarzała. Przyszli do poradni, ponieważ oboje zdali sobie sprawę, że nie mogą tak dalej żyć.

Podczas pierwszej sesji każde opisało zachowanie drugiego. Zgodnie z wersją Joan, wszystko, co robi Steve, to pójście do pracy, powrót do domu, sprzątnięcie kuchni, wrzeszczenie, że dzieciaki za dużo hałasują, i oglądanie telewizji. Steve natomiast zastanawiał się, co też Joan robiła cały dzień. Nie pracowała, dzieci miały drzemki, a w domu był zawsze bałagan. Oboje szorstko odpowiadali na zarzuty.

Zaproponowano im rozwiązanie: spędzać ze sobą 20 minut dziennie bez dzieci i telewizji? Tylko 20 minut, przeznaczone na rozmowę i bycie ze sobą.

Wydawało się, że to niemożliwe. Steve podkreślał, że telewizja go relaksuje. Twierdził, że pracuje sześć dni w tygodniu, a w wolny dzień lubi grać w golfa (Joan sarkastycznie zapytała, kiedy to ona miała wolny dzień).

Po kilku sesjach zaczęli sobie uświadamiać, jak chcieli, aby wyglądało ich życie. Chcieli być szczęśliwym małżeństwem, być zdrowi i mieć szczęśliwe dzieci. Chcieli wieść spokojne, rodzinne życie. Uznali więc, że należy zacząć od wyrzucenia z kuchni telewizora. Czas kolacji miał być przeznaczony na rozmowę. Po kolacji siadywali obok siebie na kanapie i przytulali się jeszcze parę minut.

Steve postanowił też, że nie musi grać w golfa co tydzień. A kiedy grał, uznał, że wystarczy mu dziewięć dołków zamiast osiemnastu. Dzięki temu miał więcej czasu dla rodziny.

Joan postanowiła przybierać spokojniejszy ton podczas rozmów, nie wygłaszać Steve'owi kazań i nie karcić go. Postanowiła również, że będzie pilnowała porządku w kuchni, zaczynała przygotowywać kolację, aby mieli więcej wolnego czasu na wspólny odpoczynek.

Wyznaczanie priorytetów pomogło im zdecydować, co było ważne. Mieli wtedy podstawy do realizacji celów, a to powoli eliminowało część stresu z ich zagrożonego małżeństwa.

ZAKOŃCZ KAŻDY DZIEŃ I NIE PRZEJMUJ SIĘ NIM.

ZROBIŁEŚ, CO MOGŁEŚ;

WKRADŁY SIĘ ZAPEWNE JAKIEŚ POMYŁKI
CZY NIEDORZECZNOŚCI.

ZAPOMNIJ O NICH JAK NAJSZYBCIEJ.

JUTRO JEST NOWY DZIEŃ,

POWINIENEŚ ROZPOCZĄĆ GO DOBRZE I SPOKOJNIE.

Ralph Waldo Emerson

Dwa lewe buty

Każdy dzień ma niezrównaną wartość. Jeśli uświadomimy sobie, że nie wiemy, ile tych cennych dni jeszcze nam pozostało, zaczynamy zmieniać swoje priorytety.

Pamiętam, jak zaproszono mnie do Utica, abym wygłosiła wykład. Droga między Albany a Utica w stanie Nowy Jork zajmuje zwykle około półtorej godziny. Gdy obudziłam się tamtego poranka, wyjrzałam przez okno sypialni, aby zobaczyć, że w nocy zostałam „obdarowana” górą śniegu, który zresztą nadal sypał.

Mimo to zamierzałam dojechać do Utica na czas. Ubrałam się szybko, chwyciłam najpotrzebniejsze rzeczy, wybiegłam z domu i wrzuciłam do samochodu swoją teczkę.

Jazda była niebezpieczna. Śnieg pokrywał ulice i widoczność była ograniczona. Nie mogąc nic na to poradzić, trzymałam mocno kierownicę, byłam bardzo czujna i modliłam się.

Dojechałam na spotkanie z około pięciominutowym opóźnieniem. Biorąc pod uwagę pogodę, poradziłam sobie nadzwyczaj dobrze. Wyskoczyłam z samochodu, chwyciłam teczkę i buty. Ponieważ było dużo śniegu, założyłam kozaki. Chciałam je zmienić w audytorium.

Ktoś na podium zobaczył, jak wchodziłam. Ogłosił, że dotarłam i możemy zaczynać. Kiedy czytał wprowadzenie, przedstawiając mnie uczestnikom, zdjęłam zimowy płaszcz i kozaki. Sięgając do torby, wyjęłam buty — okazało się, że jeden jest niebieski, a drugi czarny. Po chwili odkryłam też, że obydwa są lewe! Stałam zakłopotana, patrząc na nie. W żaden sposób nie mogłam wcisnąć prawej stopy do lewego buta.

W chwili gdy bezradnie patrzyłam na moje obuwie, pani wygłaszająca wprowadzenie, powiedziała: „Tak bardzo się cieszymy, że dziś rano jest z nami Anne Bryan Smollin, która pomoże nam wstać z łóżka prawą nogą”.

Weszłam na scenę w rajstopach, niosąc swoje dwa lewe buty. Musiałam zdecydować, co było ważniejsze: mój wygląd czy treść wykładu. Nie muszę dodawać, że to wejście było prawdziwym sukcesem. Przypuszczam, że moje priorytety były jasne. Ciekawy wykład, podzielenie się z publicznością tym, czego się nauczyłam, i bezpieczna droga były o wiele ważniejsze niż właściwe buty. Poza tym wszyscy uśmialiśmy się z tej historii, a to zawsze dobrze wpływa na rozpoczęcie rozmowy czy prezentacji.

Choroba pomaga nam uświadomić sobie, co w życiu jest naprawdę istotne. Moja przyjaciółka Rose Ann, która cierpi na ALS [stwardnienie zanikowe boczne — przyp. tłum.] zwane chorobą Lou Gehriga, napisała mi kiedyś liścik: „Zwykle myślałam: »O mój Boże, kolejne urodziny!«, a teraz mówię: »Dzięki Ci, Boże, za kolejne urodziny!«”. Ludzie i takie radosne chwile stają się znowu ważne. Dean Ornish zauważył: „Miłość i zażyłość to dwa główne powody, które zarówno przyprawiają nas o chorobę, jak i pomagają, wywołują smutek i niosą radość, sprawiają cierpienie i prowadzą do uzdrowienia”. Jakże często słyszeliśmy ludzi przypominających nam, że nie doceniamy swojego zdrowia, dopóki nie zachorujemy. Zależy nam na dopięciu na ostatni guzik bzdur, a nie zwracamy uwagi na naprawdę istotne sprawy. Obawiam się, że większość z nas uczy się powoli. Ja także. Z wyjątkiem tamtego dnia, kiedy miałam tylko dwa lewe buty.

ZWOLNIJ I CIESZ SIĘ ŻYCIEM.

KIEDY IDZIESZ ZA SZYBKO,

NIE TYLKO WIDOKÓW SIĘ POZBAWIASZ

— NIE CHWYTASZ TAKŻE

SENSU TEGO, DOKĄD

ZMIERZASZ I DLACZEGO.

Eddie Cantor



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: czas ćwiczenia zdenerwowanie porażka zegar presja niedoskonałość pośpiech stres roztargnienie poradnik zranienia priorytety pogodzenie negatywność
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W