Opoka - Portal katolicki
opoka.news
Pekao

s. Alina Merdas Rscj

Moje małe trzy grosze

W sprawie de Mello i Komunii na rękę

Ponieważ zabierałam głos na temat "Przebudzenia" o. de Mello w dyskusji na łamach "Tygodnika", chciałabym napisać kilka słów w związku z debatą, która ukazała się w numerze 37. pisma, a dotyczyła niedawnej wypowiedzi watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, ogłaszającej, iż szereg tez indyjskiego jezuity "jest nie do pogodzenia z wiarą katolicką i może prowadzić do poważnych szkód". Redakcja "Tygodnika" otrzymała list od osoby wierzącej, dotkniętej ową wypowiedzią, przekonanej, iż posiada pewną wiedzę i umie dokonywać dobrych wyborów, także literatury. Podobnie zareagował jeden z uczestników debaty, pan Bartłomiej Dobroczyński, który watykańską wypowiedź odebrał jako brak zaufania Kościoła do możliwości dokonywania przezeń trafnych wyborów i brak szacunku dla jego religijnej wrażliwości.

Nie tylko autorka listu i pan Dobroczyński, ale i pozostali uczestnicy debaty nie pomyśleli o jednym: że nie wszyscy czytelnicy książek ojca de Mello są naukowymi pracownikami uniwersytetów i zawodowo zajmują się różnymi rodzajami religijnej duchowości.

Osobiście myślę, że każdemu chrześcijaninowi zachodniemu, uprawiającemu codzienną medytację, dobrze by zrobiło skorzystanie z książeczki ojca de Mello: "Sadhana. Ścieżka do Pana Boga". Mam jednak mniej zaufania do zen niż do jogi, jaką prezentuje wydana przez Michalineum książka benedyktyna, o. J. M. Déchanet: "Joga chrześcijańska w dziesięciu lekcjach". W wydaniu francuskim w roku 1956 miała ona podwójne imprimatur: belgijskiego biskupa i benedyktyńskiego opata, nie możemy więc sądzić, że na jej uznanie wpłynęło "posoborowe rozchwianie". W Polsce książka ta spotkała się ze sprzeciwem, ale mam prawo przypuszczać, że wypowiadający się na jej temat znali tylko jej tytuł...

Joga w wydaniu francuskiego zakonnika, ściśle Hatha-Yoga, opiera się na określonych ćwiczeniach fizycznych i na kontroli oddechu, a autor rzeczywiście uczy, jak ją uprawiać, by prowadziła do Boga. Zen koncentruje na sobie, poleca np. skupienie się przez całą godzinę na oddechu, na tym, co dzieje się pomiędzy nozdrzami i górną wargą. Ktoś mało świadomy siebie i nie obeznany z filozofią dość szybko może dojść do przekonania, iż razem z powietrzem wchłania w siebie Boga, a potem - utożsamić powietrze z Bóstwem. Nie przypuszczam, by o. de Mello był panteistą, ale czytelnik jego książek może praktycznie nim się stać. Dlatego rozumiem troskę Matki-Kościoła o swoje dzieci.

Zabierałam również kiedyś głos na temat sposobu udzielania Komunii św. Niedawno sprawa ta powróciła na łamy "Tygodnika". A oto moje "trzy grosze", moje pytania: Dlaczego niektórym kapłanom nie wystarcza przykład Jana Pawła II i Księdza Prymasa, którzy dostosowują się do pragnienia przystępujących do Komunii św. i udzielają jej do ust jak i na rękę? Z jakiego powodu ma istnieć w tej dziedzinie uniformizm i dyktando kapłana? Pan Jezus powiedział: "Bierzcie i jedzcie"... [Mt 26,26] Jak zaradzić brakowi wyobraźni, brakowi dobrego wychowania i brakowi szacunku dla Pana Jezusa i dla przystępującego do Komunii św. u tych księży, którzy potrafią odmówić złożenia Hostii na wyciągniętej dłoni?



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: komunia ręka de Mello
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W