„Wolność jest to jakoby posiadanie fletu”

Nie wierzmy w taką wolność, która mało przejmuje się prawdą, w taka wolność, która staje po stronie zła. Chora to wolność, która uzurpuje sobie prawo do usprawiedliwiania krzywdy i egoizmu. Kiedy zaś w imię wolności przyznawane jest prawo do zabijania niewinnego – jest to wolność przeklęta – pisze w felietonie o. Jacek Salij OP.

W dniach Komuny Paryskiej Cyprian Norwid oburzył się na kobietę, która wchodziła do kościoła z zapalonym papierosem. Zapowiadało się na lincz, ale ktoś wziął „winowajcę” w obronę i poświadczył, że nie jest on kontrrewolucjonistą. Skończyło się na tym, że zaprowadzono go do Ratusza. Tam urzędnik sporządził protokół i po przeczytaniu go powiedział: „Obywatelu, dlaczego wzbraniasz ludziom robić, co im się podoba? Wszak tym tamujesz ich wolność”. 

Nieszczęsny komunard nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo jest zaślepiony. Spełnianie swoich zachcianek bez zważania na innych, a nawet na swoje własne dobro, to przecież żadna wolność, to samowola, czyli bardzo brzydkie realizowanie swojej wolności. Ćwierć wieku wcześniej Juliusz Słowacki ujął to w genialnej metaforze:

Wolność jest to jakoby posiadanie fletu;
Jeśli go weźmie człowiek muzyki nieświadomy
Piersi straci – i uszy sfałszuje sąsiadom. 

Dwa lata przed kłopotami ze strony komunardów, w roku 1869, w „Rzeczy o wolności słowa”, sam Norwid przypominał, że źle rozumiana wolność również na swoich zwolenników sprowadza zniewolenie:

Tamten powiada: „Wolność” – ale ruchem nogi
Łańcuch kryje, co wlecze się mu u podłogi. 

Już apostołowie przestrzegali wyznawców Chrystusa, żeby samowola nie pomyliła im się z autentyczną wolnością: „Wy, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie!” – tak pisał apostoł Paweł (Ga 5, 13). Podobnie apostoł Piotr: „Jak ludzie wolni postępujcie, nie jak ci, dla których wolność jest usprawiedliwieniem zła” (1 P 2,16).

Stąd, jeśli ktoś uwierzył, że wolno mu porzucić żonę i swoje małe dzieci, bo przecież ma prawo do własnego szczęścia, trudno wątpić, że wolność jest dla tego człowieka usprawiedliwieniem zła. Podobnie, jeśli ktoś uwierzył, że w niektórych okolicznościach wolno nam zabijać nienarodzone dzieci. Zdecydowanie zgadzam się z belgijskim politologiem, który twierdzi, że „w stosunkach między silnym a słabym, między bogatym a biednym, między panem a sługą, wolność ciemięży, prawo zaś oswobadza”.

Z wolnością faktycznie jest podobnie jak z fletem: grania na flecie trzeba się nauczyć. Albo będziemy tylko zwiększać kakofonię, której i bez nas w świecie jest niemało. W prostych słowach wyjaśniał to – w Orędziu do młodych całego świata, w roku 1985, a więc jako papież wtedy jeszcze stosunkowo młody – Jan Paweł II: „Co to znaczy być wolnym? To znaczy umieć używać swej wolności w prawdzie. Być prawdziwie wolnym – to nie znaczy, stanowczo nie znaczy: czynić wszystko, co mi się podoba, na co mam ochotę. Wolność zawiera w sobie kryterium prawdy, dyscyplinę prawdy. Bez tego nie jest prawdziwą wolnością. Jest zakłamaniem wolności. Być prawdziwie wolnym – to znaczy: używać swej wolności dla tego, co jest prawdziwym dobrem. Być prawdziwie wolnym  to znaczy: być człowiekiem prawego sumienia, być odpowiedzialnym, być człowiekiem dla drugich”.

Już niemal na samym początku swojego pontyfikatu, w roku 1979 na krakowskich Błoniach, papież ten zwrócił się do nas, Polaków, z dramatycznym pytaniem:

„Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka? Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale – pytanie zasadnicze: czy wolno?”

Wolność nie polega na tym, że wszystko człowiekowi wolno. O swoją wolność trzeba zadbać. Trudno nie zgodzić się z tym, co w roku 1997 Jan Paweł mówił we Wrocławiu:

„Prawdziwa wolność zawsze kosztuje! Każdy z nas musi ciągle od nowa ten trud podejmować. I tu rodzi się następne pytanie: Czy człowiek może ów ład wolności zbudować sam, bez Chrystusa, czy nawet wbrew Chrystusowi? Pytanie niezwykle dramatyczne w kontekście społecznym przesyconym koncepcjami demokracji inspirowanej ideologią liberalną. Usiłuje się bowiem dzisiaj wmówić człowiekowi i całym społeczeństwom, iż Bóg jest przeszkodą na drodze do pełnej wolności, że Kościół jest wrogiem wolności, że wolności nie rozumie, że się jej lęka”.

Nie wierzmy w taką wolność, która mało przejmuje się prawdą, w taka wolność, która staje po stronie zła. Chora to wolność, która uzurpuje sobie prawo do usprawiedliwiania krzywdy i egoizmu. Kiedy zaś w imię wolności przyznawane jest prawo do zabijania niewinnego – jest to wolność przeklęta.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama