Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Józefa Hennelowa

"PIÓRKA, ROZBITE LUSTERKA"

Późne lata czterdzieste. Jerzy z kolegami, pochylony nad biurkiem, planuje następny numer "Tygodnika Powszechnego". Szpalty artykułów, przyniesione spod linotypu, mierzy zwyczajnym sznurkiem. Zabawnie? Ale potem Jerzemu wszystko się zgadza, teksty wchodzą na kolumnę jak wrysowane, ani dziur, ani nadmiaru do skracania. Pan Janota, metrampaż na Wielopolu, tylko z naczelnym zgadza się przełamywać numer po spustoszeniach cenzury, bo tylko z naczelnym nie ma próżnej roboty.

W tych samych latach Jerzy z rodziną w Pewli Małej w zaciszu domu, gdzie gospodarzy pani Krystyna Popiel. Jego trzy śliczne córki bawią się z Niusią Jenke, wtedy studentką polonistyki, po latach nauczycielką zmarłą w Jarosławiu i czczoną do dziś. Wieczorami śpiewamy pod starym orzechem (dopiero potem z prozy Jana Józefa Szczepańskiego dowiem się, że to wojenny repertuar z Goszyc). Toczymy mądre debaty (są wśród nas i teologowie), chodzimy na wycieczki (Babia Góra tylko o pół dnia drogi). Dzień zaczyna się i kończy w kaplicy domowej.

Jerzy czytający wiersze na spotkaniach przyjaciół, także w moim sublokatorskim pokoju. Na zewnątrz robi się coraz ciemniej, nadciąga rok 1953. Ale to czytanie to nasza stała składowa ucieczki w wolność.

Jerzy w "Tygodniku" popaździernikowym. "Tygodnik" wzbogacił się o młodą ekipę, głównie absolwentów KUL i naczelny z całkowitą równowagą znosi nieustanne wybuchy indywidualności, jakimi na pewno są ci adepci dziennikarstwa. Ot, choćby pozornie "antysoborowe" filipiki Tadzia Żychiewicza, niebawem uduchowionego Ojca Malachiasza. Nie było chyba wtedy w redakcji dwóch ludzi bardziej do siebie niepodobnych, a tak samo skupionych na Kościele całą swoją uwagą i troską.

"Jerzy Turowicz telefonuje z Rzymu". Trwa Sobór, potem kolejne synody, Jerzy co tydzień cierpliwie dyktuje swoje gęste od treści korespondencje, literując każde obco brzmiące nazwisko. A po powrocie, łagodny ale wściekły, znowu ubolewa, że wydrukowaliśmy z błędami. Bo naczelny, dla którego sprawy Kościoła po paru latach nie będą miały tajemnic, równocześnie uprawia od zawsze kult pracy porządnej w każdym szczególe. Kiedyś sam poprawiał błędy po korekcie. Teraz uporczywie zgłasza je już tylko po przeczytaniu nowego numeru.

Odkąd uchylono granic, tabuny gości niewiele albo nic nie rozumiejących z polskich spraw. I Jerzy, zawsze mający czas, by tak samo rzetelnie przedstawiać im aktualny stan stosunków Kościół-państwo albo historię "Tygodnika".

I jeszcze to: Jerzego nieodmienne, pewnie najwierniejsze podczas konferencji pytanie: dlaczego znowu nie odpisaliście na listy?

Wszystko to oczywiście głupstwa, Herbertowskie "piórka, rozbite lusterka". Ale przecież w ciągu tej jednej doby po Twoim odejściu, Jerzy, tylu ludzi wypowiedziało i napisało tyle pięknych słów na Twój temat, ilu może nie zdarzyło Ci się usłyszeć przez długie lata życia. Więc tylko to potrafię.

Józefa Hennelowa



---
Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: śmierć kultura praca literatura Tygodnik Powszechny wspomnienie Jerzy Turowicz gazeta redakcja epitafium Józefa Hennelowa
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W