Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Ks. Adam Boniecki MIC

Pismo Jerzego Turowicza

Czym będzie "Tygodnik Powszechny" bez JerzegoTurowicza? To pytanie padało z wielu stron. Zadają je czytelnicy "Tygodnika", jego przyjaciele, ludzie życzliwi i mniej życzliwi, a nade wszystko zadaje je sobie Redakcja; jednym słowem – wszyscy, którzy zdają sobie sprawę z ważności pisma, o którym powiedziano, że "od ponad pięćdziesięciu lat stanowi instytucję polskiej kultury o znaczeniu narodowym". Turowicz, który przez 54 lata jako Naczelny kierował pismem, był zbyt wielką osobowością, by można było sądzić, że nic się nie zmieniło. Nawet kiedy w ostatnim okresie choroba uniemożliwiała mu bezpośredni wpływ na kształt poszczególnych numerów, sam fakt jego obecności sprawiał, że dla wszystkich było jasne, co wolno, czego nie wolno i co trzeba. Teraz Jerzego Turowicza nie ma. Jest Redakcja "Tygodnika Powszechnego" bez Jerzego Turowicza.

W ciągu tych 54 lat zespół redakcyjny odnawiał się i zmieniał. Byłoby zresztą źle, gdyby się nie zmieniał, bo katolickie pismo społeczno-kulturalne nie może być skansenem czy muzeum i tęsknoty tych, którzy by chcieli znaleźć tu grupę młodych ludzi z lwowskiego czy wileńskiego "Odrodzenia", są daremne. Z drugiej jednak strony tożsamość i formuła pisma, gwarantowane stałą obecnością Jerzego, zawsze nadawały zespołowi pewien, bardzo specyficzny charakter.

Na zmiany, na ewolucję "Tygodnika" wpływały wydarzenia i wpływali ludzie. W naszej historii szczególnie ważnym rozdziałem są lata PRL. W tym czasie Redakcja – na ile było to możliwe, czasem lepiej, czasem gorzej – zawsze broniła się przed zaakceptowaniem klimatu oblężonej twierdzy. Dla katolickiego pisma nie było to łatwe, bo Kościół był oblężoną twierdzą. W oblężonej twierdzy, jak wiadomo, nie ma miejsca na dyskusje i spory. W oblężonej twierdzy obowiązuje dyscyplina i posłuszeństwo, inaczej twierdza padnie. W oblężonej twierdzy nie można działać na własną odpowiedzialność, odpowiedzialność ponosi dowództwo. Potem przychodzi dzień zwycięstwa, bramy twierdzy mogą się otworzyć, opuszcza się zwodzone mosty i kontakt ze światem zewnętrznym zostaje przywrócony. Tłum swobodnie może już wchodzić do nie oblężonego miasta, załoga miesza się z tłumem. Co zostaje? Obroniona twierdza... Wspomnienia... Więzi, powstałe w czasie oblężenia szybko słabną. Kombatanctwo, z natury rzeczy, nie jest trwałą więzią.

"Tygodnik", zawsze respektując autorytet Kościoła, nigdy nie zrezygnował z własnej odpowiedzialności. W warunkach, które wielu uznało za całkowicie temu nie sprzyjające, realizował to, co rozwijając myśl Soboru Watykańskiego przypomni Jan Paweł II w encyklice "Christifideles laici", że "Znaczną część odpowiedzialności za misję Kościoła Bóg powierza świeckim pozostającym w komunii ze wszystkimi innymi członkami Ludu Bożego" (32). Tak więc, aby zrozumieć “Tygodnik", należy pamiętać, że od początku był i pozostanie pismem katolików świeckich, działających na własną odpowiedzialność. Dodajmy, że taki styl istnienia i działania był i jest możliwy dzięki postawie krakowskich metropolitów: najpierw kardynała Sapiehy, arcybiskupa Baziaka, obecnego metropolity kardynała Franciszka Macharskiego, a w sposób szczególny arcybiskupa, potem kardynała Karola Wojtyły. Nie będzie też chyba zbytnią śmiałością twierdzić, że Kardynał – od roku 1966 przewodniczący nowo utworzonej przez Episkopat Komisji Apostolstwa Świeckich, a od 1967 (czyli od jej utworzenia) członek Rady Świeckich przy Stolicy Apostolskiej – w swych propozycjach i opracowaniach wiele czerpał z doświadczeń wypracowanych we współpracy ze środowiskami "Znaku" i "Tygodnika".

Tak więc od początku Redakcję (środowisko) "Tygodnika Powszechnego" tworzyli świeccy, którzy w jedności z Kościołem, na własną odpowiedzialność, urzeczywistniali swoje chrześcijańskie powołanie w świecie. W Polsce było to – powiedzmy jasno – w znacznej mierze nowością i niejednokrotnie spotykało się z niezrozumieniem.

"Tygodnik Powszechny", będąc pismem katolickim, nie jest i nie był pismem kościelnym. Dzięki temu, bez angażowania autorytetu Instytucji, mógł i może się poruszać po terenach pogranicza wiary. Będąc pismem otwartym na wartości kulturowe bez względu na ich proweniencję, jest miejscem spotkań ludzi różnych przekonań, często dość dalekich od Kościoła instytucjonalnego. Nawet jeśli spotkania te miały kształt konfrontacji poglądów czy polemik, to zawsze przyświecał im ważny cel – niwelowanie podziałów istniejących w naszym społeczeństwie.

Jako katolickie pismo społeczno-kulturalne jest "Tygodnik" obecny w sprawach, które przynosi czas. Ambicją pisma nie jest odwoływanie się w każdej kwestii do autorytetu Pana Boga ("Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego do czczych rzeczy"). Punktami odniesienia są dlań wartości ewangeliczne, dobro wspólne, szacunek dla osoby ludzkiej, a wszystko to w duchu pluralizmu, co powinno (choć nie zawsze się to udaje), stwarzać pewien dystans do spraw bieżących. Oznacza to także zaangażowanie polityczne po stronie demokracji, rządów prawa i praw człowieka, w tym również wolności słowa, wolności religijnej i ochrony słusznych praw mniejszości. Jednak stanowisko zajmowane przez "Tygodnik" jest bliskie temu, co napisał kiedyś Jerzy Turowicz: "Artykuł swój pisałem nie jako polityk, za którego się nie uważam, i może nie jako moralista, bo nie lubię tego terminu – lecz jako człowiek, który sądzi, że życie zbiorowe społeczności, a więc i polityka, podlega normom i ocenom moralnym".

Jerzy Turowicz odszedł, pozostało pismo, pozostała jego Redakcja, pozostało grono znakomitych współpracowników i przyjaciół, co w znacznej mierze jest zasługą Redaktora Naczelnego. Pozostał styl "Tygodnika", mimo upływu 54 lat i zmiany pokoleń w gruncie rzeczy ten sam – może dlatego, że dla redaktorów pisma "Tygodnik" nie jest tylko jednym z możliwych sposobów zarabiania na życie, ale zaangażowaniem w sprawę, która stała się dla nich ich własną sprawą i to sprawą wielkiej wagi.

Jaki będzie "Tygodnik Powszechny" bez Jerzego Turowicza? Czas pokaże. Jedno nie ulega kwestii: zdecydowaną wolą naszego zespołu jest, by nadal pozostał "Tygodnikiem" Jerzego Turowicza. W tym trudnym momencie jesteśmy gotowi dalej prowadzić Jego dzieło.


opr. ab/ab



---
Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: patriotyzm Tygodnik Powszechny Jerzy Turowicz ojczyzna redakcja redaktor naczelny
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W